Bałtyccy wczasowicze idą po miliony

opublikowano: 26-02-2018, 22:00

Fundusz Enterprise Investors wprowadza operatora turystycznego Novaturas na giełdy w Warszawie i Wilnie. Oferta publiczna może być warta 290 mln zł

Przy mroźnej pogodzie łatwo skusić się wizją wycieczki do ciepłych krajów, ale inwestorzy z warszawskiej giełdy zamiast o wczasach mogą pomyśleć o inwestycji w operatora turystycznego. Do równoległego debiutu na giełdach w Warszawie i Wilnie szykuje się litewska spółka Novaturas, największy gracz na rynku krajów bałtyckich. W ramach oferty publicznej akcje sprzedaje fundusz Enterprise Investors (EI), który rok temu z dużym zyskiem wyszedł poprzez GPW z inwestycji w sieć marketów Dino Polska, a także dwóch prywatnych udziałowców spółki.

BEZ EMISJI: Novaturas, w którym dyrektorem generalnym jest Linas Aldonis, a szefem finansów Tomas Stašku - nas (w środku), nie emituje nowych akcji, bo — jak mówią jego przedstawiciele — nie potrzebuje pieniędzy na rozwój. Spółka deklaruje natomiast, że będzie wypłacała większość zysku akcjonariuszom.
Wyświetl galerię [1/2]

BEZ EMISJI: Novaturas, w którym dyrektorem generalnym jest Linas Aldonis, a szefem finansów Tomas Stašku - nas (w środku), nie emituje nowych akcji, bo — jak mówią jego przedstawiciele — nie potrzebuje pieniędzy na rozwój. Spółka deklaruje natomiast, że będzie wypłacała większość zysku akcjonariuszom. Fot. Marek Wiśniewski

Dywidendowy plan

Do inwestorów trafi minimum 50, a maksimum 66 proc. istniejących akcji Novaturasu. Cenę maksymalną akcji w IPO ustalono na 13,5 EUR, czyli 56,11 zł. Oznacza to, że w przypadku sprzedaży 50-procentowego pakietu oferta może być warta 53 mln EUR (około 220 mln zł), a jeśli popyt będzie większy, to jej wartość skoczy do prawie 70 mln EUR (290 mln zł). Około 10 proc. oferowanych akcji trafi do inwestorów indywidualnych. W Polsce ich zapisy od 27 lutego do 7 marca przyjmują DM PKO Banku Polskiego (oferujący), a także DM mBanku i BM Alior Banku. Ostateczna cena akcji ma zostać opublikowana 8 marca, a do debiutu giełdowego powinno dojść dwa tygodnie później.

— W ubiegłym roku nasze przychody wzrosły o prawie 40 proc., a zysk netto o ponad 80 proc. W tym roku mamy już duży portfel zamówień i jesteśmy zadowoleni z wyników przedsprzedaży — zapewniliśmy sobie już o ponad jedną czwartą pasażerów więcej niż rok temu. Nasza strategia zakłada niskie inwestycje kapitałowe i wypłacanie wysokiej dywidendy — mówi Linas Aldonis, dyrektor generalny Novaturasu.

Litewska spółka odnotowała w ubiegłym roku 141,1 mln EUR przychodów ze sprzedaży (około 600 mln zł), 10,6 mln EUR zysku na poziomie EBITDA (45 mln zł) i 8,15 mln EUR zysku na poziomie netto (34,6 mln zł).

— Mamy niskie nakłady inwestycyjne — rocznie sięgają one 300-400 tys. EUR. Nie kupujemy własnych autobusów czy samolotów. Generujemy natomiast wysokie przepływy pieniężne i naszym celem jest regularne dzielenie się zyskiem. Po pierwszym półroczu 2018 r. chcemy wypłacić dywidendę zaliczkową w wysokości 6 mln EUR. W kolejnych latach na dywidendę ma iść 70-80 proc. zysku netto — mówi Tomas Staškūnas, dyrektor finansowy Novaturasu.

Bałtycka baza

Novaturas działa na rynku turystycznym od 1999 r., gdy zadebiutował na Litwie. W kolejnych latach uruchomił działalność na Łotwie i w Estonii, a w 2004 r. zdobył pozycję lidera w krajach bałtyckich, którą utrzymał do dziś. Zgodnie z prezentacją spółki, w ubiegłym roku odpowiadała ona za 49 proc. zorganizowanych lotów czarterowych na Litwie oraz 39 proc. w pozostałych dwóch krajach.

— Będziemy nadal koncentrować się na krajach bałtyckich, gdzie mamy bardzo rozpoznawalną markę. To bardzo perspektywiczne rynki, jeśli wziąć pod uwagę tempo rozwoju gospodarczego, a także to, że wydatki na aktywności turystyczne wciąż są tam proporcjonalnie znacznie niższe niż w Europie Zachodniej — mówi Linas Aldonis. Choć operator wchodzi na warszawską giełdę, na polski rynek się nie wybiera. Interesuje go natomiast inny sąsiad.

— Chcemy rozwijać się na Białorusi, gdzie już teraz mamy klientów. Nie zamierzamy otwierać tam własnych biur ani latać z lotniska w Mińsku, ale korzystamy z miejscowych partnerów i przyciągamy tamtejszych turystów ze względu na bliskość lotniska w Wilnie — mówi Linas Aldonis.

Sprzedażowa odyseja

Sprzedający walory w ofercie fundusz EI pojawił się w akcjonariacie Novaturas w 2007 r., gdy za 40 mln EUR (wówczas 150 mln zł) kupił 71-procentowy pakiet. Oferta publiczna to dla funduszu druga próba sprzedaży bałtyckiego operatora. W połowie ubiegłego roku podpisano umowę z Itaką, największym touroperatorem w Polsce.

— Firma świetnie prosperuje, dlatego nie planujemy jakichkolwiek zmian personalnych. Novaturas to duży operator z własnym, dobrym produktem. Dlatego synergie widzimy w tworzeniu produktu czy wspólnym kontraktowaniu, a nie w sprzedaży naszej oferty — mówił wówczas Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Transakcja wymagała jednak zgody litewskiego urzędu antymonopolowego, której uzyskanie się przeciągało. W końcu na początku listopada wycofano się z umowy.

— O ile wiemy, transakcja nie doszła do skutku ze względu na zbyt długi czas oczekiwania na urzędową zgodę, a także z powodu tego, że Novaturas miał w ubiegłym roku bardzo dobre wyniki, co mogło podbić wycenę — tłumaczy Linas Aldonis.

Z przedstawicielami Itaki, która — podobnie jak Rainbow Tours — rozwija działalność w krajach bałtyckich, nie udało nam się wczoraj porozmawiać. Po debiucie fundusz EI zachowa co najmniej 14,48 proc. akcji Novaturasu. Zobowiązał się, że nie będzie sprzedawał ich przez co najmniej 180 dni. Trzej indywidualni akcjonariusze operatora (spośród których dwóch sprzeda w IPO część swoich pakietów) objęci są znacznie dłuższym, bo 540-dniowym lock-upem. Sama spółka zadeklarowała, że przynajmniej przez rok nie przeprowadzi nowej emisji.

— Nie potrzebujemy dodatkowego kapitału, żeby się rozwijać, nie mamy też w planach żadnych akwizycji. Oczywiście nigdy nie mówimy nie i jakieś cele do przejęć mogą się pojawić, ale nie jest to dla nas priorytet — mówi Linas Aldonis.

Fundusz z nosem do giełdy

Enterprise Investors (EI), który jest największym akcjonariuszem Novaturasu, to najbardziej doświadczony fundusz private equity na polskim rynku. Działa od transformacji ustrojowej, a po raz pierwszy wprowadził spółkę portfelową na GPW w 1994 r., gdy debiutował Pierwszy Polsko-Amerykański Bank. Do tej pory fundusz stał za ponad trzydziestoma debiutami. W ubiegłym roku wprowadził na GPW sieć marketów Dino. Za 49-procentowy pakiet zainkasował 1,65 mld zł, czyli ponad osiem razy więcej, niż zapłacił za niego w 2010 r.

W ubiegłym roku fundusz sprzedał też m.in. 38-procentowy pakiet Polskiego Banku Komórek Macierzystych, 9,22 proc. akcji Elemental Holdingu i resztówkę akcji Skarbca Holding. Przy okazji każdej z tych transakcji fundusz chwalił się wyjściem z inwestycji z zyskiem. Gorzej było w przypadku Harper Hygienics — tam EI sprzedał spółkę, która miała 59,95 proc. akcji producenta artykułów higienicznych, za 1 EUR. EI ma wciąż pakiet akcji w jednej spółce z GPW — w X-Trade Brokers. Kontroluje prawie 19 proc. akcji brokera foreksowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bałtyccy wczasowicze idą po miliony