Afera prętowa

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 22-12-2011, 00:00

Przestępcy, którzy nauczyli się robić przekręty na złomie, zarabiają dziś grube miliony na prętach do zbrojeń budowlanych. Legalnie działające firmy kapitulują

Tracą działające legalnie firmy, traci fiskus, zyskuje mafia. Firmy słupy, które przez lata wyłudzały VAT od skarbu państwa, nielegalnie handlując złomem, przeniosły się na rynek stali. Giełdowe firmy biją na alarm.

— Ministerstwo Finansów wprowadziło możliwość naliczania VAT przez końcowego odbiorcę złomu, co uporządkowało relacje handlowe na tym rynku. Jednak wiele „firm” z rynku złomu przerzuciło się teraz na handel stalą — rozkłada ręce Robert Wojdyna, prezes Konsorcjum Stali, jeden z największych dystrybutorów stali w Polsce. Problem dotyczy przede wszystkim handlu prętami do zbrojeń budowlanych.

— Zgłaszają się do nas pośrednicy, którzy chcą kupić wyroby stalowe i zawieźć na rynek zagraniczny. Pośrednik kupuje stal i odlicza VAT, bo za granicą ma stawkę zero. Odbiorca za granicą powinien zgłosić transakcję w swoim urzędzie celnym i zapłacić podatek, ale tego nie robi. Stal faktycznie nawet nie wyjeżdża z Polski, a obrót jest tylko papierowy — opowiada Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu.

Łańcuch pośredników, którzy zarabiają na odliczaniu VAT od „papierowo sprzedawanej stali”, może być nieskończenie długi.

— Na koniec są w stanie zaoferować pręty nawet 10 proc. tańsze od cen rynkowych, bo mają zysk z odliczania VAT za papierowy obrót. A kiedy urzędy kontrolne zaczynają działać, firmy — słupy znikają i rejestrują nową działalność, na przykład na osobę bezdomną — opowiada Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu.

— A firmy legalnie handlujące wpadają w tarapaty. W ostatnich kilku miesiącach z powodu nieuczciwej konkurencji nasza sprzedaż prętów zbrojeniowych spadła o 20-30 proc. — dodaje Robert Wojdyna.

Setki milionów

Niedawno doszło do spotkania komisji reprezentującej dostawców zbrojeń w Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS).

— Oszacowano, że handel prętami bez VAT stanowi około 20 proc. rynku. Średnioroczna sprzedaż w Polsce tych produktów to 1,4 mln ton — szacuje Robert Wojdyna.

Tona prętów kosztuje 2,25 tys. zł, więc jedna piąta rynku jest warta grubo ponad 600 mln zł. Brakujący VAT — tylko z tytułu nielegalnego handlu prętami — to około 130 mln zł straty dla budżetu. PUDS już przed laty sygnalizowała problem rozliczeń resortowi finansów, choć wówczas był znacznie mniej dotkliwy niż obecnie.

— Ściągnęliśmy sobie tylko na głowę kontrolę izb skarbowych, które zakończyły się bez efektów, bo przecież nie u nas trzeba szukać winnych — zżyma się Robert Wojdyna.

Lewa gotówka

Dzisiaj dystrybutorzy czują się bezsilni. W rządzie drugi raz pomocy szukać nie będą, a boją się, że problem może być znacznie poważniejszy i dotyczyć nie tylko wyłudzania VAT.

— Przychodzą pośrednicy, którzy chcą kupić wyroby stalowe i oferują płatność gotówką, przedpłaty albo niemal od ręki są w stanie uruchomić przelew. Moim zdaniem, w ten sposób mogą być prane pieniądze, dlatego całkowicie zrezygnowaliśmy z handlu prętami budowlanymi — informuje Jerzy Bernhard.

— Zgłaszają się do nas dziwne, nieznane firmy, które chcą kupić małe ilości stali i płacić gotówką. Staramy się z takimi nie współpracować. Słyszałem o przypadkach, kiedy już w hucie „na bramie” czekali na stal pośrednicy z gotówką albo gotowi dawać przedpłaty — mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru, w którego grupie są zakłady produkujące pręty.

Złomiarze kontra fiskus

Firmy handlujące złomem przez lata apelowały do resortu finansów, by zgodził się na zmiany w systemie płacenia VAT w tej branży. Osiągnęły sukces. Dzięki temu w branży złomowej zniknął problem wyłudzania VAT przez pośredników, działających jako firmy słupy. Jednocześnie fiskus wkroczył do firm złomiarskich, badając ich transakcje handlowe. Ofiarą padł giełdowy Drop, któremu urząd skarbowy nałożył duży podatkowy domiar. W efekcie złomiarze poszli do Brukseli, skarżąc się, że fiskus szuka winnych wśród tych, którzy poinformowali go o mnożących się w branży przestępstwach, a nie wśród faktycznych wyłudzaczy.

OKIEM PRAWNIKA

Przypadek Inowrocławia

TOMASZ OLKIEWICZ

kancelaria MDDP

Po zmianie przepisów podatkowych sytuacja w branży złomowej została unormowana, ale życie nie znosi próżni. Problem wyłudzania VAT przeniósł się na rynek stalowy. Niestety, wszystkich branż nie można objąć specjalnymi przepisami podatkowymi, jak miało to miejsce w przypadku złomu. Dyrektywy unijne dopuszczają ich stosowanie tylko w przypadku złomu, usług budowlanych oraz sprzedaży praw do emisji CO 2. W rozwiązaniu problemu pomóc może bieżące monitorowanie (ale nie zmasowane akcje kontrolne jak w branży złomowej) obrotu stalą przez służby podatkowe. Kiedyś w Inowrocławiu pod jednym adresem w bloku było zarejestrowanych 70 firm i długo nie budziło to niczyich wątpliwości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu