Bakaliowi milionerzy

Bartłomiej Rabij
05-09-2007, 00:00

Orzechy laskowe, włoskie, arachidowe, kilkadziesiąt gatunków suszonych owoców, wiórki kokosowe, a nawet agar-agar. To wszystko mają w ofercie.

Gazela Biznesu 2006 Atlanta Poland z Gdańska osładza życie nad Wisłą

Orzechy laskowe, włoskie, arachidowe, kilkadziesiąt gatunków suszonych owoców, wiórki kokosowe, a nawet agar-agar. To wszystko mają w ofercie.

Normalni śmiertelnicy wciąż oglądają się za siebie, z nostalgią wspominają letnie wakacje, tymczasem gdańska giełdowa spółka Atlanta Poland, a zarazem Gazela Biznesu, nie może się doczekać Bożego Narodzenia, sylwestra i karnawału. W IV i w I kwartale hurtowi dostawcy bakalii sprzedają bowiem ponad dwie trzecie swojego rocznego utargu. Nim jednak nadejdą bakaliowe żniwa, firma musi się do nich solidnie przygotować.

Ambitni jak rynek

Bakaliami zajadamy się niemal codziennie. Któż nie ma ochoty zjeść chociaż raz dziennie czekolady z orzechami i rodzynkami, masła orzechowego, kremu z orzechów włoskich, ciastek z bakaliami albo tortu czy sernika? Prawdopodobnie wszędzie tam znajdziemy produkty, które dostarczyła Atlanta Poland — firma kontrolująca 30 proc. polskiego rynku bakalii. Wkrótce udział Atlanty w naszym codziennym menu jeszcze się może zwiększyć, bo firma modernizuje linię produkcyjną. W pierwszym roku efektywność ma wzrosnąć o 30 proc., a docelowo aż o 50 proc.

Plany ambitne, bo rynek bakalii też ambitnie się rozwija — rocznie rośnie o blisko 6 proc. Rządzi nim 10 dużych graczy, którzy poza importem bakalii coraz częściej biorą się do ich przerobu. Wokół tych rynkowych rekinów uwija się kilkaset handlowych płotek, firm lokalnych, które szukają swej niszy.

— Konsolidacja na rynku jest nieunikniona. Branża bakaliowa pod tym względem niczym się nie różni od telekomunikacji czy produkcji napojów — wyjaśnia Roman Górny, nowy prezes Atlanty, znany z zarządów firm tłuszczowych, takich jak Olvit, Ewico, czy z rady nadzorczej Zakładów Przemysłu Tłuszczowego w Warszawie.

Stawka na przetwórstwo

Na polskim rynku dostępne są wszystkie rarytasy, które przemysł piekarski i cukrowniczy może wykorzystać w swojej produkcji. Orzechy laskowe, włoskie, arachidowe, kilkadziesiąt gatunków suszonych owoców, wiórki kokosowe, a nawet agar-agar — to wszystko można kupić w Atlancie.

Gdyby jednak oferta gdańskiej Gazeli Biznesu ograniczała się tylko do tych wyrobów, zapewne nie wyróżniałaby się niczym specjalnym na naszym rynku. W końcu wystarczy skorzystać z przeglądarki internetowej, aby znaleźć przeszło setkę dostawców podobnych produktów. Dlatego od kilku lat firma stawia na przetwórstwo. Ma w Gdańsku uwielbiany przez smakoszy marcepan, ale także nowy na naszym rynku arachipan, czyli przypominającą marcepan masę z orzeszków arachidowych. Nawet orzechy Atlanta sprzedaje przetworzone, czyli pocięte w kosteczki albo prażone, albo posolone, albo poszatkowane na cienkie płatki, tak jak to się robi w przypadku migdałów. Wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy w związku z bakaliami, w Atlancie na pewno wykonają. W końcu im bardziej produkt przetworzony, tym większy zysk dla firmy.

— Zestaw produktów w zasadzie nie różni się od tego, co dostępne w Europie Zachodniej. Producenci słodyczy wykorzystują coraz szerszą paletę surowców. Zatem rynek jest coraz ciekawszy, a zarazem bardziej wymagający — mówi szef Atlanty.

Słowa Romana Górnego potwierdzają liczby: produkty przetworzone to jedna czwarta sprzedaży firmy — o 22 proc. więcej niż rok temu.

Gwarancja jakości

W ofercie wciąż dominują orzechy, które stanowią dokładnie jedną trzecią sprzedaży Atlanty Poland. Ważnym aspektem w działalności gdańskiej firmy jest to, że ich produkty spożywcze — w przeciwieństwie do truskawek, wiśni czy śliwek — nie psują się szybko. Zatem straty wynikające ze słabej jakości produktu to naprawdę rzadkość. Zresztą, w myśl zasady — strzeżonego Pan Bóg strzeże, Atlanta często ingeruje w proces produkcji dostarczanego do Gdańska surowca.

— Wymagania rynku są coraz wyższe. Nasi dostawcy wprawdzie nie są najtańsi, ale za to gwarantują nam najlepszą jakość — zapewnia prezes firmy.

Na razie jego firma jest liderem na rynku hurtowników.

— Teraz czas na detal — zapowiadają w Gdańsku.

Gazela biznesu

Atlanta Poland

ul. Załogowa 17

80-557 Gdańsk

Tel. 058-346-45-03

e-mail: info@atlantapoland.com.pl

www.atlantapoland.com.pl

Dane (2006 r.)

Przychody netto ze sprzedaży 139 mln zł

Zysk z działalności operacyjnej 1,514 mln zł

Zysk brutto 1,012 mln zł

Zysk netto 0,849 mln zł

Aktywa 130,314 mln zł

Kapitał własny 48,193 mln zł

Zysk na akcję 0,142 zł

Zatrudnienie 153 osoby

Bakal Center

Chcąc konkurować z najbardziej rozpoznawalnymi firmami bakaliowymi na rynku (Felix, Bakalland), Atlanta Poland w 2006 r. kupiła za 15,875 mln zł 73,5 proc. udziałów w spółce Bakal Center. Firma z Dąbrowy Górniczej znana była przede wszystkim z dobrych relacji z sieciami sklepów wielkopowierzchniowych. Atlanta przejmując Bakal Center, liczyła na zdobycie rynku detalicznego, na którym śląskie przedsiębiorstwo plasowało się w pierwszej trójce firm. Niestety, interes z Bakal Center na razie przynosi więcej kłopotów niż pożytku. Firma ta psuje wyniki finansowe giełdowej grupy. W 2006 r. miała koszty finansowe na poziomie 0,67 mln zł, a w pierwszym półroczu 2007 już 0,74 mln zł. To, zdaniem zarządu Atlanty, oznacza, że firma prowadziła niewłaściwą politykę organizowania zapasów.

Kłopotliwe są więc nie tylko wysokie koszta związane z kredytem inwestycyjnym zaciągniętym na zakup Bakal Center, lecz także z bieżącą działalnością tej spółki. Dąbrowska firma prawdopodobnie nie podawała prawdziwych danych o sytuacji finansowej, a co za tym idzie, szefostwo Atlanty nie wiedziało o kłopotach, jakie czekają je po zakupie nowego przedsiębiorstwa. W Gdańsku jednak się nie poddają. Mówią, że z kłopotów po prostu trzeba wyjść, a firma — oprócz utrzymania pozycji w marketach — ma dodatkowo zdobyć przyczółki w sieciach sklepów osiedlowych.

Na razie Atlanta Poland po przejęciu Bakal Center miała w I półroczu 2007 aż o 1,2 mln zł niższy zysk niż w takim samym okresie 2006.

Bakaliowe potĘgi

Rocznie na świecie produkuje się około 100 milionów ton bakalii. Największym producentem orzechów włoskich nie jest Italia, lecz Stany Zjednoczone, gdzie rocznie zbiera się ich 200-250 tys. ton. Około 200 tys. ton orzechów włoskich produkują Chiny. Włosi są za to znaczącym producentem orzechów laskowych. Gdzie im jednak do Turcji, która na światowe rynki dostarcza aż 70 proc. orzechów włoskich.

W Atlancie orzechy laskowe ściągają właśnie znad Bosforu, zaś orzechy włoskie sprowadzają głównie z Chin. Nerkowce sprowadza się przede wszystkim z Indii, rzadziej z Brazylii, a pistacje z Dalekiego Wschodu.

okiem handlowca

Wioleta Smerecka

dyr. ds. handlowych Atlanta Poland

Co się sprzedaje dobrze, a co już nie tak, jak kiedyś

W ostatnich 10 latach wymagania jakościowe konsumentów znacznie wzrosły. Zmieniły się wolumeny sprzedażowe poszczególnych asortymentów. Na przykład rodzynki zwykłe sprzedaje się w mniejszej ilości, za to rośnie sprzedaż rodzynek luksusowych, czyli tych dużych, ładnie wyglądających. Te drugie sprzedawane są z przeznaczeniem do bezpośredniej konsumpcji. Więcej sprzedajemy egzotycznych owoców kandyzowanych — suszonych (papaja, ananas). Bardzo zwiększył się popyt na ziarna przeznaczone do produkcji zdrowej żywności (słonecznik, sezam, soja, dynia, siemie lniane). Wzrosła sprzedaż popcornu, nerkowców, pistacji. Mniej sprzedajemy orzechów arachidowych w łupinach i niełuskanych.

Najpopularniejsze produkty w menu firmy to:

- orzechy arachidowe (łac. Arachis hypogaea)

Pochodzą z Brazylii. Uprawiane głównie w Chinach, Azji, USA. Są bliskim kuzynem fasoli i tak jak ona rosną w strąkach. Dziennie na świecie zużywa się ich kilkanaście ton, ale pamiętać trzeba, że wiele osób jest na nie uczulonych. Z tego powodu np. wiele szkół w USA prosi rodziców, aby nie dawali dzieciom na drugie śniadanie kanapek posmarowanych popularnym peanut butter. Jeśli dziecko poczęstuje taką kanapką uczulonego na arachidy kolegę, ten może wylądować w ciężkim stanie w szpitalu.

- orzech włoski (łac. Juglans regia)

Przysmak pochodzi z Bałkanów. W Polsce nazywamy go włoskim, ale Rosjanie mówią o nim „grecki”, a Amerykanie „angielski”, bo za ocean przywieźli go Europejczycy. Za to Anglicy nazywają go „perskim”.

- rodzynki (łac. racemus)

To po prostu suszone winogrona. Winogron zależnie od klasyfikacji jest od 60 do 100 gatunków. Rodzynki mają w sobie tyle zbawiennych dla zdrowia składników, że pomagają na osteoporozę, zaparcia, koncentrację oraz menopauzę.

- daktyle (łac. Phoenix dactylifera)

Znakomite, bardzo słodkie owoce palmy daktylowej to prawdziwy smakołyk w krajach arabskich. Mało kto jednak nad Wisłą wie, że z daktyli robi się pyszny syrop przypominający miód, a także pędzi się dosyć mocne słodkie wino.

- agar-agar

To najdroższy produkt w ofercie Atlanty Poland. Jednak wcale do smakołyków nie należy. Ten produkt pochodzi z wodorostów hodowanych u wybrzeży Japonii, a w produkcji przemysłowej zastępuje żelatynę, od której jest zdrowszy. Przy użyciu agar-agar wytwarza się dziś ptasie mleczko, galaretki czy dżemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Rabij

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu