Ropa Brent z najmocniej handlowanego, marcowego kontraktu, drożeje w środę o 0,5 proc. do 61,62 USD za baryłkę. Oznacza to spadek ceny surowca o prawie 18 proc. w kończącym się roku. Najwyższa była w styczniu, kiedy przekraczała 82 USD. Najmniej płacono za ropę w grudniu, gdy kurs spadał do ok. 58 USD.
Na sytuację na rynku ropy wpływała najmocniej jej nadpodaż w tym roku. Międzynarodowa Agencja Energii, a także rząd USA szacują ją na nieco ponad 2 mln baryłek dziennie. Uważają, że nadwyżka ta powiększy się jeszcze w nadchodzącym roku.
- Na rynku ropy naftowej utrzyma nadpodaż w 2026 roku, a silny wzrost produkcji w krajach spoza OPEC, jak USA, Brazylia, Gujana i Argentyna będzie przekraczać zmienny globalny popyt – powiedziała Kaynat Chainwala, analityczka w Kotak Securities.
Jej zdaniem, ceny powinny utrzymać się w przedziale 50-70 USD. Ryzyko będzie dotyczyło głównie podaży surowca z Wenezueli i Rosji.
W najbliższym czasie uwaga inwestorów skupia się na spotkaniu OPEC+ w najbliższy weekend. Jest przekonanie, że grupa producentów z kartelu uzgodni wstrzymanie się z podwyżkami wydobycia.
