Zysk kopalń spadł o 140 mln zł

Maria Trepińska
opublikowano: 2007-09-19 00:00

Stopniały zyski, urosły zobowiązania i zwały węgla, którego nikt nie chce kupić. Do szybkiej spłaty jest 4,4 mld zł.

Stopniały zyski, urosły zobowiązania i zwały węgla, którego nikt nie chce kupić. Do szybkiej spłaty jest 4,4 mld zł.

Wyniki górnictwa węgla kamiennego po siedmiu miesiącach nie napawają optymizmem. Gołym okiem widać, że w latach 2004-05, kiedy na rynku trwała hossa, a spółki węglowe zarabiały krocie na gigantycznym wzroście cen, nie inwestowały, tylko konsumowały zyski. Skutek jest taki, że spadło wydobycie, bo nie ma przygotowanych tzw. frontów wydobywczych. Kopalnie wyprodukowały o 3,5 mln ton mniej węgla. Poza tym w kilku zamiast dobrych gatunków górnicy wydobywają praktycznie kamień. Dlatego też zalega na zwałach — na koniec lipca leżało go ponad 5,1 mln ton, czyli roczna produkcja trzech średnich kopalń.

Po siedmiu miesiącach branża zarobiła 114 mln zł, czyli o 140,2 mln zł mniej niż w takim samym okresie roku ubiegłego. Wynik ze sprzedaży węgla był gorszy o 338 mln zł.

— Jesienią rezultaty powinny się poprawić ze względu na sezonowy wzrost sprzedaży i cen — uważa Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Branża ma jednak kłopoty z płynnością. Do spłacenia jest 4,4 mld zł zobowiązań krótkoterminowych. Przy przychodach za siedem miesięcy 10,7 mld zł będzie to poważne wyzwanie. Poza tym jej długi wzrosły o 236 mln zł, a należności spadły o 190 mln zł. Zobowiązania długoterminowe wobec ZUS sięgają 1,5 mld zł.

Na koniec lipca Katowicki Holding Węglowy wykazał 34 mln zł zysku netto, Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) 137 mln zł, a Kompania Węglowa miała 37,3 mln zł pod kreską. Ciągną ją w dół dwie kopalnie: Halemba i Rydułtowy-Anna, przynosząc 160 mln zł strat miesięcznie. W obliczu wyborów nikt nie podejmie decyzji o ich zamknięciu lub radykalnej restrukturyzacji.

Kiepskie wydobycie w lipcu miała JSW, producent węgla koksowego. Spadło ono do najniższego poziomu od 1993 r., kiedy powstała spółka.

— Udało się nam opanować sytuację i wydobycie powoli rośnie — twierdzi Jarosław Zagórowski, prezes JSW.

W branży na koniec lipca pracowało 119,3 tys. osób. Największym problemem jest przerost w administracji i brak rąk do pracy na dole.