Polski rynek autobusów przeżywa zapaść. W pierwszym kwartale sprzedaż wyniosła 161 pojazdów, o 62 sztuki mniej niż w takim samym okresie ubiegłego roku. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie gimbusy.
W I kwartale 2003 r. krajowe firmy sprzedały w Polsce łącznie 161 nowych autobusów, czyli o 62 mniej niż w analogicznym okresie 2002 r.
— Wynik uzyskany w I kwartale 2003 r. jest najgorszy od 1996 r. i świadczy o głębokim kryzysie — mówi Aleksander Kierecki, prezes firmy JMK Analizy Rynku Autobusów.
Producenci i analitycy zwracają uwagę, że za ten spadek odpowiada bardzo zła sytuacja finansowa gmin, które nie mają środków na odnowę taboru.
— Do tego dochodzi dekoniunktura w branży turystycznej — zaznacza Władysław Smyk, dyrektor generalny Volvo Polska, Autobusy.
Jego zdaniem, w związku z dramatyczną sytuacją na krajowym rynku producenci próbują ratować się eksportem, choć też nie jest to proste zadanie,
— Sprzedaż w Europie — poza Wielką Brytanią i Szwecją — też przeżywa regres — dodaje dyrektor Smyk.
Według Aleksandra Kiereckiego, krajowy rynek uchronił się przed całkowitą zapaścią jedynie dzięki rozpoczęciu realizacji zamówienia resortu edukacji na dostawę 270 autobusów szkolnych.
— Ministerstwo, organizując przetarg wyjątkowo już na początku roku, chciało w ten sposób ułatwić proces produkcji pojazdów oraz późniejszą ich dystrybucję — mówi Aleksander Kierecki.
Poza gimbusami spadek sprzedaży odnotowano we wszystkich kategoriach autobusów: w segmencie autobusów miejskich aż o 196,7 proc., pojazdach międzymiastowych o 103,6 proc. i turystycznych 90,0 proc.
Najwięcej autobusów sprzedał w tym czasie Autosan, któremu — właśnie dzięki gimbusom — wyniki znacznie się poprawiły.