BIS Multiserwis: Od kopciuszka do goliata

Marcin Zawiśliński
10-12-2007, 00:00

Kiedyś był tylko oddziałem firmy ze stolicy. Teraz działający w branży izolacyjnej BIS Multiserwis stał się ważną częścią europejskiego giganta z niemieckimi tradycjami.

Trzeci raz z rzędu — tym razem jako BIS Multiserwis — ten wykonawca izolacji na potrzeby przemysłu energetycznego, chemicznego, paliwowego, cementowo-wapienniczego, spożywczego oraz budownictwa został wyróżniony tytułem Gazeli Biznesu.

Firma powstała w Warszawie w listopadzie 1991 r. jako spółka joint venture Willich i należała w 100 proc. do niemieckiego koncernu pod tą samą nazwą. Już wtedy zajmowała się produkcją izolacji przemysłowych. Jej oddział w Krapkowicach stworzono na bazie innej spółki — Termobau, którą zarządzał Marian Siwon.

Dzięki temu w 1993 r. produkty z Krapkowic na Opolszczyźnie podbijały już nie tylko rynek polski, lecz także niemiecki.

— Dużym wydarzeniem dla naszej firmy stało się przejęcie całego koncernu Willich przez słynną spółkę Rheinhold & Mahla AG, będącą wówczas największą firmą oferującą usługi izolacyjne oraz serwis przemysłowy w Europie — opowiada Marian Siwon, prezes BIS Multiserwis.

To pozwoliło polskiemu oddziałowi bawarskiego już teraz koncernu na poszerzenie zakresu świadczonych usług oraz zastosowanie nowych technologii. Opracowana wówczas strategia spółki stawiała na rozpoczęcie działalności w branży budowlanej. Dowodem na biznesową opłacalność tej decyzji jest wzrost zatrudnienia, który w ciągu 24 miesięcy osiągnął w Krapkowicach ponad 200 osób, a teraz dobija już do 1500.

— I tak w ciągu minionych szesnastu lat z kopciuszka staliśmy się europejskim goliatem — konkluduje Marian Siwon.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Zawiśliński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / BIS Multiserwis: Od kopciuszka do goliata