Zyski są ważniejsze niż kurs

Jarosław Kostrzewa
14-01-2002, 00:00

Czy jedna dobra inwestycja może wywołać trwałe zainteresowanie się rynkiem? Wielu inwestorów prawdopodobnie odpowie twierdząco na takie pytanie. Przyjrzyjmy się więc historii pewnego inwestora amatora z USA, który mógł żyć dostatnio dzięki jednej dobrej inwestycji. Historię tę opowiedział kiedyś Peter Lynch zarządzający funduszami Magellan.

Bohater nazywa się Charles Silk. Prowadził kiedyś firmę komputerową, lecz jego biznes upadł. W 1984 roku Charlie Silk zainwestował 10 000 USD w Cook Data Services płacąc 3 dolary za akcję. Firma ta sprzedawała oprogramowanie dla sektora naftowego i gazowego. Cook Data weszła na rynek publiczny w 1983 r. Krótko po debiucie jej cena wzrosła do 21,50 USD, by spaść do 8 USD. Wówczas Silk zaczął śledzić poczynania firmy. W końcu jej akcje spadły do poziomu 3 USD.

Gracz szukał dobrych akcji wśród małych firm, z relatywnie małym zadłużeniem, które były notowane poniżej wartości gotówki znajdującej się w ich kasie. Według jego badań, 70 proc. spółek z NYSE było analizowanych przynajmniej przez dwóch analityków. Za to na Nasdaq aż 72 proc. spółek nie było analizowanych. Charles Silk kupił akcje firmy Scientific Computer posiadającej 1,37 USD gotówki na akcję, a cena zakupu wyniosła 0,25 USD. Kiedy akcje Scientifc Computer odbiły do góry, ich cena doszła do poziomu 33,5 USD, ale Charlie sprzedał jej akcje po 6 USD. Po prostu nie wiedział, kiedy jest najlepszy moment do sprzedaży.

Wracając do Cook Data, Charlie dokładnie sprawdził jej dane finansowe, z których wynikało, że firma nie ma żadnego zadłużenia, a w kasie znajduje się gotówka dająca 4 USD na akcję. Sama gotówka to jeszcze nie wszystko. Przychody tej firmy rosły już czwarty rok z rzędu. Najciekawsze jest jednak to, co stało się później. Cook Data oświadczyła, że zamierza zmienić profil działalności i będzie działać w sektorze konsumpcyjnym. Eks-żona szefa firmy Davida Cooka namówiła go do otwarcia sklepu i wypożyczalni z kasetami wideo. Cook Data zmienił później nazwę na Blockbuster Entertainment. Charlie skontaktował się z firmą chcąc wiedzieć dużo więcej o nowym przedsięwzięciu. Jednym z najbardziej interesujących materiałów, jakie firma przesłała Charliemu, było niezależne studium o przyszłości rynku wideo w USA. Z materiałów tych wynikało, że około 30 proc. gospodarstw domowych w USA posiada odtwarzacze wideo, a w najbliższej przyszłości będzie to 60-70 proc. Później okazało się, że szacunki te są i tak zaniżone.

Następnie Charlie udał się do biblioteki, by tam przejrzeć materiały SEC (amerykański odpowiednik KPWiG) dotyczące udziałowców i zmian w akcjonariacie. Dowiedział się z nich, że dwie grupy inwestorów, Sanchez z Teksasu i Scott i Lawrence Beck z Illinois, zostały znaczącymi akcjonariuszami Cook Data. Scott Beck był współautorem studium o rynku wideo. Okazało się również, że przychody sklepu z kasetami wideo działającego w Dallas podwoiły się w ciągu pierwszych trzech miesięcy działalności. Zdumiewające było to, że do tego sklepu przyjeżdżali ludzie z miejscowości oddalonych o 30 mil.

Na przełomie 1984-85 akcje Cook Data wzrosły pięciokrotnie. Przyjaciele Charliego zachęcali go do realizacji zysków, ale on pamiętając swoje błędy z lat 70. wolał przyglądać się zyskom firmy niż kursom akcji. Miał rację. Z roku na rok spółka otwierała kolejne oddziały, a przychody rosły w ogromnym tempie. Giełdowy efekt mógł zaskoczyć każdego. Charlie zrealizował zysk przy cenie 450 USD za akcję, tak więc jego inwestycja wzrosła 150-krotnie. Warto podkreślić, że Charlie był bardzo cierpliwy, a to naprawdę trudna sztuka. Po drodze był krach w 1987 roku. Ten przykład wskazuje, że warto szukać, sprawdzać i badać różne spółki. Jeśli fundamenty przemawiają za trzymaniem akcji, to nie powinniśmy się ich pozbywać tylko ze względu na rynkowe wahania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Kostrzewa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Zyski są ważniejsze niż kurs