Większość rodzinnych firm rzadko pozostaje w rękach trzeciego pokolenia. Powód? Spadkobiercom brakuje doświadczenia i motywacji.
Z rodziną wychodzi się dobrze jedynie na zdjęciu? Okazuje się, że nie tylko. Historia takich przedsiębiorstw jak Auchan, Ford, Bonnier czy rodzimy Blikle dowodzi, że z krewnymi można też zrobić świetnie prosperujący biznes, który za podstawę ma wieloletnie doświadczenie i zaufanie. W tym tygodniu rusza w Polsce Sieć Biznesu Rodzinnego, która ma pomagać wszystkim prowadzącym firmę „od pokoleń”.
Razem łatwiej
Międzynarodowa Sieć Biznesu Rodzinnego (Family Business Network — FBN) powstała 15 lat temu w Szwajcarii, aby wspierać firmy rodzinne na całym świecie.
— 95 procent tego typu przedsiębiorstw przestaje należeć do rodziny już w trzecim pokoleniu. Wnukowie założycieli rzadko chcą albo mogą kontynuować dzieło przodków. Brakuje im wiedzy biznesowej lub doświadczenia, a warunki rynkowe wciąż się zmieniają i firmę trzeba przystosowywać do nowych potrzeb — mówi Jacek Lipiec, koordynator FBN w Polsce przy Wyższej Szkole Biznesu — National-Louis University w Nowym Sączu.
Sieć Biznesu Rodzinnego skupia już ponad 1300 przedsiębiorców w 48 krajach. Spotykają się co roku na międzynarodowej konferencji w Szwajcarii, gdzie na warsztatach dzielą się problemami i doświadczeniami. Organizacja ma też własną sieć badawczą, złożoną ze specjalistów z różnych krajów, która zajmuje się kwestiami zarządzania rodzinnymi firmami i wydaje na ten temat publikacje. FBN stworzyła również tzw. program przyszłości — komitet następnego pokolenia, w ramach którego organizuje się praktyki dla młodych spadkobierców w firmach rodzinnych w różnych krajach.
— Sieć ma być nie tylko platformą wymiany doświadczeń, ale przede wszystkim pomagać w nawiązywaniu nowych kontaktów biznesowych. Firmy członkowskie z całego świata znajdują się w bazie danych, do której mają swobodny dostęp — wyjaśnia Jacek Lipiec.
Nie tylko globalnie
Głównym inicjatorem powołania sieci biznesu rodzinnego w Polsce była Firma Roleski, działająca już ponad 30 lat.
— W Polsce przedsiębiorstw rodzinnych, działających od kilku pokoleń, jest niewiele. Te, które funkcjonują, są prowadzone w pierwszym lub drugim pokoleniu. Zaczęliśmy więc od ufundowania pierwszej katedry biznesu rodzinnego w Polsce w Wyższej Szkole Biznesu — National-Louis University w Nowym Sączu, aby wypromować ideę tego typu przedsięwzięć i pomóc firmom rodzinnym w rozwoju i przetrwaniu — opowiada Paweł Sobków, wiceprezes Firmy Roleski.
We wrześniu ubiegłego roku uczelnia zorganizowała I Konferencję Biznesu Rodzinnego w Polsce, dzięki której powstał polski oddział FBN. Na razie należy do niego osiem firm, m.in. Fakro, Konspol i Blikle. Założyciele zapowiadają jednak, że do końca 2006 roku do sieci ma się przyłączyć 100 przedsiębiorców.
— Będziemy organizowali dla polskich firm comiesięczne spotkania tematyczne, branżowe i regionalne. Członkostwo w sieci jest płatne, ale w ostatnich dniach ruszyła darmowa gazeta online o biznesie rodzinnym, dostępna dla wszystkich — mówi Paweł Sobków.
Okiem przedsiębiorcy
Nie zapominaj o regułach
Prowadząc biznes rodzinny, trzeba nauczyć się rozwiązywać specyficzne dla niego problemy. Jakie? Przede wszystkim pokrywanie się relacji rodzinnych z podległościowymi w firmie. Odpowiednie podejście i reguły gry pozwalają z tego potencjalnego zagrożenia uczynić szansę do stworzenia kultury organizacyjnej, która będzie jednym z fundamentów sukcesu przedsiębiorstwa. Problemem może być także chęć właściciela do zbyt szczegółowego ingerowania w różne aspekty działania firmy. Jednak stawiając na ludzi — tworząc dobry zespół i przekazując mu rzeczywiste kompetencje oraz odpowiedzialność — można tego uniknąć, równocześnie wykorzystując zaletę posiadania pełnej swobody w tworzeniu wizji i strategii rozwoju przedsiębiorstwa.
Adam Krzanowski, właściciel rodzinnej firmy Nowy Styl