Bielsko-Biała — bilans zysków i strat

Agnieszka Janas
opublikowano: 22-08-2006, 00:00

Po zabytkowej zabudowie fabrycznej w Bielsku-Białej pozostało jedynie to, co nie zostało sprzedane przez miasto zwycięzcy przetargu, spółce BBC2, czyli: hala należąca do stowarzyszenia kupców Wokulski oraz dwa domy mieszkalne tkaczy. Pozostała część — kilka fabryk z przełomu XIX-XX wieku (po wojnie tworzyły one jeden kompleks Finex) — została rozebrana do fundamentów. Na miejscu starych domów zwycięzca przetargu, w którym warunkiem było zachowanie obiektów, wybuduje makietę odtwarzającą fasady budynków... A wszystko w zgodzie z pozwoleniem służb konserwatorskich woj. śląskiego. Dlaczego? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze!

Obecnie centra handlowe to jedna z najbardziej dochodowych branż nieruchomości w Polsce. Mimo olbrzymiego boomu budowlanego, wciąż mamy niższy niż w Europie wskaźnik nowoczesnej powierzchni handlowej na 1 tys. mieszkańców. Często więc obiekty sprzedawane są przez inwestorów już na etapie uzyskania pozwolenia na budowę! Po najlepsze ustawiają się kolejki — inwestorzy akceptują stopy zwrotu już w granicach 6,5-7 proc. Deweloperzy dostrzegli też potencjał takich miast jak Bielsko-Biała. Grzechem byłoby nie zrealizować w mieście położonym w centrum turystyki górskiej obiektu handlowo-rozrywkowego. Tym bardziej że miały tu powstać także poszukiwane w regionach wypoczynkowych apartamenty i hotel. Jednak podtrzymywana przez kilka lat decyzja konserwatora zabytków o konieczności zachowania części budynków studziła zapały deweloperów. Przykład rewitalizacji łódzkiej Manufaktury czy poznańskiego Starego Browaru wskazuje, że jest to kosztowny projekt.

I tu doszliśmy do rachunku zysków i strat tej transakcji. Straciło miasto Bielsko-Biała. Nie dość że nieodwracalnie pozbyło się świadectwa własnej historii, to jeszcze sprzedało teren za kwotę niższą, niż jest on wart. Spółka, która przegrała przetarg, już na wstępie proponowała więcej. A jeśli wierzyć konserwatorowi Jackowi Koniorowi, to gdyby władze miasta dołożyły starań i dowiedziały się, że nie będzie on bronił zabytków — wycena działki nieobciążonej konieczną do zachowania starą zabudową byłaby znacznie wyższa. Podobnie jak to, że wydanie zgody na zbudowanie większej powierzchni handlowej też wpływa na zwiększenie wartości terenu.

Straciło stowarzyszenie kupców Wokulski. Zostało potraktowane przez konserwatora jako podmiot, który musi podporządkować się zamierzeniom większej spółki, czyli BBC2. Całkowicie wbrew konstytucyjnej zasadzie równości podmiotów gospodarczych. W ten sposób zablokowano mu szansę rozwoju. BBC2 natomiast nie tylko zyskało możliwość wybudowania większego centrum handlowego, ale także dzięki wyburzeniom zrealizuje swój projekt dużo taniej. Pozostaje mieć nadzieję, że rozpatrzony zostanie protest kupców z Wokulskiego, dotyczący warunków zabudowy i zagospodarowania terenu wydany dla BBC2. A także, że uda się doprowadzić do uchylenia wyniku przetargu. Dobrze byłoby też, aby po rozpisaniu nowego przetargu miastu udało się zarobić więcej na gruzowisku swojej historii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu