Związkowcy PŻB oskarżają prezesa
Solidarność Polskiej Żeglugi Bałtyckiej weszła w spór zbiorowy z zarządem firmy. Powodem są trzymiesięczne opóźnienia płacowe. Związkowcy chcą donieść prokuraturze o popełnieniu przestępstwa przez Jacka Dorskiego, szefa firmy, gdyż, ich zdaniem, nie powiadomił on o sporze Państwowej Inspekcji Pracy.
NSZZ Solidarność PŻB wszedł w spór zbiorowy z zarządem firmy dwa tygodnie temu. Zdaniem związkowców, Jacek Dorski nie powiadomił o tym Państwowej Inspekcji Pracy, a tym samym złamał prawo. Dlatego rozważają złożenie wniosku do prokuratury o wszczęcie postępowania wobec prezesa PŻB. Jacek Dorski nie zgadza się z zarzutami.
— To nieporozumienie. Zawiadomienie zostało wysłane — twierdzi.
Powodem sporu zbiorowego są przede wszystkim blisko trzymiesięczne opóźnienia wypłat. Zdaniem prezesa Dorskiego, jest to kwota 8-9 mln zł, Tadeusz Rutkowski, szef Solidarności, wymienia 3 mln USD (13,7 mln zł).
Sporna linia
Związkowcy przekazali prezesowi firmy listę żądań. Znalazł się na niej m.in. postulat przedłożenia programu naprawczego spółki, analizy ekonomicznej nowej linii ze Świnoujścia do Treleborga oraz przedstawienia stanu negocjacji w sprawie sprzedaży trzech statków żeglugi trampowej typu FAST.
— Z naszych informacji wynika, że otwarcie linii do Treleborga pogrąża firmę w dodatkowych długach i nie zostało w pełni przygotowane. Służy raczej interesom szwedzkiej GUTE, która czarteruje na tej linii jednostkę promową. Wraz z zaskakującą inauguracją rejsów do Treleborga pogrzebano możliwość współpracy z Unity Line i Euroafriką właśnie na tej linii — twierdzi Tadeusz Rutkowski, szef Solidarności w PŻB.
Zarząd nie zgadza się ze związkowcami.
— Linia do Treleborga pomyślana została jako sposób na pozyskanie nowego rynku. Po przeanalizowaniu za i przeciw stwierdziliśmy, że może to być opłacalne przedsięwzięcie. Jeżeli po sześciu miesiącach wyniki finansowe nie zadowolą nas, zrezygnujemy z połączenia — zapewnia Jacek Dorski.
Cenne bazy
Punktem spornym jest także program naprawczy, zakładający sprzedaż baz promowych, statków żeglugi trampowej oraz jednego promu.
— Sprzedaż baz promowych sfinalizujemy w grudniu. W ubiegły czwartek przedstawiliśmy w resorcie skarbu szacunkowy koszt transakcji, czekamy na decyzję WZA, która powinna zapaść w przyszłym tygodniu — mówi Jacek Dorski.
W biurze prasowym Ministerstwa Skarbu Państwa uzyskaliśmy informację, że nastąpi to pod koniec przyszłego tygodnia, ale terminy ciągle ulegają przesunięciu. Transakcja miała zyskać akceptację WZA już w ubiegły czwartek. Nie tylko termin WZA jest zagadką, lecz także kwota, jaka może trafić do kasy PŻB. Wiadomo, że wartość księgowa bazy w Świnoujściu sięga 170 mln zł, a bazy w Gdańsku zaledwie 8 mln zł.
— Biorąc pod uwagę fakt, że baza w Świnoujściu generuje roczne przychody 30-40 mln zł, jej wartość rynkowa może osiągnąć nawet 500 mln zł — szacuje Tadeusz Rutkowski.
Prawo pierwokupu baz mają Zarządy Morskich Portów, ale PŻB nadal miałoby je dzierżawić od nowego właściciela. Środki uzyskane ze sprzedaży baz morskich mogłyby być lekarstwem na zmartwienia kołobrzeskiego przewoźnika — zadłużenie przedsiębiorstwa wynosi bowiem 60-70 mln USD (274-320 mln zł).