Do wojewody śląskiego nie wpłynęła żadna oferta na zakup ZPO Tarmilo. Nie wiadomo, jakie decyzje zostaną podjęte w sprawie dalszego jej funkcjonowania.
Zakłady Przemysłu Odzieżowego Tarmilo z Tarnowskich Gór, produkujące odzież damską i dziecięco--młodzieżową, już po raz drugi próbowały znaleźć właściciela. Na ofertę wojewody śląskiego, który przeznaczył je do prywatyzacji bezpośredniej, nie odpowiedział żaden inwestor.
Przedsiębiorstwo jest w trudnej sytuacji finansowej. Jego zobowiązania krótkoterminowe wynoszą około 1,3 mln zł, natomiast długoterminowe — ponad 400 tys. zł. Jeszcze nie wiemy, jakie podejmiemy dalsze kroki w związku z nieudaną próbą sprzedaży — tłumaczy Joanna Kowarska z Wydziału Nadzoru Założycielskiego i Przekształceń Własnościowych Śląskiego UW w Katowicach.
Zła kondycja firmy, która produkuje 350 tys. sztuk odzieży rocznie na bazie dostarczonych przez klienta wzorów i materiałów, utrzymuje się mimo restrukturyzacji podjętej na przełomie lat 1999-00. Zredukowano wtedy zatrudnienie z ponad 400 do około 250 osób. Główne zmiany nastąpiły w strukturze sprzedaży.
— Całkowicie zawiesiliśmy produkcję na rynek krajowy i skoncentrowaliśmy się na eksporcie. Nie byliśmy bowiem w stanie konkurować z miejskimi targowiskami i importem wyrobów z Dalekiego Wschodu. Ponadto krajowi odbiorcy nie płacili nam w terminie — wyjaśnia Henryk Pytlik, dyrektor ZPO Tarmilo.
Eksport przynosi jednak stratę, która utrzymuje się od kilku lat. Jest ona wynikiem niskiego kursu walut.
Zdaniem dyrektora Pytlika, jedyną szansą dla firmy jest obecnie pozyskanie inwestora strategicznego. Przedsiębiorstwo poszukiwało go także wśród kontrahentów pochodzących z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Danii. Nie byli oni jednak zainteresowani przejęciem zakładów.
— Najkorzystniejszy byłby dla nas inwestor branżowy. Pożądany jest jednak każdy, kto wesprze nas finansowo — mówi Henryk Pytlik.
Szacuje się, że tylko na przeprowadzenie remontów i odnowę parku maszynowego firma potrzebuje 0,5-1 mln zł.