Autobusy wyhamowały... o siedem lat

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-08-29 20:00

Powracająca na rynek koniunktura nieco zwolniła podczas wakacji. Rok zakończy się wynikiem najwyżej na poziomie notowanym siedem lat temu.

Lipiec 2021 r. przyniósł na rynku nowych autobusów pierwszy od kwartału „minus”. Nie jest on duży, ale zamyka okres wyraźnego wzrostu sprzedaży po pandemicznej zapaści. To też zapowiedź, że powrót do normalności zabierze więcej czasu. Przypomnijmy, że spadek liczby autobusowych rejestracji notowany był niemal nieprzerwanie od drugiej połowy 2019 r. do końca I kw. 2021 r. W bieżącym roku, po głębokim hamowaniu rynku w styczniu, kiedy strata sięgnęła 41,1 proc. r/r, w lutym nastąpiła chwilowa odwilż i spadek na poziomie „tylko” 5,7 proc. W marcu spadek ponownie był dwucyfrowy — 14,5 proc. Kwiecień natomiast przyniósł polepszenie sytuacji i pierwsze w tym roku ożywienie. I to dwucyfrowe — + 21,9 proc. Maj był jeszcze lepszy i oznaczał początek powrotu dobrej koniunktury na autobusowy rynek — +34 proc. W czerwcu tendencja była kontynuowana, a miesiąc zakończył wynikiem o ponad 8 proc. lepszym niż rok wcześniej Lipiec przerwał dobrą passę — zarejestrowano 153 nowe autobusy, o 5,6 proc. mniej niż przed rokiem.

Po podsumowaniu wyników minionego miesiąca widać też, że rynek jedzie dwoma prędkościami. Autobusy miejskie ciągną sprzedaż w dół, a autokary próbują te straty nadrobić. Pomaga im w tym segment mini. W lipcu nowych nabywców zalazło 51 pojazdów zaliczanych do segmentu mini (+18,6 proc. r/r) i 58 autobusów turystycznych (+162,5 proc.). Niestety duży spadek w segmencie miejskim — zarejestrowano tylko 40 aut, czyli o 57,6 proc. mniej — pogrzebał szansę na pozytywny wynik miesiąca.

— W lipcu autobusy turystyczne osiągnęły świetny wynik, odrabiając popandemiczne straty. Po raz pierwszy od dwóch lat takich pojazdów zarejestrowano w jednym miesiącu najwięcej. Mocny spadek w segmencie miejskim jest efektem wcześniejszych dużych dostaw autobusów dla MZA. Teraz brakuje tak dużych kontraktów. Sytuacja powinna się poprawić po realizacji zamówienia na 90 autobusów LNG marki Autosan dla MZA Warszawa — mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Po siedmiu miesiącach roku polscy przewoźnicy zarejestrowali łącznie 820 nowych autobusów, czyli o 4,5 proc. mniej niż przed rokiem. To oznacza, że pozytywna koniunktura na rynku wyhamowała — w trzech poprzednich miesiącach skumulowany spadek sprzedaży się zmniejszał. Po czerwcu różnica wyników od początku roku w porównaniu z takim samym okresem rok wcześniej wynosiła minus 30 sztuk, a po lipcu pogłębiła się do 39. W tym kontekście warto dodać, że cały biegły rok zamknął się 40-procentową stratą.

Kiedy rynek powróci do poziomu z lat 2018-19, kiedy polscy przewoźnicy kupowali 2,7–2,5 tys. nowych autobusów rocznie?

— Pierwsze oznaki poprawy już widać, ale biorąc pod uwagę liczbę oddanych do leasingodawców pojazdów, ich aktualną wartość, poziom trudności przy podróżowaniu po Europie, budżety miast i brak nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, to powrotu do normalności na rynku nowych autobusów spodziewamy się dopiero w 2024 r. W tym roku jest szansa co najwyżej na powtórzenie rezultatu zeszłorocznego, kiedy zarejestrowano prawie 1,5 tys. nowych autobusów. Takie wyniki polski rynek osiągnął w 2014 r. — mówi Jakub Faryś.