Absurd na kółkach

Agnieszka Domańska, ekspert Szkoły Głównej Handlowej
opublikowano: 28-03-2011, 00:00

Za trzy miesiące czeka nas drogowa rewolucja — 1 lipca wchodzi w życie elektroniczny system poboru opłat od samochodów ciężarowych. Nad archaicznymi winietami ma tę przewagę, że uzależnia wysokość należnej opłaty od liczby przejechanych kilometrów. Dodatkowo jest bardzo nowoczesny — do wyliczania należności wykorzystuje technologię GPS.

Zgodnie z nowymi przepisami opłata zostanie nałożona na każdy pojazd o wadze ponad 3,5 tony, podobnie jak to przyjęto w innych krajach europejskich. Jednak tylko w Polsce do wagi będącej podstawą opłaty wliczana ma być również… przyczepa lub naczepa, nawet niewykorzystywana zarobkowo! Dla posiadaczy zwykłych samochodów osobowych przepis ten może nie mieć znaczenia. Gorzej z właścicielami vanów, transitów czy coraz popularniejszych jeepów. Jeśli komuś przyjdzie do głowy na przykład wybrać się na urlop z przyczepą kempingową albo z motorówką — opłata niemal murowana! Będzie musiał kupić elektroniczne urządzenie i płacić jak za ciężarówkę… Kierowcy, którzy zechcą uniknąć narzuconej opłaty, zasilą zaś grono rozjeżdżających boczne drogi. A taki scenariusz niewątpliwie miałby skutki fatalne, uwzględniając stan techniczny większości dróg w Polsce.

Do 1 lipca pozostało trochę czasu. Czy jednak wystarczająco dużo, by szybko poprawić ustawę o drogach publicznych i uniknąć jej skutków ubocznych, których najwyraźniej nie wzięto pod uwagę?

Agnieszka Domańska

ekspert Szkoły Głównej Handlowej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Domańska, ekspert Szkoły Głównej Handlowej

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy