5G i Huawei, czyli naginanie rzeczywistości

opublikowano: 26-02-2019, 22:00

Targi telekomunikacyjne w Barcelonie były okazją do demonstracji potencjału sieci 5G. Jej upowszechnienie zależy od tego, co stanie się z chińskimi dostawcami sprzętu.

Nie ma takiej rzeczy, która nie stałaby się bardziej cool po podłączeniu jej do sieci 5G — tak przynajmniej zdają się twierdzić najwięksi operatorzy telekomunikacyjni i producenci sprzętu na świecie. Podczas Mobile World Congress w Barcelonie, urządzenia i usługi, wykorzystujące sieci piątej generacji, dosłownie wyskakiwały z lodówek, a niemal wszyscy wystawcy promowali się hasłem „5G” — mimo tego, że masowe wykorzystanie tej technologii to kwestia nie najbliższych miesięcy, lecz lat.

Huawei, w którym szefem biznesu konsumenckiego jest Richard Yu, przy
okazji targów telekomunikacyjnych w Barcelonie prezentowało nowe smartfony, w
tym wzbudzający dużą ekscytację model ze zginanym ekranem, a także elementy
infrastruktury sieciowej. Większe ożywienie wzbudzało jednak pytanie o to, czy
chiński gigant, oskarżany o szpiegostwo, będzie mógł dalej rozwijać się na
rynkach europejskich.
Zobacz więcej

NA CELOWNIKU:

Huawei, w którym szefem biznesu konsumenckiego jest Richard Yu, przy okazji targów telekomunikacyjnych w Barcelonie prezentowało nowe smartfony, w tym wzbudzający dużą ekscytację model ze zginanym ekranem, a także elementy infrastruktury sieciowej. Większe ożywienie wzbudzało jednak pytanie o to, czy chiński gigant, oskarżany o szpiegostwo, będzie mógł dalej rozwijać się na rynkach europejskich. Fot. Bloomberg

— Zrobimy wszystko, by w oparciu o rozwiązania 5G stworzyć wszechogarniający „smartekosystem” łączności, obejmujący indywidualnych konsumentów, gospodarstwa domowe i firmy. Mimo ograniczeń w związku z działaniami USA spodziewamy się, że w tym roku dostarczymy 250-260 mln smartfonów, o 20-30 proc. więcej niż rok wcześniej — mówił Richard Yu, szef biznesu konsumenckiego w Huawei.

Chiński problem

Największy chiński producent sprzętu telekomunikacyjnego był w Barcelonie zdecydowanie najbardziej widoczną i wzbudzającą największe zainteresowanie firmą — tak w ramach oficjalnych prezentacji, jak i kuluarowych rozmów. Powód to oczywiście konflikt na linii USA — Chiny, w ramach którego Huawei oskarżany jest o szpiegostwo, a kolejne kraje zastanawiają się, czy zasadne jest ograniczenie wykorzystania jego technologii w budowie infrastruktury krytycznej. Zdecydowała się na to m.in. Australia i Nowa Zelandia, ale Europa jest w tej sprawie ostrożniejsza, co było widać i słychać na targach, podczas których przedstawiciele największych operatorów na pytania o Huawei najczęściej odpowiadali „bez komentarza”. Huawei w tym roku przeskoczy Apple jako numer dwa na globalnym rynku smartfonów (liderem jest koreański Samsung), a w infrastrukturze sieciowej rywalizuje przede wszystkim z Ericssonem i Nokią. Przyszłość firmy na rynkach europejskich jest niepewna, ale amerykańska presja na razie nie przekłada się na decyzje krajów i operatorów.

— Przedwczesne decyzje w oparciu o wyrywkową analizę faktów nikomu nie posłużą. Jest jednak jasne, że Europa musi wypracować wspólne podejście do tej sprawy i musi to zrobić szybko, by sąsiadujące ze sobą kraje nie ruszyły w przeciwne strony w ramach walki o zwiększenie bezpieczeństwa sieci. Ta sprawa to dla nas priorytet — mówiła Marija Gabriel, unijna komisarz do spraw cyfrowego rynku i społeczeństwa.

Europejskie przeszkody

Sprawa Huawei może mieć duże przełożenie na tempo rozbudowy sieci 5G w Europie — przedstawiciele niektórych operatorów (np. Vodafone) wskazywali, że wyrzucenie tej firmy z rynku może opóźnić tworzenie sieci nowej generacji o około dwa lata. Tymczasem firmom zależy na czasie, bo sieci 5G powinny mieć o wiele lepsze parametry transmisji i umożliwiać podłączenie większej liczby urządzeń niż dotychczas. To z kolei ma umożliwić rozkwit internetu rzeczy i komunikacji między maszynami. Upowszechnienie 5G będzie wymagało od państw udostępnienia operatorom nowych zasobów częstotliwości, a od telekomów — gigantycznych inwestycji w rozwój infrastruktury, ale dostępność sieci tego rodzaju w centrach dużych miast to już kwestia nieodległej przyszłości — o ile uda się rozwiązać problemy legislacyjne.

— Postęp technologiczny w Europie jest blokowany przez wysokie opłaty za częstotliwości i daleko idące regulacje. W wielu krajach budowa sieci 4G nie jest jeszcze zaawansowana, a co dopiero mówić o 5G. Nic dziwnego, że nowe firmy z branży gospodarki cyfrowej mnożą się w Azji i Ameryce Północnej, a nie w Europie — i ten dystans może się jeszcze zwiększyć — mówił Börje Ekholm, prezes Ericssona.

Sen o przyszłości

GSMA, czyli organizacja, która stoi za targami w Barcelonie, szacuje, że 2025 r. około 15 proc. połączeń w skali globu będzie realizowanych za pośrednictwem sieci 5G. W Chinach i Europie ma ich być dwukrotnie więcej, a w USA za sześć lat sieci 5G mają obsługiwać połowę ruchu. Łączne nakłady inwestycyjne operatorów telekomunikacyjnych w rozbudowę infrastruktury szacowane są na astronomiczną kwotę 160 mld USD rocznie, a będą musiały jeszcze wzrosnąć. Korzyści mają być jeszcze większe — według prognoz sieci 5G w ciągu półtorej dekady wniosą do globalnej gospodarki wartość dodaną w wysokości 2,2 bln USD, przede wszystkim dzięki zwiększeniu wydajności przemysłu i sektora usług. W związku ze skalą wymaganych inwestycji i problemami legislacyjnymi masowy dostęp do 5G nie jest kwestią najbliższych miesięcy — ale podczas targów w Barcelonie można było odnieść wrażenie, że jest tuż za rogiem.

Smartfony, zdolne do łączenia się z sieciami 5G, zaprezentowali niemal wszyscy znaczący producenci: od Samsunga i Huawei przez Xiaomi, LG czy Oppo po niszowych producentów. Najtańsze modele mają kosztować w przeliczeniu 2,5-3 tys. zł i wejść do sprzedaży w najbliższych miesiącach, podobnie jak smartfony z wyginanymi ekranami, które można wyprostować i w praktyce zmienić urządzenie w tablet.

To właśnie smartfony obsługujące 5G i posiadające elastyczne ekrany były najważniejszymi z konsumenckiego punktu widzenia premierami w Barcelonie. W segmencie B2B operatorzy przedstawiali rozwiązania, mające — również dzięki 5G — zautomatyzować procesy produkcyjne, np. poprzez wprowadzenie autonomicznych, niewymagających kierowcy pojazdów do wielkich fabryk i magazynów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy