Od wyborów prezydenckich w USA na początku listopada S&P500 wzrósł o ok. 6 proc. do 20 lutego w oczekiwaniu, że polityka Donalda Trumpa będzie skutkować poprawą sytuacji gospodarczej USA i lepszymi wynikami spółek. Nastroje zmieniły się jednak w ostatnim czasie z powodu rosnących obaw, że polityka celna Trumpa wywoła globalną wojnę handlową, zwiększy inflację w USA i zniechęci Fed do dalszego luzowania polityki pieniężnej. S&P500 stracił od 20 lutego prawie 5 proc. wartości.
- Poziom zamknięcia z 5 listopada to pierwsza cena wykonania „Trump put”, poniżej której inwestorzy z długimi pozycjami oczekiwaliby i potrzebowali słownego wsparcia od polityków – napisał w raporcie Michael Hartnett, strateg Bank of America.
5 listopada S&P500 wynosił 5783 pkt, czyli tylko 1,35 proc. mniej niż obecnie.
Według Hartnetta, najbardziej „bycze” dla rynków aktywów o wysokim ryzyku byłoby „wszczęcie przez USA hałasu” o potencjalnej umowie handlowej z Chinami. Jednym z najmniej pożądanych scenariuszy jest zwiększenie presji celnej przez Trumpa.
Wcześniej w tym tygodniu Hartnett przekonywał, że rynek akcji był dla Trumpa „sygnalizatorem świetlnym, który mówił mu, kiedy jechać, a kiedy się zatrzymać”. Zwracał uwagę na wątpliwości, które pojawiły się wśród inwestorów kiedy S&P500 zaczął na początku roku wyglądać słabo na tle wskaźników innych dużych rynków akcji na świecie.
