Związkowcy chcą dołożyć najbogatszym

OPZZ proponuje 50-procentowy podatek dla zarabiających powyżej 360 tys. zł rocznie. To polityka, nie ekonomia — mówią eksperci.

Jak ktoś zarabia powyżej 1000 zł dziennie, to więcej już nie musi i górkę może oddać państwu — uważają związkowcy z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ). Proponują, by dla osób zarabiających powyżej 360 tys. zł dziennie wprowadzić 50-procentową stawkę podatku dochodowego.

— Tysiąc złotych dziennie to wystarczający dochód, by utrzymać się na godnych warunkach. Jeśli takie wysokie dochody są w sytuacji kryzysowej, niskich zarobków większości ludzi, w dużej części powinny służyć temu społeczeństwu i być przeznaczane na najpilniejsze potrzeby państwa — powiedział Jan Guz, przewodniczący OPZZ, podczas konferencji prasowej w czwartek. Od 2009 r. obowiązują tylko dwie stawki podatku dochodowego: 18 proc. do 85 528 zł podstawy opodatkowania i 32 proc. powyżej tej kwoty. Wcześniej trzecia stawka wynosiła 40 proc. Związkowcy mają nadzieję, że 50-procentową stawkę uda się wprowadzić dzięki obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej. Podpisów w tej sprawie jeszcze nie zaczęli zbierać, ale zapewniają, że „załatwiają ostatnie formalności”. Eksperci nie mają wątpliwości — z takich podatków „najpilniejszych potrzeb państwa” sfinansować się nie da.

— Ten postulat większego sensu ekonomicznego nie ma, bo osób o dochodach powyżej 360 tys. zł jest zwyczajnie za mało, by podniesienie im podatków w jakikolwiek znaczący sposób mogło poprawić sytuację budżetu — ocenia prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. Minister finansów w „gabinecie cieni” BCC podkreśla jednak, że celujące w elektorat socjalny partie — jak PiS i SLD — mogą pokusić się o poparcie podatkowego „dociążenia” najbogatszych.

— Inicjatywa OPZZ ekonomicznego sensu nie ma, ale polityczny jak najbardziej. Chodzi o to, by do ludzi trafiło przesłanie takie jak we Francji: najbogatsi powinni mieć większy udział w walce ze skutkami kryzysu — mówi Stanisław Gomułka. Zrażanie do siebie zamożnych wyborców może jednak w roku wyborów do europarlamentu i samorządowych nie być na szczycie listy priorytetów partii politycznych.

— Nie sądzę, by nawet najwięksi populiści w Sejmie zdecydowali się na poparcie takiego projektu. Powód jest prosty — z punktu widzenia dochodów budżetowych ewentualne zwyżki wpływów po wprowadzeniu trzeciego progu byłyby kroplą w morzu, 50-procentowa stawka byłaby zwyczajnie przeciwskuteczna i demotywująca dla przedsiębiorców — mówi Maks Kraczkowski, poseł PiS.

Według niego, znacznie bardziej potrzebne od „majstrowania” przy podatku dochodowym jest uproszczenie i uszczelnienie systemu poboru podatku VAT, a także przeciwdziałanie spadkom wpływów z akcyzy, np. za papierosy.  

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Związkowcy chcą dołożyć najbogatszym