Analitycy spierają się o cenę ropy

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Obawy o skutki potencjalnej recesji zepchnęły ze szczytu cenę surowca. Prognozy są jednak bardzo rozbieżne.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak taniała ropa na giełdzie
  • jakie były powody nagłej wyprzedaży
  • jakie czynniki przemawiają za dalszymi spadkami
  • co wskazuje na odbudowę kursu ropy
  • jakie są prognozy największych banków inwestycyjnych

Analitycy spierają się o cenę ropy

Mikołaj Śmiłowski
  • Mikołaj Śmiłowski
opublikowano: 06-07-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Obawy o skutki potencjalnej recesji zepchnęły ze szczytu cenę surowca. Prognozy są jednak bardzo rozbieżne.

Kontrakty na ropę WTI potaniały we wtorek o 8 proc. i spadły poniżej 100 USD za sztukę po raz pierwszy od marca 2022 r. Wyprzedaż nie ominęła europejskiego Brentu, za którego baryłkę na giełdzie trzeba było w pewnym momencie zapłacić tylko 102 USD, 9 proc. mniej niż na początku sesji. Po chwilowym ustabilizowaniu się cen przyszedł czas na prognozy, a o te wyjątkowo trudno w dynamicznie zmieniających się warunkach rynkowych. Dowodem na to jest rozbieżność między oczekiwaniami poszczególnych zespołów analitycznych.

Nagła wyprzedaż

Kurs ropy jest podatny na wahania od czasu wybuchu konfliktu w Ukrainie, który odstraszył część inwestorów i przygasił wolumen obrotu. Głównym powodem ostatniego spadku ceny czarnego złota była jednak eskalacja awersji do ryzyka inwestorów oczekujących rychłego spowolnienia gospodarczego i globalnej recesji dobijającej popyt. Dodatkowym czynnikiem zwiększającym presję cenową na ropie w ostatnich tygodniach była kolejna podwyżka stóp procentowych w USA.

We wtorek panikę wzmocniły strajki w rafineriach w Norwegii. Szybko zażegnany konflikt poprzez interwencję rządową mógł skutkować odcięciem Europy od nawet 60 proc. dostaw gazu. Taki cios w obliczu ograniczonej już rosyjskiej podaży podbiłby ceny paliwa i znacząco zwiększył prawdopodobieństwo recesji.

- Ryzyko braku dostępu do gazu od dużego dostawcy, spadek eksportu z Gazpromu i naprawy konserwacyjne w przyszłym tygodniu powodują, że ceny ważnego surowca energetycznego ponownie bardzo mocno rosną oraz zwiększają ryzyko recesji - mówi Michał Stajniak, analityk XTB Domu Maklerskiego.

Nie bez znaczenia jest też sytuacja w Chinach. Państwo odpowiadające za istotną część światowej konsumpcji ropy wznowiło w dziewięciu dystryktach masowe testy na Covid-19 po wzroście liczby zakażeń. Wzmocniło to obawy o powrót restrykcji sanitarnych m.in. w Szanghaju, jednym z największych ośrodków przemysłowych. Mocno ograniczyłoby dopiero co zwiększone zapotrzebowanie Państwa Środka na ropę.

Światełko w tunelu

Głównym czynnikiem mającym dodatni wpływ na ceny rynkowej ropy jest ograniczona podaż. Trwająca wojna na Ukrainie zwiększa szanse na kolejne sankcje dla rosyjskiego eksportu surowca, który już teraz jest mocno zdławiony. Pod uwagę brana jest też sytuacja wewnętrzna Federacji – rosyjski sąd ukarał Konsorcjum Rurociągów Kaspijskich miesięcznym zakazem eksportu ropy na Morzu Czarnym. Nie wiadomo jednak, kiedy wyrok się uprawomocni.

Wiele do życzenia pozostawiają rozmiary produkcji OPEC. Protesty w największych portach w Libii mocno ograniczyły podaż z tego państwa. Obecnie eksportuje ono dziennie około 60 proc. mniej ropy niż planowano. Nie wiadomo czy deficyt ten zostanie zasypany przez innego członka kartelu.

Wydźwięk prognoz analitycznych dla kursu ropy sprowadza się do określenia, który z czynników - popyt czy podaż - będzie miał bardziej istotny wpływ na sytuacje rynkową.

Z drugiej strony nie będzie to miało jednak tak dużego znaczenia, gdy wysoki popyt się utrzyma. Na utrzymanie wysokiego zapotrzebowania wskazywać może różnica między cenami krótkoterminowych i długoterminowych kontraktów giełdowych. Zjawisko deportu, faworyzujące futuresy o krótszym terminie zwykle jest traktowane jako byczy sygnał dla instrumentu. Na giełdzie surowców w Chicago spread wynosi 4,03 USD, ponad 1,50 USD więcej niż miesiąc temu.

- Gwałtowna wyprzedaż zmniejsza potencjał dalszych spadków. Rynek wciąż jest w stanie deficytu surowca, a Europa szuka nowych dostawców mających zastąpić Rosję. Załamanie cen należy przypisać wahaniom nastrojów inwestycyjnych, a nie zmianie fundamentów. Od strachu przed globalną recesją pozostaje tylko krok do narracji, w której gospodarcze tarapaty oznaczają mniejszą potrzebę zacieśniania polityki pieniężnej w USA - mówi Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl

Trzy scenariusze

Wydźwięk prognoz analitycznych dla kursu ropy sprowadza się do określenia, który z czynników - popyt czy podaż - będzie miał bardziej istotny wpływ na sytuacje rynkową. Sceptycy są zdania, iż recesyjne spowolnienie dobije popyt do tego stopnia, że rafinerie będą zmuszone ciąć rozmiary produkcji.

Jednym z największych niedźwiedzi wśród instytucji jest Citi, którego cena docelowa dla Brentu wynosi 65 USD za baryłkę w 2023 r. Zdaniem zespołu analitycznego z Francisco Martoccią na czele historyczna nieudolność amerykańskiego Fedu wyklucza stopniowe spowolnienie gospodarcze - ma ono być bardziej gwałtowne i dławiące konsumpcję. W scenariuszu bazowym specjaliści przewidują również zwiększenie rosyjskiej podaży ropy celem zaspokojenie popytu z Chin i Indii.

- Poziom wskazany przez Citi wydaje się odległy, ale nie powinniśmy go całkowicie wykluczać. Jak pokazał wybuch pandemii, popyt może się załamać nawet o 30 proc. w ciągu kilku tygodni. Już teraz w Stanach Zjednoczonych miliony obywateli zmieniają plany wakacyjne ze względu na wysokie ceny paliw - mówi Michał Stajniak.

Po drugiej stronie barykady stoi natomiast Goldman Sachs, który nie oczekuje dalszych spadków cen w związku z przewidywaną przewagą popytu nad podażą. Daniel Courvalin, jeden z przedstawicieli instytucji, w liście do klientów stwierdził, że panika inwestorów jest przesadzona, a zapotrzebowanie na ropę w 2022 r. wzrośnie bardziej niż globalne PKB.

Największym bykiem jest jednak JPMorgan. Zdaniem przedstawicieli banku najważniejszym czynnikiem determinującym cenę baryłki będzie rosyjska produkcja. Uczestnicy szczytu G7 rozważali w zeszłym tygodniu możliwość nałożenia limitu cenowego na ropę pochodzącą z Rosji. Zdaniem Natashy Kanevy, jednego z autorów ostatniego listu do klientów, Federacja Rosyjska mogłaby odpowiedzieć na nowe sankcje ucięciem dziennej produkcji o połowę, bez poważniejszych skutków dla własnej gospodarki. Ten skrajny scenariusz przewiduję cenę 380 USD za baryłkę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.