Zrozumienie nie oznacza poparcia

Jacek Zalewski
17-09-2010, 00:00

Chyba tylko sam przewodniczący Herman Van Rompuy naprawdę wie, po co zwołał w Brukseli dodatkowy szczyt Rady Europejskiej (RE). Wszak w październiku planowo odbędzie się dwudniowy, a w grudniu kolejny. Widocznie chodzi o oswajanie głów państw i szefów rządów z abstrakcyjną ideą spotykania się co... miesiąc. W październiku Van Rompuy przedstawi konkluzje kierowanej przez niego grupy zadaniowej, prowadzące do wzmocnienia w Unii Europejskiej dyscypliny budżetowej i zarządzania gospodarczego. Powołanie takiego nieformalnego tworu było czytelnym sygnałem niskiej oceny reformatorskich zdolności Komisji Europejskiej (KE). Trudno się zatem dziwić, że urażony jej przewodniczący Jose Manuel Barroso zamierza uprzedzająco przedstawić własne propozycje.

Rywalizacja bossów z dwóch stron brukselskiego ronda Schumana zdecydowanie nie sprzyja przebijaniu się postulatu Polski, aby UE zmieniła przeliczanie długu publicznego i deficytu budżetu, uwzględniając koszt reform emerytalnych. Radykalnie poprawiłoby to sytuację naszych finansów publicznych, chociaż wyłącznie księgowo. Czwartkowy szczyt poprzedzony został spotkaniem premierów Grupy Wyszehradzkiej — która w tej kwestii jest z Polską solidarna — z Hermanem Van Rompuyem. Belg przyjął nasz postulat do wiadomości i nawet wyraził jego zrozumienie. Ale absolutnie nie oznacza to poparcia, ponieważ jako przewodniczący RE reprezentuje interesy wszystkich państw. A np. Niemcy podtrzymują sprzeciw, uznając wniosek Polski za idący w kierunku poluzowania rygorów finansowych oraz otwierający furtkę dla podobnych inicjatyw innych państw.

W Brukseli premier Donald Tusk zmianę przeliczania długu położył na szali razem z poparciem dla niemieckiego postulatu, aby było możliwe kontrolowane bankructwo zbyt zadłużonego państwa UE. Przekazał także, że polski rząd od przeliczeniowego porozumienia uzależnia zgodę na przyjęcie wątpliwych z naszego punktu widzenia elementów reform, przygotowywanych przez grupę zadaniową Van Rompuya (to samo dotyczyć będzie ewentualnych propozycji KE). W sumie na czwartkowym szczycie nic nie postanowiono, ale określono stanowiska. Dobre i tyle. Następne podejście w październiku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Zrozumienie nie oznacza poparcia