Zwolnienia stały się koniecznością
Giełdowe spółki zaliczane do sektora nazywanego lekkim, po dwóch pierwszych miesiącach 1999 roku osiągnęły bardzo słabe wyniki finansowe. Na 17 firm wchodzących w skład branży, przychody netto liczone za okres od początku roku do końca lutego tego roku, w 11 przypadkach były niższe od osiągniętych w okresie styczeń-luty 1998. Kiedy wziąć pod uwagę zysk po opodatkowaniu, sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej. Aż 12 przedsiębiorstw zanotowało stratę netto. Tylko w dwóch przypadkach (Skotan i Wólczanka) czysty zysk jest większy od wypracowanego w porównywalnym okresie roku poprzedniego. Sytuacja taka wynikła z poważnego zmniejszenia się popytu. Sprawcą tego spadku był kryzys rosyjski. Dodatkowo, dekoniunkturę pogłębia nielegalny — ale tani — zagraniczny import, który wykorzystuje małą skuteczność działania polskich służb celnych. W sytuacji, gdy spółki nie są w stanie ulokować na rynku swoich produktów, jedyną skuteczną metodą na przetrwanie jest zdecydowane ograniczenie kosztów.
KALISKI WISTIL, którym zainteresował się Próchnik nabywając 114,4 tys. jego akcji (stanowiących 11,43 proc. kapitału akcyjnego), zamierza to osiągnąć m.in. poprzez restrukturyzację zatrudnienia. Firma zatrudnia aktualnie 1148 osób na etatach. W wyniku zwolnień grupowych redukcja obejmie 150 etatów. Przewidziane są zwolnienia pracowników zajmujących stanowiska bezpośrednio produkcyjne, ze służb pomocniczych, jak również zatrudnionych na stanowiskach administracyjnych. W tej chwili znajdują się oni w okresie wypowiedzenia umowy o pracę. W większości przypadków termin ten upłynął ostatniego dnia marca 1999 roku. Restrukturyzacja załogi niesie ze sobą konieczność wypłacenia odchodzącym pracownikom odpraw pieniężnych.
— KOSZTY TE zamkną się w okolicach 620 tys. zł. Będzie to jednak opłacalne dla firmy. Ograniczenie zatrudnienia przyniesie roczne oszczędności rzędu 2 mln zł — poinformował Stanisław Tomczewski, prezes Wistilu.
DZIAŁANIA podejmowane przez Wistil należy ocenić pozytywnie. Z puntu widzenia spółki, odchudzanie załogi w czasach, gdy cała branża przeżywa regres wydaje się jak najbardziej racjonalnym posunięciem. Zważywszy na fakt, że Wistil jest firmą z programu NFI (największym akcjonariuszem jest Fundusz Fortuna), działania podejmowane przez jego kierownictwo wymagają szczególnego uznania. Powszechnie wiadomo, że w spółkach parterowych silną pozycję odgrywa akcjonariat pracowniczy. Związki zawodowe bardzo trudno przekonać, że dla dobra firmy restrukturyzacja zatrudnienia jest koniecznością. W kaliskim przedsiębiorstwie działają dwie organizacje związkowe. W przeciwieństwie do innych podobnych przypadków, w firmie tej zdołano osiągnąć konieczny kompromis. Mimo że decyzje dotyczące zwolnień nie należą do przyjemnych, gdyż dotykają ludzi, związki zawodowe wykazały zrozumienie. Przypadek Wistilu powinien być zachętą dla szefów innych spółek publicznych, którzy mają podobne dylematy.
WISTIL zajmuje się produkcją tkanin z włókien syntetycznych i mieszanych. W jej asortymencie znajdują się m.in. firanki, obrusy, podszewki, tkaniny kostiumowe i na kurtki. W ubiegłym roku firma osiągnęła sprzedaż na poziomie roku 1997. Przychody zamknęły się kwotą 142,5 mln zł. Wzrost kosztów nie pozwolił na utrzymanie zysków. Wynik brutto wyniósł 9,1 mln zł, a czysty zysk 5,2 mln zł. W porównaniu z rokiem wcześniejszym oznacza to odpowiednio 16,9 oraz 13,5 proc. spadek.
— BIORĄC pod uwagę kryzys w przemyśle lekkim, a przede wszystkim nieuczciwą konkurencję w postaci importu po zaniżonych cenach wyrobów tekstylnych z Dalekiego Wschodu, zarząd nie zamierza ogłaszać oficjalnych prognoz wyników na 1999 rok — poinformował Stanisław Tomczewski.