Zuckerberg nie odda władzy

Tak jak siedemnastowieczny francuski monarcha absolutny Ludwik XIV zwykł mawiać: „Państwo to ja”, Mark Zuckerberg może śmiało powiedzieć: „Facebook to ja”

Choć Mark Zuckerberg posiada zaledwie 28,4 proc. akcji stworzonego przez siebie serwisu społecznościowego, to podejmując strategiczne dla firmy decyzje, nie musi liczyć się właściwie z nikim. Ma prawo do wykonywania ponad połowy głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Jak to możliwe?

Mark Zuckerberg (fot. Bloomberg)
Mark Zuckerberg (fot. Bloomberg)

Na mocy szeregu porozumień niemal wszyscy pierwsi akcjonariusze firmy zrzekli się swoich praw do głosu na rzecz założyciela firmy. Jak wynika z dokumentów, do których dotarł „New York Times”, Mark Zuckerberg płacił im za to… po 100 USD na akcję. Swoje prawa do głosu na banknot z podobizną Benjamina Franklina zamienił między innymi posiadający obecnie 4 proc. akcji Sean Parker. To pierwszy prezes firmy, który Facebookowi doradzał prawie od samego początku.

Dzięki temu władza Marka Zuckerberga nad internetowym gigantem jest niemal nieograniczona. Samodzielnie może decydować, kto zostanie jego następcą, w każdym momencie może też powołać lub odwołać dowolnego członka zarządu. Kontroli nad firmą nie straciłby, nawet gdyby odszedł ze stanowiska prezesa.

Jego pozycji nie zagrozi giełdowy debiut operatora największego na świecie serwisu społecznościowego. Po nowej emisji akcji wciąż będzie kontrolował co najmniej 57 proc. papierów uprzywilejowanych pod względem prawa głosu. To, że genialny 27-latek trzyma firmę żelazną ręką, jest jednak solą w oku części potencjalnych inwestorów.

— Nie wiem, czy dyktatura to właściwe słowo, ale sposób zarządzania Facebookiem nie ma nic wspólnego z braniem pod uwagę zdania akcjonariuszy mniejszościowych. Tylko czy w taki sposób powinna działać normalna firma? — powiedział na antenie telewizji Bloomberg Larry Haverty, zarządzający aktywami nowojorskiej firmy Gamco Investors.

Jak podkreśla specjalista, z tego i z kilku innych powodów istnieje podwyższone ryzyko, że Facebook wkrótce wpadnie w poważne kłopoty. Aby dalej rozwijać się równie szybko, będzie musiał w pewnym momencie zatrudnić nowych pracowników. Nie będą oni równie bogaci jak dotychczasowi, a to jego zdaniem, będzie źródłem napięć w organizacji.

— Będziemy czekać, aż Facebookowi powinie się noga. Wtedy może nadarzyć się dobra okazja, by tanio kupić akcje spółki — ocenia Larry Haverty, w którego portfelu nie ma akcji korporacji.

Krytykę na spółkę ściąga także kształt jej rady nadzorczej. Choć spośród 845 mln użytkowników Facebooka 58 proc. to kobiety, ani jednej przedstawicielki płci pięknej nie ma w zarządzie. Próżno też szukać tam menedżerów innej rasy niż biała.

— To bardzo niefortunne, że ani jednej kobiety nie ma w zarządzie organizacji, w której pełnią one tak ogromną rolę — przyznaje Anne Mulcahy, była prezes Xerox Corp.

— Skład zarządu pokazuje, że strategia biznesowa firmy jest wadliwa. Skoro to klub dużych chłopców, to jak oni chcą mieć dostęp do nowych idei i strategicznych pomysłów? — pyta retorycznie Susan Stautberg.

Jak jednak tłumaczy Anne Mulcahy, skład zarządu jest tak jednorodny, bo większość członków wciąż wywodzi się ze zdominowanej przez mężczyzn branży private equity.

Jej zdaniem, wraz z dojrzewaniem korporacji skład zarządu powinien stawać się coraz bardziej różnorodny.Pewne dobre strony może mieć także wszechwładza Marka Zuckerberga.

Mimo młodego wieku, już teraz swoimi osiągnięciami dorównuje najbardziej cenionym przedsiębiorcom, menedżerom czy inwestorom w historii Ameryki. Najlepszym dowodem jego dalekowzroczności jest sam fakt, że na początku działalności firmy zadał sobie trud, by zabezpieczyć sobie kontrolę nad firmą na wiele lat.

— Mark Zuckerberg stworzył prawdziwe imperium i dalej zamierza rozciągać nad nim swoje panowanie — zauważa Steven M. Davidoff, profesor finansów na uniwersytecie stanowym Ohio.

Kupno akcji Facebooka to więc dziś nic innego jak inwestycja w samego Marka Zuckerberga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane