W piątek notowania wirtualnej waluty wzrosły do 136,43 USD, aby potem spaść do 119,36 USD. Wcześniej w tym tygodniu notowano bitcoina zaledwie po 50 USD. Obroty na rynku podwoiły się w ciągu zaledwie dwóch godzin.
W tym roku cena bitcoina rosła nawet dwudziestokrotnie. Zainteresowanie wirtualnym pieniądzem wzrosło w czasie kryzysu na Cyprze. Rosnące popularność i cena bitcoina spowodowały wzrost liczby handlujących nim osób. W efekcie kurs bitcoina dochodził w pewnym momencie nawet do 266 USD, a gwałtowny wzrost liczby graczy spowodował wstrzymanie handlu na Mt.Gox, japońskiej giełdzie, która twierdzi że ma aż 80 proc. udział w handlu wirtualną walutą. Kiedy wkrótce potem cena bitcoina gwałtownie zaczęła spadać, pojawiły się głosy o pęknięciu bańki spekulacyjnej.
Sebastien Galy, analityk walutowy Societe Generale twierdzi jednak, że to ograniczona podaż bitcoina jest odpowiedzialna za olbrzymią zmienność jego notowań.
- To bańka, która pęka i pęka i pęka, aż pewnego dnia albo straci całkowicie wiarygodność albo podaż waluty osiągnie maksymalny dopuszczalny przewidywany poziom, czyli 21 milionów – powiedział.