Barlinek bije rekordy

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2007-07-03 00:00

Producent desek i paneli podłogowych był jednym z niewielu bohaterów pierwszej sesji lipca. Świetna passa spółki trwa jednak nie od wczoraj. Po bardzo dobrych wynikach z początku roku inwestorzy na dobre odzyskali zaufanie do firmy. Wczoraj, dzięki zwyżce o 3,8 proc. kurs spółki wyznaczył rekord na poziomie 23,25 zł.

Przychody firmy produkującej m.in. deski podłogowe wzrosły w pierwszym kwartale o 41 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2006 r. Zysk operacyjny podwoił się i wyniósł 15,7 mln zł. Zysk netto wyniósł 14,1 mln zł, wobec 5,7 mln zł rok wcześniej. Realizacja planów inwestycyjnych, z jakimi spółka wchodziła na giełdę, zaowocowały wzrostem mocy produkcyjnych o 50 proc., do 6 mln mkw. desek rocznie. Przy rosnącym popycie na produkcję spółki, oszczędnościach kosztowych i atrakcyjnej podatkowo lokalizacji w specjalnych strefach ekonomicznych, Barlinek pokazał bardzo dobre wyniki. Wstrzelił się idealnie w hossę na rynku materiałów budowlanych w regionie środkowoeuropejskim.

Jesienią moce produkcyjne grupy wzrosną o kolejne 2 mln mkw. w związku z osiągnięciem pełnego potencjału przez fabrykę na Ukrainie. W dalszych planach są inwestycje w Rosji. Należy jednak pamiętać, że oba rynki są jednocześnie perspektywiczne, ale także obarczone ryzykiem politycznym, co może wpływać na koszty. Z drugiej strony celem spółki jest osiągnięcie pozycji największego producenta paneli podłogowych na świecie. Dlatego wychodzi z produkcją na tańsze rynki wschodnie.

Barlinek prognozuje, że w tym roku przychody wyniosą 551,5 mln zł, a zysk na czysto 85,1 mln zł. Spółka podtrzymała te szacunki po wynikach pierwszych trzech miesięcy tego roku. Tendencja umacniania się złotego wyraźnie wyhamowuje i nie powinna być takim problemem jak w poprzednich latach. Obecna wartość wskaźnika P/E dla spółki wynosi 49. Na koniec roku ma spaść do 34,5. Poziom jest już wyśrubowany. Warto jednak zapłacić premię za zyski i wysoki poziom zarządzania na tle wielu innych giełdowych nowicjuszy.

Sebastian Gawłowski