Bez paniki na rynku mieszkaniowym

  • Emil Górecki
16-01-2015, 00:00

Drogi frank nie powinien zahamować finansowania w złotym, ale opóźni powrót na rynek klientów, którzy już mają kredyt.

NIERUCHOMOŚCI Jeśli jeszcze przedwczoraj większość z 562 tys. frankowych kredytobiorców była po kolana zacementowana w mieszkaniach (wartość kredytu znacząco przewyższa wartość mieszkania), to w momencie ogłoszenia decyzji szwajcarskiego banku centralnego poziom betonu gwałtownie się podniósł. Deweloperów to nie martwi, bo zakupy mieszkań już praktycznie nie są finansowane w obcych walutach, a pośrednich wpływów się nie spodziewają.

— Nie wydaje mi się, by uwolnienie franka wpłynęło na sprzedaż nowych mieszkań. Liczba kredytów udzielanych we frankach jest symboliczna, a zadłużeni w tej walucie już i tak raczej nie byli potencjalnymi klientami nawet przy kursie 3,5 zł. Wydaje się, że nie powinno to też wpłynąć na marże i politykę udzielania kredytów hipotecznych. Banki z dużą ekspozycją na franka będą szukały zysków przez podnoszenie marż, ale grupa banków bez takiej ekspozycji będzie mogła proponować tańsze kredyty — ocenia Grzegorz Kiełpsz, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD).

Frank za drogi

Wartość mieszkań sprzedanych w Polsce w ubiegłym roku opiewa na 27-28 mld zł. W sześciu najważniejszych polskich aglomeracjach badanych przez REAS sprzedało się o 20 proc. więcej mieszkań niż w rekordowych latach. Według szacunków, w 2015 r. transakcji powinno być nieco mniej. Po uwolnieniu kursu szwajcarskiej waluty oddala się perspektywa uwolnienia rzeszy zacementowanych, którzy potrzebują większych mieszkań.

— Wzrost popytu ze strony tych klientów się odwlecze. Nie ma ekonomicznego uzasadnienia, żeby frank był wart tyle, co euro i żeby kosztował więcej niż 4 zł — mówi Tomasz Łapiński, wiceprezes ds. finansowych Ronsona.

Jeśli jednak, wbrew przewidywaniom, frank nadal będzie tak drogi, to wzrośnie liczba kredytów zagrożonych oraz racjonalizatorskich pomysłów, jak wyciągnąć Polaków z frankowych kłopotów.

— Jednak dopóki spłacają kredyt i nie muszą sprzedawać mieszkania, to nie realizują straty. Myślę, że realną pomocą dla nich byłaby zmiana podejścia bankowców do dochodówuzyskiwanych z wynajmu. Wówczas czynsz zapewniałby obsługę kredytu, a właściciel mógłby wziąć kredyt złotówkowy na kolejne, większe i często tańsze mieszkanie. Ale banki w umowach często zastrzegają sobie brak możliwości podnajmu mieszkania — uważa Kazimierz Kirejczyk, prezes REAS.

Wtórny bez kredytu

Lech Drągowski, prezes agencji pośrednictwa nieruchomości AD Drągowski, dodaje, że chwilowe wstrzymanie transakcji może się pojawić na rynku nowych mieszkań. O rynek wtórny pozostaje spokojny. — Nawet gdyby kurs franka utrzymywał się na wysokim poziomie, a banki zaostrzyły kryteria kredytowania, to nie będzie problemem dla rynku mieszkań używanych. Tu zdecydowana większość transakcji jest finansowana kredytem tylko w niewielkim stopniu — twierdzi Lech Drągowski, prezes pośrednika nieruchomości AD Drągowski.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Bez paniki na rynku mieszkaniowym