Algorytmów na giełdzie nie trzeba się bać

Jagoda Fryc
opublikowano: 21-03-2013, 00:00

Inwestorom handel automatyczny kojarzy się z komputerami zastępującymi ludzi. Nic bardziej mylnego.

Handel algorytmiczny, który będzie możliwy wraz z wdrożeniem na warszawskiej giełdzie nowego systemu transakcyjnego UTP, budzi wiele kontrowersji wśród uczestników rynku. Tymczasem na Zachodzie jest on wykorzystywany na szeroką skalę — w USA odpowiada za 50 proc. obrotów giełdowych, w Europie stanowi średnio 40 proc. Handel algorytmiczny obejmuje dwa rodzaje działań i wykorzystuje do nich wiele algorytmów. Najbardziej popularne to algorytm egzekucyjny i decyzyjny.

Skuteczna egzekucja...

Do tej pory duże zlecenia (np. kupna 1 mln szt. akcji) mogły nie tylko wpłynąć na notowania danego papieru, ale też złożone w nieodpowiedni sposób informować innych uczestników o potencjalnych zamiarach, co często prowadziło do działań wyprzedzających ze strony konkurencji. Algorytm egzekucyjny, wykorzystywany przez systemy tzw. EMS (Execution Management System) zarządza realizacją dużych zleceń w taki sposób, aby ich wpływ na zmianę notowań danego instrumentu był jak najmniejszy.

— Algorytm egzekucyjny dzieli duże zlecenie na kilka małych i wystawia do arkusza porcjami do momentu, aż dokona się cała transakcja. Nie podejmuje decyzji o tym, w jakim kierunku złożyć zlecenie, na jakie papiery i w jakiej ilości — tę decyzję podejmuje zarządzający funduszem na podstawie własnej analizy fundamentalnej. Zadaniem algorytmu jest kupno lub sprzedaż dużych ilości, np. akcji według zdefiniowanego przez zarządzającego priorytetu, np. najlepsza cena lub najszybszy czas — tłumaczy Piotr Smoleń, prezes Turbine AM i zarządzający funduszem Copernicus Turbine Adaptive Fund, wykorzystujący komputerowe systemy transakcyjne.

Jego zdaniem, tego rodzaju algorytmy są dobrym narzędziem dla funduszy inwestycyjnych, które mogą je wykorzystywać w celu obniżenia kosztów transakcyjnych, zarówno policzalnych, jak i trudniej mierzalnych — np. ocena wpływu transakcji na notowania czy ryzyka nieotwarcia oczekiwanej wielkości pozycji.

— Często prawidłowo podjęta decyzja fundamentalna przynosi stratę spowodowaną wysokim kosztem egzekucji. Fundusze korzystające z tzw. systemów EMS mogą na bieżąco monitorować płynność pozycji w portfelu i stopień postępu w sprzedawaniu lub kupowaniu instrumentów.Dla całego rynku algorytmy tego typu prowadzą do przenoszenia aktywności transakcyjnej na parkiety zamiast dokonywania transakcji pakietowych lub prywatnych, co zwiększa obroty i obniża spready — dodaje Piotr Smoleń.

...i atrakcyjna transakcja

Algorytmy decyzyjne albo algorytmy transakcyjne analizują dane giełdowe i makroekonomiczne i na tej podstawie podejmują decyzję o kupnie lub sprzedaży danego instrumentu.

— Algorytmy transakcyjne stosowane przez fundusze hedgingowe mają za zadanie generować tzw. alfę — zyski niewyjaśniane przez tradycyjne źródła ryzyka. Algorytmy te powstają w celu wyłapywania nieefektywności na rynkach, poszukują nieprawidłowo wycenianych aktywów, okazji do arbitrażu pomiędzy mniej lub bardziej powiązanymi instrumentami, trudnych do wychwycenia dla tradycyjnych inwestorów zależności statystycznych — tłumaczy Piotr Smoleń.

Fundusze stosujące te algorytmy mogą generować absolutną stopę zwrotu bez względu na uwarunkowania rynkowe, z drugiej strony istnienie tych algorytmów prowadzi do większej efektywności całego rynku. Jednak zdaniem Piotra Smolenia, dopóki nie zwiększy się płynność na warszawskiej giełdzie, ten algorytm nie będzie wykorzystywany przez fundusze na szerszą skalę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu