Zwrotny kłopot

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2014-06-05 00:00

Raport: E-sklepy mają problem z logistyką zwrotów. Kientom pomoże konsolidacja i unijna dyrektywa

Dr Arkadiusz Kawa z katedry logistyki i transportu Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, na zlecenie Poczty Polskiej opracował raport dotyczący perspektyw rozwoju e-handlu w Polsce i wynikających z tego potrzeb logistycznych. Wnioski? Sektor TSL będzie musiał dwa razy szybciej obsłużyć dwa razy większy strumień przesyłek.

FOT. ARC
FOT. ARC
None
None

Tempo wzrostu

W 2004 r. sprzedaż wszystkich internetowych sklepów w Polsce zamykała się kwotą 1 mld zł. Dzisiaj (wedug raportu „eCommerce Poland 2013”) jest jednym z najszybciej rozwijających się w Europie. Tempo rozwoju wynosi 20-25 proc. rocznie. W 2013 r. wartość tego rynku szacowano już na około 25 mld zł. A przez najbliższe dwa lata ma wzrosnąć niemal dwukrotnie, a może nawet bardziej, bo udział e-handlu w całkowitym handlu w Polsce wynosi na razie zaledwie około 4 proc.

W Niemczech to około 10 proc., a w Wielkiej Brytanii ponad 13 proc. W ślad za rozwojem e-handlu musi podążać rozbudowa systemów i oferty logistycznej oraz transportowej. Bez doręczenia przesyłki nie ma przecież e-handlu.

— Jednym z największych problemów internetowej sprzedaży jest zupełnie inne tzw. okienko czasowe w doręczeniach do osób prywatnych i firm. Wtedy, gdy kurierzy doręczają przesyłki do przedsiębiorstw, osoby prywatne trudno zastać w domu — mówi dr Arkadiusz Kawa.

Dodaje, że rodzi to wiele komplikacji, bo trzeba podejmować kolejne próby dostarczenia przesyłki. Dla przewoźników oznacza to m.in. konieczność składowania przesyłki w magazynie i wygospodarowania odpowiedniej powierzchni. Poza tym są to często dostawy jednorazowe, przez co kurier musi szukać adresu, więc doręczenie zajmuje mu więcej czasu. No i indywidualni klienci w większości mieszkają z dala od centrum, często w trudno dostępnych miejscach.

— W dodatku za część przesyłek nadawanych przez klientów firm internetowych klient płaci przy odbiorze. Może się zdarzyć, że nie ma gotówki i nie jest w stanie odebrać przesyłki za pierwszym razem — dodaje Arkadiusz Kawa

Nisza, która stała się rynkiem

Dotąd operatorzy i kurierzy zachowywali się dwojako. Część zawierała umowy z największymi i najbardziej wiarygodnymi sklepami internetowymi, licząc na odegranie głównej roli w niedalekiej przyszłości. Inni tylko obserwowali rynek i świadczyli usługi w ramach standardowych rozwiązań dla swoich klientów.

— Wraz z rozwojem e-handlu operatorzy KEP, czyli przesyłek kurierskich ekspresowych i pocztowych, przygotowali ofertę usług specjalnie dla tego sektora. Dzisiaj znaczącą rolę w e-handlu odgrywają firmy, które od początku postawiły na takie usługi — wyjaśnia Arkadiusz Kawa. Szybki wzrost liczby e-klientów spowodował też, że tym rynkiem zainteresowały się inne firmy, m.in. operatorzy logistyczni. Pojawiły się też wyspecjalizowane firmy, zajmujące się pełną obsługą sklepów internetowych i współpracujące z przewoźnikami.

Dyrektywa zwrotów

Ważny, ale wciąż zaniedbany przez polskie sklepy internetowy, jest zwrot towarów. Dla wielu klientów to jedna z barier handlu elektronicznego. Szczególnie dotyczy to tekstyliów. Odzież jest na trzecim miejscu wśród najczęściej kupowanych w internecie produktów (za artykułami „dom i ogród” oraz „prezenty i akcesoria”). Klienci mogliby kupować więcej odzieży, gdyby mieli większe możliwości zwrotu towaru. — Największym problemem jest koszt dostawy, za który przy zwrocie towaru często trzeba płacić podwójnie: gdy jest przysyłany i odsyłany. Jeśli sklepy partycypowałyby w tych kosztach, to klienci chętniej zamawialiby więcej towaru. Potrzebna jest więc zmiana polityki sklepów internetowych — uważa autor raportu.

Spore znaczenie dla logistyki zwrotów będzie miała dyrektywa UE, która zacznieobowiązywać od 13 czerwca 2014 r. Zobowiązuje ona e-handlowców do pokrycia kosztów przesyłki w razie odstąpienia przez klienta od umowy, na co ma 14 dni. Poza tym według wytycznych UOKiK klient będzie mógł wybrać dowolną firmę, która odbierze taką przesyłkę i przewiezie do sklepu.

— W ostatnich latach liczba zwracanych towarów kupionych przez internet znacząco wzrosła. Najczęstsze powody to wady techniczne, opóźnienia w dostawach, omyłkowe zamówienia, uszkodzenia w transporcie — informuje Arkadiusz Kawa.

Mikrofirmy

Niechęć właścicieli e-sklepów do przejmowania kosztów zwrotów można tłumaczyć tym, że polski e-handel jest bardzo rozdrobniony.

— Aż 85 proc. e-sklepów to mikro- i małe firmy. W prawie połowie nie pracuje więcej niż dwie osoby. Firmy, które zatrudniają ponad 50 osób, stanowią zaledwie 3 proc. wszystkich — wylicza Arkadiusz Kawa.

Połowa takich firm ma przeciętnie mniej niż 100 zamówień na miesiąc, a tylko 7,8 proc. więcej niż 1000. — Polski e-handel wydaje się już gotowy na konsolidację. W najbliższym czasie zapewne będzie można się spodziewać przejęć polskich e-sklepów przez międzynarodowe koncerny. Sporym zainteresowaniem cieszy się ta branża wśród funduszy inwestycyjnych — podsumowuje Arkadiusz Kawa.