Jeszcze w środę wszystko wydawało się jasne. Analitycy po konferencji prasowej Marka Belki, prezesa Narodowego Banku Polskiego, byli niemal zgodni: przedłużająca się deflacja i możliwe osłabienie wzrostu skłonią Radę Polityki Pieniężnej (RPP) do obniżenia stóp procentowych. Niespełna 24 godziny później sytuacja całkowicie się zmieniła. Szwajcarski bank centralny (SNB) ogłosił, że przestaje bronić waluty i uwalnia kurs. Dotychczas SNB utrzymywał tzw. sztywny kurs, co oznaczało, że euro nie mogło kosztować mniej niż 1,2 franka.
Decyzja ta wywołała panikę na rynkach, a kurs CHF/PLN wspiął się w ciągu dnia nawet powyżej 5 zł (przed decyzją oscylował w okolicy 3,5 zł). Decyzja SNB ma ogromny wpływ na sytuację na rynku walutowym oraz na globalnym jak i krajowym rynku finansowym. „Jeżeli słabszy kurs złotego będzie utrzymywał się w kolejnych tygodniach, RPP może wstrzymać się z decyzją o obniżce stóp procentowych. W ten sposób nie wzmocni presji na złotego, a jednocześnie zostawi sobie możliwość luzowania polityki pieniężnej, gdyby — z powodu polityki pieniężnej EBC — kurs złotego wzmacniał się silniej” — uważają ekonomiści BOŚ Banku. O ile nowa polityka monetarna Szwajcarów nie przekreśla szans na cięcie kosztu pieniądza w Polsce, to na pewno oddala je w czasie.
— Gwałtowne umocnienie szwajcarskiej waluty jest kolejnym wyrazem destabilizacji rynków finansowych, która w ocenie większości RPP jest obecnie przeszkodą do cięć stóp procentowych — zwraca uwagę Michał Burek, analityk Raiffeisen Polbanku. Jego zdaniem, obniżki stóp procentowych mogą odsunąć się w czasie, a prawdopodobieństwo, że dojdzie do nich na posiedzeniu w lutym, spadło.
O ile analitycy wciąż wierzą, że RPP stopy obetnie, to coraz częściej wskazują, że skala cięcia będzie mniejsza.
— W scenariuszu bazowym zakładamy, że RPP może obniżyć stopy procentowe w marcu o 25 pb. z uwagi na utrzymującą się deflację. Niemniej jednak, zawirowania na rynkach finansowych i decyzja centralnego banku Szwajcarii, która może negatywnie wpłynąć na kondycję sektora bankowego w Polsce, zmniejszają prawdopodobieństwo dalszego łagodzenia politykimonetarnej przez RPP — mówi Wojciech Matysiak, analityk Banku Pekao.
NBP podkreśla, że rynkowej zmienności nie należy łączyć z sytuacją wewnętrzną polskiej gospodarki. „Narodowy Bank Polski uważnie obserwuje i analizuje sytuację na rynku walutowym. Wzmocnienie się franka szwajcarskiego obserwowane jest wobec wszystkich głównych walut. Fluktuacje kursu złotego w stosunku do euro nie odbiegają od obserwowanych w ostatnim czasie” — czytamy w specjalnym komunikacie NBP. Jednak nie tylko bank centralny ma powody do narzekania na niespodziankę ze strony Szwajcarów. Czwartkowe wydarzenia popsuły humor także Mateuszowi Szczurkowi, ministrowi finansów. Resort finansów wystawił na sprzedaż obligacje długoterminowe i o ile popyt był duży, bo ponad 9 mld zł, to oferty, jakie otrzymał resort, pozwoliły na sprzedaż papierów za jedynie 4,2 mld zł.
— Decyzja banku centralnego Szwajcarii mocno zachwiała całym rynkiem finansowym, a dziwna godzina jej ogłoszenia negatywnie wpłynęła na nasz dzisiejszy przetarg obligacji długoterminowych — przyznaje Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego w Ministerstwie Finansów. Dodatkowo rząd musi w tym roku, w maju i sierpniu, wykupić obligacje we franku za łącznie prawie 1,9 mld. © Ⓟ