Bioton dostał 50 mln zł od Krauzego

Agnieszka Berger
opublikowano: 03-07-2009, 00:00

Po co spółce dodatkowy kapitał, skoro już zebrała z emisji ponad 270 mln zł?

Po co spółce dodatkowy kapitał, skoro już zebrała z emisji ponad 270 mln zł?

Jeśli Bioton, spółka biotechnologiczna kontrolowana przez Ryszarda Krauzego, będzie przeprowadzał emisje akcji w dotychczasowym tempie, wkrótce zabraknie liter w alfabecie do oznaczania kolejnych serii papierów. Ostatnia, o której poinformowała spółka w środę wieczorem, została oznaczona literą "T". Spółka skierowała emisję do głównego akcjonariusza. Za kolejne 50 mln zł Ryszard Krauze ma objąć 250 mln akcji po cenie emisyjnej wynoszącej, podobnie jak poprzednio 20 gr.

Po co Biotonowi, któremu niedawno inwestorzy powierzyli ponad 270 mln zł na realizację nowej strategii, kolejny zastrzyk gotówki? Komunikat spółki jest jak zwykle lakoniczny: "Celem emisji akcji serii T jest umożliwienie posiadaczowi warrantów subskrypcyjnych wykonania prawa do zapisu na akcje spółki".

A warranty, zgodnie z komunikatem, zostały wyemitowane na podstawie umowy ze stycznia 2009 r., w której Prokom zobowiązał się, że zapewni spółce finansowanie. Według Danuty Raczkiewicz-Chenczke, rzeczniczki Biotonu, wpływy z kolejnej emisji mają posłużyć do "finansowania działalności operacyjnej i inwestycyjnej", czyli… nadal nic nie wiadomo.

Paweł Burzyński, analityk BZ WBK, ma odpowiedź na pytanie o cele emisji.

— To proste. Sprzedaż rosyjskich aktywów Biotonu się opóźnia, a spółka ma zobowiązania wobec banków i musi na bieżąco spłacać raty zadłużenia. Paradoksalnie, choć dzięki wcześniejszym emisjom dysponuje dużą gotówką, nie może jej do tego wykorzystać, bo akcje zostały wyemitowane pod konkretne projekty rozwojowe, a nie na spłatę długów — mówi Paweł Burzyński.

Do takiego wyjaśnienia kolejnego podwyższenia kapitału Biotonu skłania się też Przemysław Sawala-Uryasz, analityk Unicredit CA IB. Choć, jego zdaniem, ograniczenia dotyczące wykorzystania wpływów z wcześniejszych emisji nie są tak jednoznaczne.

— Spośród akcjonariuszy, którzy brali w nich udział, właściwie tylko Zygmunt Solorz-Żak głośno i publicznie deklarował, że jest gotowy dofinansować spółkę, pod warunkiem, że jego pieniądze nie pójdą na spłatę długów — dodaje Przemysław Sawala-Uryasz.

Faktycznie jednak trudno znaleźć dla tej operacji inne wytłumaczenie. Na spłatę długów Bioton zamierzał przeznaczyć wpływy ze sprzedaży rosyjskich aktywów. Transakcja, z której spodziewał się 130 mln zł przychodów, miała zostać zamknięta do końca czerwca. Na razie umowy nie ma, a Bioton milczy w sprawie opóźnienia. Rzeczniczka spółki twierdzi, że wpływy ze sprzedaży Bioton Wostok firma planowała dopiero na III kwartał. Analitycy uważają, że na razie nie ma powodów, by niepokoić się o losy transakcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu