5 mld zł pożyczek dla firm w tarapatach
Politycy głowią się, jak pomóc firmom, które nie radzą sobie w kryzysie. Lek na kłopoty ma aplikować rządowa agencja.
Rząd przygotował projekt ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez skarb państwa oraz ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Bank będzie mógł wspierać coraz bardziej kulejącą gospodarkę. Kiedy projekt trafił do Senatu, pojawiła się w nim niespodzianka. Senatorowie zdecydowali, że nie tylko bank wyciągnie pomocną dłoń do firm, ale do pomocy zobowiązali także Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP). W grę wchodzą duże pieniądze — 5 mld zł.
"W latach 2009-10 Rada Ministrów (…) może udzielić w imieniu skarbu państwa poręczeń i gwarancji spłaty zobowiązań wynikających z kredytów zaciągniętych lub obligacji wyemitowanych przez Agencję Rozwoju Przemysłu pod warunkiem przeznaczenia pochodzących z nich środków na realizację rządowych programów społeczno-gospodarczych oraz programów samorządności lokalnej i rozwoju regionalnego" — napisano w poprawkach Senatu.
Finansowy pośrednik
ARP będzie mogła zaciągać kredyty i emitować obligacje gwarantowane przez państwo i "odpożyczać" te pieniądze na rynku.
— Zdobyte w ten sposób fundusze będziemy przeznaczać na cele wskazane przez Radę Ministrów. W grę wchodzą na przykład pożyczki dla firm, które ucierpiały wskutek kryzysu — tłumaczy Wojciech Dąbrowski, prezes ARP.
Wsparcie mogą otrzymywać zarówno spółki państwowe, jak i prywatne z sektorów takich jak zbrojeniówka czy motoryzacja.
— Pożyczki będą udzielane na zasadach komercyjnych. Jeśli jednak zdarzy się przypadek, że wsparcie będzie stanowiło pomoc publiczną, najpierw zwrócimy się z wnioskiem o akceptację przez Komisję Europejską — podkreśla Wojciech Dąbrowski.
ARP woli bowiem uniknąć powtórki stoczniowego scenariusza, w którym pomoc dla firm budujących statki została przez nią uznana za nielegalną.
Sejm powie tak
Nad zapisami ustawy o poręczeniach i gwarancjach niedługo —być może nawet już dziś — będą głosować posłowie. Poprawkami Senatu już zajęła się sejmowa Komisja Finansów Publicznych.
— Przyjęliśmy zaproponowane przez Senat zapisy dotyczące ARP — informuje Krystyna Skowrońska, wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
Nowe prawo pozytywnie oceniają także eksperci.
— Wreszcie dojdzie do faktycznej realizacji zapowiadanych od dawna działań antykryzysowych. Ważne jednak jest to, aby wsparcie było przyznawane rynkowo, na warunkach komercyjnych, a nie z polityczno-społecznych pobudek. Obecnie jest mała podaż kredytów i wysokie marże. Wsparcie od BGK czy ARP pozwoli ograniczyć problem dostępu firm do pieniądza — mówi Maciej Grelowski, szef rady głównej BCC.
Czy agencji uda się uzyskać na rynku pieniądze na korzystnych warunkach? Po nieudanej restrukturyzacji stoczni bilans firmy jest mocno pokiereszowany. W 2007 r. zanotowała 343 mln zł strat, a według szacunków "PB" w 2008 r. mogą one zwiększyć się nawet do 500 mln zł.
Okiem prZEDSIĘBIORcy
Przemysław Sztuczkowski
prezes Złomreksu
Diabeł tkwi w szczegółach
Inicjatywa jest super. Pomysł takiego wsparcia firm, które dotyka kryzys, należy oczywiście ocenić pozytywnie, ale diabeł zawsze tkwi z szczegółach. Pytanie, jak sprawdzą się nowe rozwiązania w praktyce i jakimi kryteriami będzie kierować się rząd i ARP przy udzielaniu wsparcia. Nie wiadomo też, jakie będą marże i zabezpieczenia.
Agencja musi mieć amunicję finansową
Podobne instrumenty finansowe, jakie dziś proponuje ustawa, wykorzystywaliśmy z powodzeniem na początku lat 90. Takie firmy i instytucje, jak ARP, BGK czy KUKE, muszą być doładowane amunicją finansową, aby pomóc firmom przetrwać kryzys. W dobie kryzysu największym problemem jest bezrobocie, które wynika choćby z tego, że trudniejszy jest dostęp do kapitału, a koszt pieniądza jest coraz wyższy.
Istotne jest to, aby nowe regulacje jak najszybciej we-
szły w życie, by zastrzeżeń nie zgłaszała Komisja Europejska, choć uważam, że proponowane w Polsce instrumenty okażą się znacznie efektywniejsze, niż udzielana obecnie pomoc w krajach unijnych. Obawiam się tylko, że w przypadku wsparcia przez ARP proponuje się zbyt krótki termin działania programu — powinien trwać minimum trzy lata.
Na agencji odbiły się problemy stoczni. Jej sytuacja finansowa i wiarygodność jest niższa niż przed laty. Trzeba jednak pamiętać, że jej kredyty i obligacje będą mieć pełne gwarancje skarbu państwa.
Arkadiusz Krężel
Katarzyna Kapczyńska