Zygmunt Solorz musi się tłumaczyć

Agnieszka Berger
opublikowano: 26-10-2006, 00:00

Resort skarbu śle pisma do Elektrimu. Chce wiedzieć, co dalej z Zespołem Elektrowni PAK.

 

Kolejna odsłona w konflikcie między Ministerstwem Skarbu Państwa (MSP) a Elektrimem (i jego głównym akcjonariuszem Zygmuntem Solorzem-Żakiem) o przyszłość Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (PAK). W związku z toczącym się postępowaniem upadłościowym Elektrimu MSP domaga się od zarządu firmy wyjaśnienia okoliczności i podstaw złożenia wniosku o upadłość. Przypomnijmy, że Elektrim jest związany ze skarbem państwa umową prywatyzacyjną PAK, spółki kontrolowanej obecnie przez Inwestycje Polskie Zygmunta Solorza-Żaka, w której państwo wciąż ma największy, 50-procentowy pakiet akcji.

— Ministerstwo chce wiedzieć, jak w tych okolicznościach zarząd widzi możliwość wywiązania się ze zobowiązań wynikających z umowy prywatyzacyjnej PAK. Wobec tego ja pytam, jak MSP widzi możliwość realizacji zawartego z inwestorem porozumienia dotyczącego sprzedaży kolejnego pakietu akcji PAK, a także uwzględnienia spółki w programie konsolidacji z dystrybutorami energii i kopalniami? — komentuje Zygmunt Solorz-Żak.

Podkreśla, że „Elektrim jeszcze nie upadł, wciąż ma potężne aktywa i jest w stanie spłacić swoje zobowiązania”.

— To, że nie mógł tego zrobić terminowo, to nie jego wina, lecz skutek problemów prawnych. Najpierw obligatariusze uniemożliwili sprzedaż PTC, a teraz Francuzi (Vivendi, współakcjonariusz Elektrimu Telekomunikacji współkontrolującego niegdyś PTC — red.) nie respektują wyroków sądu — skarży się Zygmunt Solorz-Żak.

MSP potwierdza, że przesłało do Elektrimu korespondencję zbliżonej treści, jednak Michał Krupiński, wiceminister skarbu odpowiedzialny za energetykę, nie chce komentować sprawy konfliktu wokół PAK. Resort już kilka miesięcy temu zapowiadał, że rozwiązanie sporu nastąpi jesienią, dotychczas jednak nie przedstawił żadnej koncepcji. Jak twierdzi ministerstwo, wciąż jest za wcześnie, by o tym mówić.

Przyszłość PAK w kontekście możliwej upadłości Elektrimu jest zupełnie niejasna. Wprawdzie lwia część kontrolowanego przez niego niegdyś pakietu akcji elektrowni jest już poza spółką, nie do końca jednak wiadomo, jak wygląda kwestia ustanowionych na tych aktywach zabezpieczeń na rzecz wierzycieli holdingu. Nie jest też jasne, na kim ciążą obecnie zobowiązania, których w umowie prywatyzacyjnej podjął się Elektrim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane