Żywność i transport mocno tracą na sankcjach

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2014-12-02 00:00

Konflikt na Wschodzie sprawił, że polska branża spożywcza boryka się z kłopotami. Przyszły rok też może być trudny.

Rosyjskie sankcje mogą dotknąć prawie 80 proc. całkowitego eksportu żywności z Polski, która jest szacowana przez Eurostat na ok. 840 mln EUR rocznie — ocenia prof. Jerzy Hausner w raporcie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i Małopolskiej Szkoły Administracji Publicznej w ramach projektu Instrument Szybkiego Reagowania (ISR). Zgodnie z danymi z 2013 r. Polska była szóstym producentem żywności na świecie, z dodatnim saldem obrotów na poziomie prawie 6 mld EUR.

FOT. Tacluda/RGB Stock

— Natomiast rok 2014 jest dla całej branży szkołą przetrwania. W ostatnich miesiącach straciła więcej niż inne gałęzie polskiej gospodarki — mówi Bartosz Kwiatkowski, członek panelu interpretacyjnego w projekcie ISR.

— O ile obecnie wartość handlu z Rosją zmniejszyła się o ok. 12 proc., o tyle skutki dla przemysłu spożywczego są znacząco większe. Największą część polskiego eksportu żywności do Rosji stanowią owoce i warzywa — dla tej branży Rosja jest największym partnerem handlowym z przeszło 40-procentowym udziałem w całkowitej wartości eksportu. W 2013 r. wartość eksportu owoców, głównie twardych, do Rosji przekroczyła 340 mln EUR, co stanowiło jedną trzecią całego polskiego eksportu żywności — podkreśla prof. Jerzy Hausner kierujący pracami zespołu ekspertów ISR.

Dodatkowym ciosem w ostatnich miesiącach dla branży spożywczej było także wykrycie przypadków afrykańskiego pomoru świń, co doprowadziło do czasowego zamknięcia przed polską wieprzowiną wielkich rynków azjatyckich. Jednak nie tylko branża spożywcza traci na kryzysie na Wschodzie. Dotyka on również polskiego sektora transportowego.

Eksperci ISR szacują, że do końca roku polscy przewoźnicy mogą stracić ok. 300 mln EUR, głównie z tytułu załamania przewozów produktów spożywczych, które stanowią ok. 60 proc. wszystkich obsługiwanych kursów. — Z naszych wcześniejszych analiz wynikało, że poziom zagrożenia upadłością w transporcie lądowym i rurociągowym w II połowie 2013 r. był niski. Sytuacja diametralnie się zmieniła w tym roku — mówi prof. Jerzy Hausner.

Dodaje, że dzisiaj problem w transporcie jest podobny skalą do tego, co działo się w budownictwie w 2012 r. Ponadto z dużym prawdopodobieństwem kłopoty nie skończą się wraz z końcem tego roku. Przyszły też dla żywności i transportu może być bardzo trudny, ponieważ nie ma co liczyć na szybką normalizację stosunków handlowych z Rosją.

Zdaniem ekspertów ISR, warto zwrócić uwagę na inicjatywę Ministerstwa Gospodarki, w ramach której wspomaga ono promocję polskiej żywności na wyselekcjonowanych rynkach — 4 bałkańskich i 7 azjatyckich. PARP informuje także o rekrutacji do ostatniej edycji ISR. Nabór potrwa do 15 grudnia.