Związki KGHM straszą

ES
opublikowano: 2007-06-18 00:00

Jeśli jutro prezesi nie zgodzą się na wyższe płace, załoga zaostrzy spór. Dziś zdecyduje: podwyżki albo strajk.

Jeśli jutro prezesi nie zgodzą się na wyższe płace, załoga zaostrzy spór. Dziś zdecyduje: podwyżki albo strajk.

Dziś, na dzień przed wznowieniem mediacji o wyższe płace dla 17,5 tys. pracowników Polskiej Miedzi, załoga chce mieć gotowy scenariusz.

— Nie możemy liczyć, że podczas jutrzejszych mediacji wszystko pójdzie po naszej myśli. Dlatego skonsultujemy się z przedstawicielami naszego związku i zdecydujemy, czy odmowa spełnienia postulatów zaowocuje referendum strajkowym — mówi Ryszard Zbrzyzny, szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, poseł SLD.

Największy w KGHM związek domaga się nie tylko wzrostu wynagrodzeń z 6 do 10 proc. Żąda też zasilenia konta funduszu socjalnego 100 mln zł oraz wzrostu składek na pracowniczy fundusz emerytalny. Spełnienie ostatniego postulatu może kosztować firmę nawet kilka milionów złotych miesięcznie.

Pierwsza tura mediacji zakończyła się patem. Przed jutrzejszym wznowieniem rozmów prezesi KGHM będą rozważać spełnienie postulatów na posiedzeniu zarządu. Nie chcą mówić o swoich planach, ale wiadomo, że od kilku miesięcy próbują przekonać załogę, iż wzrost kosztów pracowniczych jest niekorzystny dla spółki. Przesądzona wydaje się też odmowa przekazania z ubiegłorocznego zysku KGHM 100 mln zł na fundusz socjalny. Zgodnie z życzeniem ministra skarbu, na wypłatę dywidendy ma pójść niemal 100 proc. zysku.

— W tej sprawie wystarczą jedynie dobre chęci zarządu. Firma jest w dobrej kondycji, czego dowodem jest wypracowanie w pierwszym kwartale 914 mln zł zysku — twierdzi Ryszard Zbrzyzny.

Atmosferze mediacji nie sprzyjają napięcia związane z planami wypłaty dywidendy i wzrostu płac zarządu nawet o 40 proc.

Możesz zainteresować się również: