BA ZNALAZŁ SIĘ POD KRESKĄ
Brytyjski przewoźnik zrezygnował z negocjacji z KLM
POTKNIĘCIE GIGANTA: Kierowany przez Colina Marshalla British Airways poznał gorycz ujemnych wyników w rocznym bilansie. Największy w Europie przewoźnik znalazł się w gronie maruderów. fot. ARC
British Airways w ostatnim roku obrachunkowym poniósł 244 mln GBP (1,62 mld zł) strat. Brytyjskiego giganta nieuchronnie czeka zatem przyspieszenie restrukturyzacji. Choć prawie wszystkie linie lotnicze narzekają na pogarszające się warunki ekonomiczne, to część z nich odnotowuje dobre wyniki.
British Airways, należący do grona największych linii lotniczych na świecie, opublikował raport finansowy zamykający ostatni rok obrachunkowy. Jego lektura nie skłania do optymizmu. Straty przekraczają bowiem 244 mln GBP (ponad 1,62 mld zł). Rok wcześniej zysk przed opodatkowaniem wyniósł 225 mln GBP (1,5 mld zł). Brytyjczycy pocieszają się, że — przynajmniej w 2000 roku — rośnie udział bardziej dochodowych przelotów: średnia cena biletu, przeliczana na pasażerokilometr, wzrosła od grudnia 1999 roku o 3,3 proc.
— Mijający rok wieńczy najtrudniejszy dla BA okres od czasu prywatyzacji koncernu — mówi Colin Marshall, prezes BA.
Brytyjskie linie lotnicze sprywatyzowano w 1987 roku.
Koszty na szafot
Brytyjczycy czekają na pierwsze decyzje nowo wybranego dyrektora zarządzającego. Rod Eddington, były szef australijskich linii lotniczych Ansett, objął stanowisko w BA pod koniec marca. Analitycy spekulują, że głównym zadaniem, które postawiono przed nowym dyrektorem, będzie dokończenie programu restrukturyzacji spółki. Trzeba dodać — bolesnego, gdyż 10 proc. pracowników (około 8 tys. osób) prawdopodobnie straci pracę do końca 2003 roku. Cięcia mają dotyczyć również nierentownych połączeń. Pasażerowie zapewne przesiądą się z dużych Boeingów 747 na mniejsze maszyny. Chodzi prawdopodobnie o mniejsze samoloty amerykańskiego producenta, lecz nie można wykluczyć przesiadki na maszyny europejskiego konkurenta Boeinga, czyli Airbusa.
Na znak wiary w menedżerskie talenty Roda Eddingtona, spółka postanowiła — mimo strat — wypłacić dywidendy dla akcjonariuszy. Środki na ten cel pochodzą ze specjalnych funduszy rezerwowych.
W zakończonym roku obrachunkowym koncern wydał na restrukturyzację około 88 mln GBP (prawie 590 mln zł).
Każdy się skarży
Koszt programu naprawczego nie był jednak najważniejszą przyczyną ubiegłorocznych strat BA. Przedstawiciele brytyjskiego koncernu skarżą się bowiem przede wszystkim na silną konkurencję ze strony tanich linii lotniczych i galopujące ceny paliwa. Nie bez znaczenia jest także rosnący tłok na niebie nad północnym Atlantykiem. Z podobnymi problemami borykają się także rywale BA. Jednak np. SAirGroup i Lufthansa zamknęły 1999 rok zyskami. Nieco problemów miały m.in. Sabena i KLM, które w ostatnich kwartałach także nie zdołały wypracować zysków. Belgijski koncern trafił pod opiekuńcze skrzydła Swissairu, który przejął pakiet większościowy. Drugi — KLM — nadal szuka partnera strategicznego. Holendrzy bardzo liczyli właśnie na BA — zwłaszcza że rozmowy były obiecujące. Jednak w ubiegłym tygodniu szefowie brytyjskiego koncernu lotniczego ogłosili zawieszenie negocjacji. Najnowsze dane finansowe BA tłumaczą tę decyzję. Nie można wykluczyć, że KLM połączy się w tej sytuacji z AlItalią.