Gdy 2,5 roku temu Tomasz Szpikowski, współzałożyciel i prezes Work Service, zrezygnował i sprzedał swoje udziały, mogło się wydawać, że to dla niego koniec świata. Odchodził w czasie, gdy wyszło na jaw, że agencja pracy tymczasowej dostała kontrakt na obsługę zwalnianych stoczniowców, a przy powstaniu specustawy dotyczącej stoczni pracował senator Tomasz Misiak, udziałowiec i szef rady nadzorczej Work Service. Postawił wspólnikom ultimatum: albo oni odejdą z polityki, albo on z firmy.

Pomysł na biznes
Odchodził Tomasz Szpikowski, ale miał plan.
— Postanowiłem, że jeśli mam tworzyć biznes, to gwarantujący wysokie marże, oferujący niszowy produkt i innowacyjny, czyli taki, który nie ma konkurencji. Stąd pomysł na stworzenie spółki wyspecjalizowanej w rekrutacji inżynierów, rozwiązania, które podpatrzyłem 15 lat temu w Niemczech, a które nie istnieje w Polsce. Odchodząc z Work Service, wynegocjowałem wyłom dotyczący rynku rekrutacji inżynierów. Założyłem spółkę we Wrocławiu, wkrótce otworzyliśmy biuro w Niemczech, gdzie marże są 3-4-krotnie wyższe niż w Polsce — mówi Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering.
Pierwsze półtora roku było chude, ale w tym roku spółka, która w dziale rekrutacji zatrudnia 40 osób, będzie mieć 12-15 mln zł obrotów i mimo nieustannych inwestycji — zysk bliski zeru. Klientami firmy są m.in.: VW, Toyota, PGE, PKO BP, PwC i WSK Rzeszów, a w Niemczech: BASF, De Webasto czy SAS. — W pierwszym kwartale 2015 r. otworzymy oddziały w Rzeszowie i Warszawie — twierdzi Tomasz Szpikowski. Szacuje, że w 2-3 lata przybędzie w Polsce 15-20 tys. stanowisk inżynieryjnych.
R&D na zamówienie
Firma wchodzi też w nową działalność.
— Na początku przyszłego roku otworzymy biuro w Dolinie Krzemowej, dokąd wysyłamy człowieka. Podczas Polsko- -Amerykańskiego Tygodnia Innowacyjności podpisaliśmy dwie umowy o poufności dotyczące otwarcia w Polsce centrów R&D dla amerykańskich firm, które chcą zatrudniać trzykrotnie tańszych, a jednocześnie wysoko cenionych polskich inżynierów i skorzystaćz unijnych dotacji premiujących działalność badawczo-rozwojową — mówi Tomasz Szpikowski.
Firma jest w trakcie otwierania pierwszego, 30-osobowego, centrum R&D dla klienta: podpisała umowy ze specjalną strefą ekonomiczną i przygotowuje się do ubiegania o pieniądze na rozwój.
Inżynier na kontrakt
Bergman Engineering ma też inżynierów, których wynajmuje firmom pod konkretne projekty, co jest dużo bardziej zyskowne niż rekrutacja.
— Zatrudniamy na zasadach kontraktu 200 inżynierów, a w przyszłym roku podwoimy ich liczbę. Tworzymy centrum konstrukcyjne dla branż samochodowej, lotniczej, ale realizujemy też projekt zarządzania jakością czy obniżenia zużycia energii — mówi Tomasz Szpikowski. Przy produkcji dreamlinera ¾ zespołu liczącego 3 tys. osób pracowało na kontraktach.
— To przyszłość. Firm nie stać na zatrudnianie ludzi, którzy muszą mieć wąską specjalizację i są potrzebni do jednego projektu. Mamy coraz więcej pytań dotyczących nowego, bardziej elastycznego, podejścia do zatrudnienia — twierdzi szef Bergman Engineering.
Chociaż firma jeszcze nie zarabia, Tomasz Szpikowski nie szuka kapitału, bo — jak twierdzi — ma pieniądze ze sprzedaży udziałów w Work Service, a na pytanie, co by zrobił, gdyby z propozycją przejęcia przyszedł do niego dawny partner, Tomasz Misiak, odpowiada: „Powiedziałbym, żeby zaczekał, aż zaczniemy zarabiać 15 mln zł”.
OKIEM KONKURENTA
Korzystamy z doświadczeń niemieckich
MICHAŁ MŁYNARCZYK
dyrektor zarządzający na Polskę i Europę Środkową w Hays Poland
Świadczenie usług outsourcingu inżynierów w sektorze produkcyjnym (zwłaszcza w dziale badań i rozwoju) znajduje się na wczesnym etapie rozwoju. Coraz więcej firm decyduje się na przeniesienie do Polski centrów R&D.Hays Poland świadczy tego typu usługi w zakresie Temp Engineering, korzystając z doświadczeń niemieckich. Outsourcing kadr inżynieryjnych sprawdza się w przypadku prac stricte projektowych czy też w zakładach produkcyjnych przy wdrażaniu nowych rozwiązań, starcie linii produkcyjnych itp. Dotychczas z tego typu usług korzystały kraje, w których od dawna ulokowane są centra badawcze, jak na przykład Niemcy czy Szwajcaria.