Obóz kupujących wspierany był m.in. komentarzami przewodniczącego Rezerwy Federalnej, który potwierdził, że amerykańskie władze monetarne muszą pozostawać cierpliwe odnośnie kolejnych podwyżek stóp procentowych. W opinii Powella, stan gospodarki jest nadal zdrowy, ale pojawiają się w niej sprzeczne sygnały wymagające ostrożności.

Właśnie tego typu sprzeczne odczyty ( o jakich wspominał szef Fed) dotarły na parkiet również we wtorek. Z jednej strony indeks zaufania konsumentów opracowywany przez Conference Board wzrósł w lutym mocniej niż oczekiwano, z drugiej zaś, w grudniu spadła liczba rozpoczętych budów domów, która zeszła do najniższego poziomu od ponad dwóch lat.
Silny wzrost odnotował wskaźnik aktywności wytwórczej Fed w rejonie Richmond. Za to indeks cen domów S&P/Case-Shiller dla 20 największych aglomeracji wyhamował do 4,2 proc., co jest najniższą wartością od listopada 2014 r.
Słabsza sytuacja na rynku nieruchomości odcisnęła się negatywnie na wynikach Home Depot, które rozczarowały nie tylko analityków, ale i inwestorów. W rezultacie cena akcji koncernu, mającego znaczący udział w indeksach, spadała momentami o 2 proc. ciążąc giełdowym wskaźnikom.
Na zamknięciu sesji indeks DJ IA zniżkował o 0,13 proc. Wskaźnik S&P50 spadał o 0,08 proc. Z kolei technologiczny Nasdaq tracił 0,07 proc.