5 największych obciachów mundialu

Łukasz Ostruszka
opublikowano: 2010-06-28 10:43

Półmetek mundialu za nami, a obciach gonił obciach. Co by było, gdyby zagrali Polacy?

Obciach numer 1

Krytyka wuwuzeli, czyli kompromitujące niezrozumienie rozkosznego afrykańskiego  ryczenia. Popularny instrument każdego porządnego afrykańskiego kibica nie spodobał się piłkarzom i fanom z Europy. Brytyjska BBC zatrudniła nawet speców od opracowania systemu wyciszania w sygnale telewizyjnym dźwięku trąbek. Żenada. Wuzuzela pięknie ryczy, a i interesem jest niezłym na skostniałym od lat rynku kibicowskich gadżetów. Zniesmaczony wynalazkiem świat informujemy, że Polska na wuwuzele postawiła już dawno temu. Nazywamy je „małyszówkami” i dmuchamy w nie podczas konkursów skoków narciarskich. Jesteśmy chociaż tym razem przed resztą resztą nieafrykańskiego świata.

Obciach numer 2

Chińczycy na masowym zwolnieniu lekarskim, czyli całe szczęście, że Państwo Środka nie gra na mundialu. Media chińskie donoszą, że tamtejsza gospodarka ledwo zipie (ubarwienie publicystyczne), bo fani piłki nożnej zarywają noce oglądając mecze, a nad ranem kupują na internetowych serwisach aukcyjnych zwolnienia lekarskie z pracy. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby na mundial zakwalifikowała się narodowa drużyna Chin. W naszych sklepach zabrakłoby telewizorów, butów, telefonów, koszulek, piłek, de facto wszystkiego.

Obciach numer 3

Reprezentacja Francji, czyli egoistyczne i rozpieszczone dzieci na boisku. Na początku wydawało się, że do RPA przyjechała po prostu grupa rozwydrzonych i zblazowanych gwiazdek, które odmawiają udziału w treningu podczas najważniejszej imprezy. Na sam koniec francuski trener nie chce podać ręki swojemu odpowiednikowi w drużynie RPA pokazał, że wśród trójkolorowych chyba nikt nie jest święty. Jak donosiła z Paryża redakcyjna koleżanka, lament kibiców pod wieżą Eiffla zagłuszył nawet wuwuzele.

Obciach numer 4

Wódz siedzi przed telewizorem z niewidzialnym telefonem, czyli rewelacje związane z ekipą komunistycznej Korei Północnej. Jego wspaniałość wódz narodu Kim Dzong Il udziela nieustannie (jak zapewniał trener Koreańczyków) swoim piłkarzom rad podczas meczu. Dziennikarze żartowali, że pewnie jego wspaniałość wódz narodu jest też wynalazcą niewidzialnego telefonu, przy pomocy którego komunikuje się z drużyną. Zachód takiego nie ma, jest więc w tyle. Swoją drogą południowokoreańskie media oskarżały Kim Dzong Ila, że mecz otwarcia oglądał chyba na spiraconym sygnale satelitarnym, bo telewizja w jego kraju w ostatniej chwili kupiła od FIFA prawa do transmisji. Wiadomo, za komuny wszystko za darmo, a jak nie, to się ukradnie.

Obciach numer 5

Nurkujący notorycznie Włosi zanurkowali bardzo głęboko, czyli mistrzowie świata dotknęli dna. Włosi znani są z tego, że uczą się na treningach jak symulować upadki w polu karnym w celu wymuszenia rzutu karnego (symulacje zwane powszechnie nurkowaniem). Tym razem przesadzili i zanurkowali tak bardzo, że poczuli dno. Włochy zajęły ostatnie miejsce w grupie, grając w każdym meczu bardzo kiepsko. Teraz piłkarze jeżdżąc po słonecznej Italii będą potrzebowali chyba większej eskorty policyjnej niż znienawidzeni przez fanów Francuzi.

Kim Dzong Il (fot. Bloomberg)
Kim Dzong Il (fot. Bloomberg)
None
None