Auto bez klawiszy

opublikowano: 30-05-2019, 22:00

Jest przynajmniej 300 miliardów powodów, dla których twoje dziecko będzie jeździło autem elektrycznym. A jeśli nie będzie chciało? To też będzie… I ty także.

Spokojnie. Nie będzie to rozprawka na temat wyższości aut elektrycznych nad spalinowymi czy odwrotnie. Nie będzie również o walce ze smogiem czy hałasem. Obiecuję: ani słowa o „dieselgate”, emisji CO2 ani czystym (bądź brudnym) sposobie pozyskiwania prądu. Nie będzie też wniosków z żadnych badań, w których naukowcy przekonują do elektromobilności lub od niej odwodzą. A co będzie? Casus Nokii.

Wyświetl galerię [1/8]

Fot. Materiały prasowe

Rurociąg z kasą

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z przełomu, jaki się szykuje. W zasadzie ma już miejsce. Choć jeszcze dwa lata temu puszczałem mimo uszu twierdzenie: „W najbliższej dekadzie w motoryzacji zmieni się więcej niż przez ostatnich sto lat”, dziś podpisuję się pod nim obiema rękami. Konkretnie to jedną, bo lewą nie umiem i z pewnością nie zdążę rozwinąć tej umiejętności, zanim auta elektryczne z egzotyków staną się codziennością.

Czy to dobrze? Odpowiedź na to pytanie zostawię na inną okazję. Dziś razem z Audi e-tronem chcemy was przekonać, że od aut na prąd odwrotu nie ma. Powody? 300 miliardów… Dolarów. Odkręcony kilka lat temu rurociąg z kasą zasila elektryczne aspiracje niemal wszystkich koncernów motoryzacyjnych. Zawór regularnie otwierany jest coraz szerzej. W najbliższej dekadzie firmy motoryzacyjne planują przeznaczyć na ten cel wspomniane 300 mld dolarów. Przy czym nie jest to pomoc humanitarna ani datek. To inwestycja, która powinna się zwrócić. I bądźcie pewni, że tak będzie. Siłą, sposobem czy po dobroci.

O czym myślę? O ekokursie rządów na całym świecie. O zakazach, nakazach, podatkach i innych zabiegach przygotowanych, by wepchnąć cię za kierownicę auta na prąd lub znacznie uprzykrzyć ci posiadanie takiego z napędem tradycyjnym. Przykładów jest wiele. Na razie w większości to jedynie zapowiedzi ograniczeń. Wielka Brytania wprowadziła już zakaz sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi. Będzie obowiązywał od 2040 r. Taką samą datę wyznaczyli sobie Francuzi. Bardziej radykalni są Norwegowie i Holendrzy, u których zakaz zacznie obowiązywać już w roku 2025 — zaledwie za siedem lat!

Zakaz sprzedaży oczywiście nie spowoduje, że z dnia na dzień znikną z ulic auta z wydechami. Dopóki nie trafią na szrot, jeszcze przez co najmniej kilkanaście lat będą się poruszały po drogach. Spalinowe samochody jeszcze trochę nam potowarzyszą, jeszcze nieco etyliny zużyją, ale czy będziesz jeszcze chciał palić tę etylinę?

Wada, która stała się zaletą

Pamiętacie rok 2007 i debiut pierwszego iPhone’a? Kto wówczas wierzył w telefon bez guzików, któremu prądu starcza na kilkanaście godzin i do tego jest sporo droższy od niezawodnej Nokii 3210, której bateria starcza na tydzień… No i która miała guziki? Podobno jeszcze przed debiutem telefonu od Apple’a na biurku szefów Nokii leżały smartfonowe plany, ale ponieważ nie przewidywały klawiszy, zostały uznane za bezsensowne i schowane do szuflady. Ludzie tego nie kupią!

Kupili. Nie tyle iPhone’a, ile koncepcję smartfona i kierunek, w jakim zaczęła podążać mobilna komunikacja. Po dekadzie nikt już nie chce guzików. Nokia przespała szansę lub najzwyczajniej w świecie zignorowała rewolucję i nigdy nie wróciła na szczyt. Koncerny motoryzacyjne działają inaczej. Wydają miliardy na elektromobilność, by nie zostać z klawiszami w tyłku jak onegdaj Nokia, ale — z drugiej strony — same napędzają dążenie ku gniazdkom. Tak czy inaczej, te najważniejsze będą gotowe. Grupa VW, do której należy m.in. Audi, też mocno inwestuje w elektromobilność. Za niespełna 10 lat chce sprzedawać 15 mln aut na prąd. W tym czasie zelektryfikuje całą swoją ofertę. Tak, ostoja TDI stanie się ostoją aut na baterie. Nowe rozdanie. Zgoda. Dzisiejsze auta na prąd są trochę jak pierwsze „ajfony”. Droższe, mniejsze zasięgi, więcej kłopotu z „tankowaniem” i nie mają przycisków (znaczy, nie robią brum-brum). Ale powiedz szczerze — naprawdę brakuje ci przycisków w smartfonie? Przeszkadza ci wieczna potrzeba doładowywania? No właśnie. W zamian dostałeś zupełnie nową koncepcję łączności. Mniej więcej tak samo będzie z autami.

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Wyposażenie na życzenie

Co to za zmiana? Krótko i treściwie na przykładzie e-trona: zmienia się koncepcja. Samochodu, a nie tylko rodzaju paliwa. Zatarcie granicy między firmami motoryzacyjnymi a technologicznymi. Łączność, współdzielenie, autonomia. To nowy sposób zarządzania czasem i nowy sposób korzystania z auta. 700-kilogramowe akumulatory objęte gwarancją przez 160 tys. km możemy ładować z mocą 11 kW, a niedługo już z mocą 22 kW z wykorzystaniem drugiej ładowarki. Takie moce dostępne będą przy wykorzystaniu domowej sieci i gniazda trójfazowego o napięciu 400 V. Pełne ładowanie zajmie wtedy 8,5 godziny. Wykorzystanie zwykłego gniazdka zajmie znacznie dłużej, bo dwie doby... Ale godziny ładowania według korzystnych taryf da się optymalizować w aplikacji myAudi. Audi chce też pomóc klientom w przygodzie z ładowaniem. Uruchamia e-tron charging service — za miesięczną stałą stawkę i opłaty za pojedyncze ładowania można skorzystać z 90 tys. punktów ładowania w całej Europie. Wśród objętych ofertą dostawców jest największa sieć GreenWay. Niedługo joint venture niemieckich producentów, IONITY, ma uruchomić 400 ładowarek wysokiej mocy przy autostradach i głównych drogach. Odległość między nimi ma nie przekraczać 120 km. Jest też smartfonowa opcja. Będzie można dokupić np. reflektory diodowe Matrix, ale niekoniecznie na całe życie. Można zamówić je tylko na miesiąc lub rok, potem zrezygnować, a nasze światła zaczną inaczej świecić. Część opcji będzie można dokupić online jak aplikacje. W podobną stronę zmierzają inni.

Czas się przyzwyczajać i zwąchiwać z autami elerktycznymi. Kiedy? Smartfonom wystaczyła dekada. Tu zapewne potrzeba kilku, ale już można powoli zacząć wzdychać za spalinówkami. Tak jak nasi ojcowie wzdychali z niebieskim dymem z dwusuwów czy dziadkowe za transportem konnym. Każdy z nich miał swoje racje. Mamy i my. Ale przyszłość należy do e-trona i jemu podobnych. A co z V12 czy chociaż V8? Pewnie to samo co z płytami winylowymi w erze Spotify.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy