Zwycięzcy chcą jak najszybciej

JACEK ZALEWSKI
opublikowano: 10-10-2011, 00:00

GRY RZĄDOWE

Czytelnik tego wydania „PB” będzie mądrzejszy o całą noc — w poniedziałek rano będzie wiadomo już precyzyjnie, jakie są realne arytmetyczne warianty skonstruowania rządu, który uzyska od Sejmu wotum zaufania. W interesie Polski leży powstanie nowej Rady Ministrów jak najszybciej. Jesienny termin wyborów co do zasady jest fatalny, choćby ze względu na uchwalanie budżetu. A w tym roku dochodzi jeszcze pechowa zbitka terminowa wyborów z trafiającą się raz na kilkanaście lat prezydencją w Radzie Unii Europejskiej.

Konstytucyjnie najpóźniejszy termin powołania przez prezydenta Rady Ministrów to dwa tygodnie od pierwszego posiedzenia Sejmu. Wotum zaufania głosowane jest w okresie kolejnych dwóch tygodni. Ale w historii III RP trafił się już tryb ekspresowy, gdy gabinet Leszka Millera w roku 2001 został powołany… tego samego dnia, gdy ruszył Sejm! No tak, ale wtedy Sojusz Lewicy Demokratycznej wsparty Unią Pracy był hegemonem, o włos zdobyłby większość bezwzględną.

Nowy Sejm zostanie zwołany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego może w piątek 4 listopada, a może dopiero w poniedziałek 7 listopada. Ale dużo wcześniej głowa państwa spokojnie ma prawo oficjalnie desygnować kandydata na prezesa Rady Ministrów. Formalnie nie zyskuje on żadnej władzy, ale politycznie — gigantyczną. Z papierem od prezydenta uzyskuje ogromne wzmocnienie w negocjacjach koalicyjnych. Staje się nie jednym z graczy przy stole, lecz po prostu trzyma pulę. W związku z tym całkiem realne staje się desygnowanie premiera niemal w biegu, może nawet jeszcze w tym tygodniu, zaraz po ogłoszeniu oficjalnych wyników przez Państwową Komisję Wyborczą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu