1700 USD w zasięgu złota

Wyjście górą z formacji odwróconej głowy z ramionami może oznaczać dla notowań złota umocnienie o około 30 proc.

W 2017 r. złoto podrożało w ujęciu dolarowym o 13,2 proc., co było największą zwyżką od siedmiu lat. Przy sprzyjającym zbiegu okoliczności ten rok może zakończyć się jeszcze lepszym wynikiem. Warunek jest jeden – przełamanie przez notowania kruszcu kluczowego oporu, pod którym się znajdują. To linia szyi budowanej od 2013 r. odwróconej głowy z ramionami, leżąca na wysokości 1356 USD za uncję, czyli około 1 proc. powyżej bieżących notowań. Przełamanie linii szyi będzie oznaczać próbę wybicia górą z tej zapowiadającej zwykle zmianę wcześniej panującego trendu (czyli w tym wypadku fali spadkowej z lat 2011-2015) formacji. Zasięg ruchu mogącego po tym nastąpić wyznacza odległość głowy od linii szyi, a ta wynosi około 30 proc. Taka zwyżka oznaczałaby sięgnięcie przez ceny złota pułapu 1760 USD za uncję, o 31 proc. wyższego od obecnych notowań, ostatnio widzianego w 2012 r.

Za scenariuszem wzrostowym przemawia także utrzymywanie się notowań wewnątrz kanału, opisującego je od blisko 20 lat. Po odbiciu cen od dolnego ograniczenia tej formacji (które znajduje się na poziomie 1233 USD) przełamanie oporu na wysokości 1356 USD pozwoli im na dojście do jej górnego ograniczenia. Obecnie leży ono w okolicach 1570 USD. Jednak przy założeniu, że szczyt fali zwyżkowej wypadnie za rok, jej zasięg należałoby oszacować na 1715 USD (właśnie tam górne ograniczenie kanału będzie znajdować się za 12 miesięcy).

Za mniej prawdopodobny należałoby uznać tymczasem scenariusz zakończenia już teraz trwających od grudnia 2015 r. szarpanych zwyżek cen złota. Zgodnie z nim cenom złota groziłoby pogłębienie leżącego na wysokości 1047 USD dołka. O rozpoczęciu realizacji takiego scenariusza można będzie jednak mówić dopiero w przypadku zejścia przez kurs poniżej dolnego ograniczenia kanału, czyli przełamania od góry pułapu 1233 USD za uncję. Na koniec warto zaznaczyć, z jakimi warunkami rynkowymi byłby związany każdy ze scenariuszy.

Ceny złota powinny rosnąć w sytuacji reflacyjnej hossy lub reflacyjnej bessy na rynkach aktywów ryzykownych (czyli bessy związanej z przyspieszeniem inflacji). Dla odmiany spadać powinny w warunkach dezinflacyjnej hossy lub dezinflacyjnej bessy (czyli bessy związanej z wyhamowaniem inflacji).Wydaje się, że dezinflacyjna hossa zakończyła się wraz z zakończeniem etapu pokryzysowych oszczędności w gospodarkach dojrzałych. Dlatego ceny złota powinny rosnąć przynajmniej do momentu zakończenia trwającej obecnie reflacyjnej hossy. Następnie wejdą w trend spadkowy w razie rozpoczęcia bessy dezinflacyjnej (wywołanej przez zaostrzanie polityki banków centralnych), lub też będą kontynuować zwyżki, jeśli bessa będzie reflacyjna (czyli wywołana np. przez dalsze zwyżki cen ropy, związane z ograniczeniami wydobycia przez OPEC, które podetną globalne ożywienie gospodarcze).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / 1700 USD w zasięgu złota