Bierz pracę, albo spadaj

CNNMoney.com, MAG
opublikowano: 2009-01-15 17:21

Ponieważ na każdą ofertę pracy przypada trzech zainteresowanych, bezrobotni biorą wszystko. Nawet, jeśli to oznacza dramatycznie niższą pensję. Oto, jak radzą sobie niektórzy z nich:

Nicholas Kelly –pensja niższa o 60 proc.
Poprzednie stanowisko: Menadżer ds. kontaktów z mediami, 55 tys. USD rocznie
Nowe stanowisko: Pracownik w niepełnym wymiarze godzin w firmie Lucky Jeans, 10,25 USD na godzinę


Najtrudniej zrezygnować: Z tego, że nie trzeba myśleć o szczegółach, np. czy warto marnować benzynę, żeby gdzieś pojechać.
- Zostałem zwolniony w marcu 2008. Zarabiałem rocznie 55 tys. USD jako menadżer ds. kontaktów z mediami w Pace Global Energy Services. Firma przeprowadziła restrukturyzację. Teraz pracuję w niepełnym wymiarze godzin w centrum handlowym w sklepie Lucky Brand Jeans i zarabiam 10,25 USD na godzinę. Przez Internet wysłałem CV na ponad 400 ofert. Starałem się o każdą pracę i wciąż szukam. Pracę w Lucky zacząłem w październiku. Musiałem zacząć oszczędzać na wszystkim, od jedzenia po pralnię, o ile w ogóle oddaję rzeczy do pralni chemicznej. Teraz zauważam mnóstwo drobnych rzeczy, które dotychczas uważałem za oczywiste. Zmieniła mi się nawet definicja „szastania pieniędzmi”. Dawniej mogło to znaczyć zakupy w najdroższych sklepach, albo wycieczkę weekendową, ale teraz to może być kawa czy wyjście do restauracji. W 2009 r. chciałbym po prostu, żeby moja kariera i życie były znów się ustabilizowały. Żeby dochód był stały i porządny, żebym miał ubezpieczenie zdrowotne i nie musiał tak dużo myśleć o tym, co może się zdarzyć – opowiada Nicholas Kelly.
 
Lisa Brake – pensja niższa o 55 proc.
Poprzednie stanowisko: Kapitan Air Force, roczna pensja 83 tys. USD
Nowe stanowisko: Specjalista IT, roczna pensja 36 tys. USD


Najtrudniej zrezygnować: Z poczucia wolności podczas zakupów, możliwości wyjazdu na wycieczkę czy zrobienia czegokolwiek bez wcześniejszego planowania.
- W związku z problemami zdrowotnymi, rozstałam się z Air Force. Byłam kapitanem i zarabiałam rocznie 83 tys. USD. Myślałam, że bez problemu znajdę nową pracę. Mam trzy fakultety i mieszkam w Colorado Springs, mieście, w którym jest dużo miejsc pracy w administracji czy wojsku.  Ale po jedenastomiesięcznych poszukiwaniach, dostałam tylko jedną ofertę, jako specjalista IT. To fantastyczna praca ze sporymi dodatkami, ale zarabia się tylko 36 tys. USD. Byłam w szoku. Przez całe życie ciężko pracowałam, żeby zdobyć wykształcenie konieczne w mojej pracy. Zgodziłam się na pensję niższą o 55 proc. z desperacji. To była ciężka decyzja, szczególnie, że także mój mąż zmienił pracę na gorszą. Był mechanikiem samolotowym, teraz instaluje ludziom kina domowe. Mamy dwoje dzieci i gigantyczny kredyt hipoteczny. Próbujemy jakoś przetrwać. Wieczorne oglądanie telewizji to teraz rozrzutność, bo nawet relaks jest luksusem. Nauczyliśmy się radzić sobie mając o wiele mniej. Nasz poprzedni styl życia wiązał się z wysokimi dochodami. A kiedy coś się z tymi dochodami dzieje, nie ma wyjścia. Innym osobom w takiej sytuacji radzę, żeby szukały pracy, nawet, jeśli wydaje się beznadziejna. Robisz, co masz zrobić i uczysz się rezygnować z tego, z czego musisz, żeby przetrwać – mówi Lisa Brake.
 
Charles Dybala – pensja niższa o 25 proc.
Poprzednie stanowisko: Technik w Detroit, pensja 29 USD za godzinę
Nowe stanowisko: Technik, pensja 22 USD za godzinę


Najtrudniej zrezygnować: Z życia rodzinnego, bo w Detroit zostali krewni. Musiałem wyrwać wszystko z korzeniami.
- Mam 55 lat i zaczynam życie od nowa. Pracowałem w Michigan jako technik. W grudniu 2007 r. okazało się, że firma sprzedała General Motors złe części, a kary oznaczały, że trzeba było ciąć produkcję. Zostałem zwolniony tydzień później, razem z 20 innymi osobami z fabryki zatrudniającej 300 pracowników. W tym czasie wydawało się, że gospodarka ma się dobrze. W branży samochodowej często zdarzają się zwolnienia ze względu na sezonowość. Ale i tak to był szok. Poczekałem z szukaniem pracy do nowego roku. Umieściłem CV w Internecie i firma Gaffey/Allcranes zadzwoniła do mnie w styczniu. Chcieli, żebym przeprowadził się do Houston, ale odmówiłem, bo miałem nadzieję, że znajdę pracę bliżej i zachowam dom. Ale zaczęło brakować pieniędzy. Więc, jak w lutym znowu zadzwoniła firma i zapytali mnie, czy przeprowadzę się do Luizjany, nie mogłem odmówić. Zacząłem pracę 10 marca za pensję o jedną czwartą niższą od poprzedniej. Próbowaliśmy nadal spłacać hipotekę za dom w Michigan, ale nie dało rady. Ogłosiliśmy niewypłacalność. To była duża ulga. Co prawda traci się wiarygodność kredytową, ale można się przeprowadzić. Kiedy zaproponowałem to żonie, martwiła się, że nie będziemy mogli nic kupić. No, ale i tak byśmy nie mogli – mówi Charles Dybala.
 
Blake Harrison – pensja niższa o 47 proc.
Poprzednia praca: W telekomunikacji, pensja roczna 47 tys. USD
Nowa praca: W Alcatraz Media – 12 USD za godzinę


Najtrudniej zrezygnować: Z domu odziedziczonego po babci
- Zacząłem szukać nowej pracy, gdy tylko zostałem zwolniony w maju 2008 r. To był drugi raz w ciągu pięciu lat, więc miałem doświadczenie, wiedziałem, że łatwo nie będzie. Zarabiałem około 47 tys. rocznie w telekomunikacji w Integral Choice, teraz zarabiam 12 USD na godzinę w Alcatraz Media, agencji sprzedającej bilety na wycieczki po więzieniu. Mam papierkową robotę i pilnuję, żeby wszystko grało. W poprzedniej pracy zarządzałem, sprawdzałem jakość. W nowej pracy sprawdzam, czy ludzie dobrze wykonują swoją papierkową robotę. Koniec z luksusem, nawet drobnym. Czasem idziemy do kina, ale na seanse popołudniowe, bo są tańsze. Omal nie straciliśmy domu, w ciągu ostatniego roku dwukrotnie bank chciał nam go odebrać. Najgorsze jest, że teraz sprzedajemy dom mojej babci, żeby zapłacić rachunki i wynajmujemy pokój w naszym własnym domu. Ale szczerze mówiąc, cieszę się, że mam pracę pięć dni w tygodniu. Jestem pewny, że ten rok będzie lepszy, bo mamy nowy rząd – mówi Blake Harrison.


Jason Eldridge – pensja niższa o 60 proc.
Poprzednia praca: Bankowiec – pensja 40 tys. USD rocznie
Nowa praca: Kucharz – 8 USD za godzinę


Najciężej zrezygnować: Z wolności, którą miałem i możliwości wyjścia i wydawania pieniędzy zamiast zamartwiania się o to, co będzie.
- Pracowałem jako doradca bankowy w Chase Bank w Peoria w Arizonie i zarabiałem 40 tys. USD rocznie, kiedy razem z kolegami, z którymi wynajmowałem mieszkanie zdecydowaliśmy się spróbować szczęścia w Nowym Jorku w czerwcu 2008 r. Nie mieliśmy pojęcia, jak trudno będzie tam znaleźć pracę w bankowości. Krótko mówiąc, nie powiodło się nam. A ja byłem załamany. Moi koledzy wrócili do Arizony, a ja przeprowadziłem się do Massachusetts i zamieszkałem z tatą. Myślałem, że to tylko kwestia kilku tygodni, zanim znajdę przyzwoitą pracę. Było to ponad siedem miesięcy temu. Pracuję w restauracji i zarabiam 8 USD za godzinę. To olbrzymia różnica w porównaniu z tym, co miałem rok temu. W Arizonie wychodziłem co wieczór, bawiłem się. Teraz życie jest dużo prostsze. Wstaję i idę do pracy, bo musiałem sprzedać samochód. Nie chodzę już do barów czy restauracji. Zrezygnowałem z Internetu i korzystam z komputera w bibliotece. Zmniejszyłem sobie taryfę w komórce. Radziłbym ludziom, żeby oszczędzali teraz, dopóki mają pracę. Nigdy nie wiadomo, co się stanie – mówi Jason Eldridge.