Żołnierze Wyklęci? Także przez Kościół...

aktualizacja: 29-08-2016, 16:37

Z rzadka bywają nazywani Żołnierzami Podziemia Niepodległościowego, coraz częściej raczej Niezłomnymi, choć najlepszym określeniem byli Wyklęci. Bo istotnie, wyklinały ich kolejne grupy - polityków krajowych, rządu londyńskiego, społeczeństwa polskiego, a wreszcie odwrócił się od nich i Kościół.

Bardzo brutalnie brzmią słowa 8. punktu porozumienia między Rządem Rzeczpospolitej Polskiej a Episkopatem Polski z 14 kwietnia 1950 r. Czytamy w nim:

Tytuł tematu: Grupa duchownych z wizytą u Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego podczas jego internowania w Komańczy (sierpień 1956)
Zobacz więcej

Tytuł tematu: Grupa duchownych z wizytą u Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego podczas jego internowania w Komańczy (sierpień 1956)

Ordynariusz diecezji łódzkiej ks. biskup Michał Klepacz (z lewej), ks. Hieronim Goździewicz (z prawej) i sufragan diecezji warszawskiej ks. biskup Zygmunt Choromański (trzyma gazetę). Biskupi Klepacz i Choromański byli sygnatariuszami Porozumienia ze strony Kościoła.

"Kościół katolicki, potępiając zgodnie ze swymi założeniami każdą zbrodnię, zwalczać będzie również zbrodniczą działalność band podziemia oraz będzie piętnował i karał konsekwencjami kanonicznymi duchownych, winnych udziału w jakiejkolwiek akcji podziemnej i antypaństwowej."

Punkt ten poprzedzony jest innymi, które uznawały wzajemne struktury i wypracowywały płaszczyznę porozumienia do niełatwej współpracy.

Nieraz tłumaczono, że potępienie owo odnosi się do czynów zbrodni, i było konieczne da nawiązania poprawnych stosunków, ale były to tłumaczenia nieoficjalne w przeciwieństwie do rangi samego Porozumienia.

Szersze tło polityczne negocjacji i podpisania dokumentu opisałem w artykule: Porozumienie, które oburzyło papieża. Istotnie, mało brakowało a prymasa Wyszyńskiego spotkałyby kary kanoniczne za nieuzgodnione z Watykanem negocjacje z komunistami. 

Dlaczego teraz warto przypominać ten akt? Ponieważ oddając cześć i zwracając godność pamięci o Żołnierzach Wyklętych musimy rozumieć, dlaczego uzyskali oni taki przydomek. Ponieważ wyklinały ich kolejne grupy społeczeństwa - politycy, chłopi, elity i wreszcie biskupi. Nie wszyscy i nie jednogłośnie rzecz jasna, często też to potępienie nie wychodziło poza sferę deklaracji. Ale zostało oficjalnie ogłoszone i stanowiło potężny cios dla tych, którzy nie złożyli broni. 

Wśród Żołnierzy Wyklętych zawsze byli duchowni, którzy otaczali ich swoją opieką. Oni nie zawiedli pozostając z nimi do końca w przeciwieństwie do przełożonych, od których płynął niejasny przekaz. Być może następcy ówczesnych biskupów dziś powinni przywrócić godność swoim poprzednikom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu