Zwróćcie nam podatek!

Marcin Goralewski
opublikowano: 2004-06-04 00:00

Wezwanie Siódmego NFI na własne akcje udało się. Do pełni szczęścia brakuje jednak rozliczenia z urzędem skarbowym.

Wezwanie do sprzedaży 25 proc. akcji własnych ogłoszone przez Siódmy NFI zakończyło się pełnym sukcesem. Zlecenia inwestorów zostaną zredukowane o ponad 70 proc. To jednak nie kończy rozliczeń finansowych między funduszem a jego akcjonariuszami.

— To skandal. Zamiast 10 zł za jedną akcję zarząd NFI płaci tylko 8,10 zł — żali się jeden z akcjonariuszy, który odpowiedział na wezwanie.

Skąd ta różnica?

— Otrzymujemy zapytania w tej sprawie, ale nie mieliśmy innego wyjścia. W warunkach wezwania zapisaliśmy, że odprowadzimy do urzędu skarbowego podatek. Mamy taki obowiązek, wynikający z prawa podatkowego, bowiem skupujemy akcje własne w celu umorzenia — wyjaśnia Piotr Adamczyk, prezes Siódmego NFI.

Tego samego dnia także Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych wezwały do sprzedaży akcji Polleny Ewy.

— One nie kupowały akcji własnych, więc sprawa zapłaty podatku należy do akcjonariuszy — dodaje prezes Siódmego NFI.

Fiskus wprowadził podatek od zysków z obrotu akcjami dla osób fizycznych od początku tego roku. Na koniec roku inwestorzy będą musieli zsumować osiągnięte na giełdzie zyski i straty. Jeśli pierwsze przewyższą drugie, to od różnicy trzeba będzie zapłacić urzędowi podatkowemu 19 proc. podatku.

— W tej chwili akcjonariusze, którzy odpowiedzieli na wezwanie, będą mogli zwrócić się do swojego urzędu skarbowego z wnioskiem o zwrot nadpłaty podatku. Razem z domem maklerskim każdy akcjonariusz powinien ustalić wysokość zobowiązania podatkowego. Nie mieliśmy innej możliwości jak tylko pobranie całości podatku od 10 zł. Przecież nie wiemy, po ile inwestorzy kupowali nasze akcje. Służymy wszelką pomocą dotyczącą m.in. odprowadzenia przez nas takiego podatku — dodaje Piotr Adamczyk.

— Problem w tym, że urzędy skarbowe nie są przygotowane do takich operacji — kończy prywatny inwestor.

Możesz zainteresować się również: