Backloading nie zaspokoi apetytu Brukseli

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-12-11 00:00

Po decyzji o wycofaniu z rynku nadwyżki uprawnień do emisji CO 2 można się spodziewać podwyższenia celów redukcyjnych.

Parlament Europejski przegłosował wczoraj reformę systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla. W skrócie oznacza to, że z rynku wycofanych zostanie na kilkalat 900 mln jednostek. Po to, by ceny uprawnień wzrosły, co w efekcie miałoby zachęcić firmy do inwestycji w obniżenie emisyjności produkcji. Czy tak się stanie? Wczoraj uprawnienia podrożały wprawdzie, ale w długim terminie znaczącej zwyżki raczej nie będzie.

— Backloading nie będzie mieć istotnego wpływu na rynek carbon. To ledwie usunięcie czubka góry lodowej, który za kilka lat i tak się odtworzy. Przecież backloading obejmuje zaledwie połowę skumulowanej nadwyżki uprawnień, która w 2020 r. sięgnie 1,86 mld jednostek. Moim zdaniem, rynek już to zdyskontował i w efekcie głosowania cena uprawnienia nie powinna wzrosnąć więcej niż o 2 EUR w perspektywie czterech miesięcy — uważa Maciej Wiśniewski, prezes Domu Maklerskiego Consus, specjalizującego się w rynku uprawnień do emisji CO 2.

Przypomina przy tym, że w okresie od stycznia do połowy kwietnia cena i tak będzie wzrastała, bo zbliżać się będzie okres rozliczeniowy, a firmy będą kupować uprawnienia. Decyzja przeszła przy 385 głosach za i 284 głosach przeciw. Kolejny krok, choć to już tylko formalność, to zatwierdzenie decyzji przez Radę Europejską. Ma się zebrać 16 grudnia. Zdaniem Macieja Wiśniewskiego, można się spodziewać kolejnych decyzji. Jeśli cena uprawnień nie wzrośnie, UE będzie szukać kolejnych narzędzi, które pozwolą ją podwyższyć.

— Za pomocą backloadingu Unia reformuje stronę podażową, ale myśli już też o reformie strony popytowej. Dlatego należy oczekiwać podwyższenia celów dotyczących redukcji CO 2. Najlepszą okazją do tego będzie następny szczyt klimatyczny w Paryżu, który odbędziesię za półtora roku — uważa Maciej Wiśniewski. Nie wyklucza też, że w perspektywie kilku lat UE zdecyduje o trwałej redukcji nadpodaży (wczorajsze decyzje mówią tylko o czasowym wycofaniu nawisu uprawnień). — Dla polskich firm rozliczających się z emisji jest to dobry czas na zbudowanie portfela uprawnień na przyszłe lata po przystępnych cenach — uważa Maciej Wiśniewski.