Narastające w ostatnich dniach obawy o kondycję warszawskiej giełdy zostały wczoraj wzmocnione po kolejnym spadku indeksów. Lekcja okazała się tym bardziej bolesna, że kierunek zmiany cen nie potwierdził widocznej od pewnego czasu poprawy technicznego obrazu rynku. Wzrost obrotów nie przełożył się na zwyżkę kursów, a naruszenie przez Wig20 górnej granicy formacji trójkąta nie sprowokowało wybicia.
Powody do niezadowolenia były tym większe, że warszawska giełda nie tylko zafundowała inwestorom straty, ale również okazały się one wyższe niż na pozostałych rynkach kontynentu. Region Europy Środkowej nadal jest w niełasce i niestety, mamy chyba do czynienia z typowym zjawiskiem unikania przegrywających. Z kolei liderzy ostatniej fali wzrostów — Brazylia i Rosja — czerpią profity z owczego pędu inwestorów do kupowania akcji najszybciej drożejących.
Przed sesją wydawało się, że dzień może zakończyć się wzrostem. Rano napłynęła seria kwartalnych raportów spółek, z których kilka bardzo pozytywnie zaskoczyło. Przede wszystkim rewelacyjnymi wynikami pochwaliły się PKN i Lotos. Zyski obu firm powiększyły się w skali roku kilkakrotnie i okazały się wyraźnie wyższe od prognoz analityków. Na żywnościowej hossie i wzroście cen nawozów skorzystały też Police, których zysk wzrósł o 212 proc. Można było się spodziewać, że inwestorzy docenią te dokonania.
Spadek indeksu Wig20 na otwarciu pogrzebał te nadzieje. Akcje PKN i Lotosu nie przyciągnęły popytu i wylądowały pod kreską. W poważnych opałach znalazła się Agora po zakupie serwisu ogłoszeniowego Trader. com. Inwestorzy uznali, że spółka przepłaciła, co skończyło się przeceną jej akcji o ponad 7 proc. mimo przyzwoitego wyniku kwartalnego. Na wszelki wypadek pozbywano się także walorów Biotonu przed ogłoszeniem raportu finansowego. Poszczęściło się za to debiutantowi, spółce Drewex, która otworzyła się z 4-procentowym przebiciem. Rodzynkiem na spadkowym rynku były też rozchwytywane akcje Petrolinvestu.
Żadne czynniki zewnętrzne nie były w stanie zmienić negatywnego nastawienia do akcji w Warszawie. Niespodziewanie duży wzrost niemieckiego PKB w I kw. ożywił popyt za Odrą, a wiadomości o stanie amerykańskiego rynku pracy oraz przemysłu spotkały się z dobrym przyjęciem, dzięki czemu indeksy nowojorskiej giełdy zaczęły powoli rosnąć. Na GPW do końca przeważała podaż, a Wig20 stracił 1,3 proc. przy wysokich, wynoszących 1,6 mld zł obrotach.
Co dalej?
Konkurs piękności
Mimo rosnących zysków spółek GPW tkwi w stagnacji. Można powiedzieć za J. M. Keynesem, że najbardziej katastrofalne skutki powoduje racjonalne inwestowanie w nieracjonalnym świecie. GPW jest na tyle wyprzedana, że obecnie trzymanie akcji katastrofą nie grozi. Przegrywa jednak wyraźnie w globalnym konkursie piękności i może jeszcze upłynąć sporo czasu, zanim jej walory zostaną docenione.