Lotnisku w Krakowie brakuje połączeń do Berlina, Rzymu, Zurychu i Moskwy.Wabikiem mają być upusty.
Kraków jest kolejnym po Okęciu lotniskiem, które oferuje przewoźnikom obniżkę opłat. Szuka nowych linii i połączeń i chce w 50 proc. sfinansować ich promocję za granicą. To odpowiedź na lukę po wycofaniu Sky Europe, które w grodzie Kraka miały bazę operacyjną. Także Germanwings przeniosły swoje połączenia z Krakowa do Katowic. Oba porty mocno rywalizują o linie i pasażerów.
— Katowice niedawno oddały do użytku nowy terminal. Pomogła intensywna akcja promocyjna. Rezultaty widać już w po I kwartale. To wielki skok — twierdzi Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki.
Tymczasem Kraków drepcze. Ostatnio pojawiło się tu kilku mało rozpoznawalnych przewoźników, jak Meridiana, Volare.web, BmiBaby, Transavia czy AirNostrum.
— Ten ostatni skorzystał już z programu wsparcia, jaki oferujemy. Liczymy, że wkrótce pojawią się kolejni — mówi Kamil Kamiński, prezes portu lotniczego w Balicach.
Nowi przewoźnicy dopiero rozpoczynają budowę siatki połączeń i powoli przekonują klientów do siebie.
Okazuje się, że Kraków ma potencjał ruchu biznesowego.
— Brak połączeń do Berlina, Rzymu, Zurychu czy Moskwy. Wyniki badań wskazują, że 25 proc. pasażerów low costów to biznesmeni — dodaje Kamil Kamiński.
W połowie maja w Krakowie obchodzone będą dni Moskwy. Dla portu to okazja do lobbingu za uruchomieniem połączenia do stolicy Rosji.
— Chcemy powalczyć o klientów, którzy do Moskwy latają np. przez Wiedeń. Zleciliśmy badania tzw. final destination, które pozwolą nam wskazać przewoźnikom nowe możliwości — tłumaczy prezes krakowskiego portu.