Biznes dostał to, co miał dostać. Kontrowersyjne obszary nie zmieściły się w rządowej strategii

Marek ChądzyńskiMarek Chądzyński
opublikowano: 2025-02-10 16:07

Na przełom w gospodarce, o którym mówi premier Tusk, składają się w większości już wcześniej opracowane projekty. Tam, gdzie takich projektów nie ma — jak w mieszkalnictwie — przełomu nie zapowiedział.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Strategia przełomu, jak ją nazwał premier Donald Tusk, została skrojona tak, jak miała być. To jasne, że musiała być zbieżna z tym, co polski rząd podnosi jako priorytety polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Było więc i o bezpieczeństwie, i o taniej energii, i o nowych technologiach, i oczywiście o deregulacji. Wszystko zostało podane tak, żeby zrobić jak największe wrażenie (stąd wielkie kwoty w miliardach złotych, trudne do zweryfikowania od razu) i żeby nikomu za bardzo się nie narazić oraz nie budzić niepotrzebnych kontrowersji. Dlatego w strategii zabrakło kilku obszarów, które z punktu widzenia celu, czyli poprawy jakości życia, mają kluczowe znaczenie. Nie padły w niej też nazwy „Centralny Port Komunikacyjny” i „ustawa wiatrakowa”.

Inwestycje muszą być

Zacznijmy od głównych punktów. Premier Tusk, a po nim minister finansów Andrzej Domański jako priorytet numer jeden wskazali inwestycje. Już mniejsza o to, czy mówiąc o 650 mld zł szef rządu miał na myśli wartość wszystkich inwestycji w gospodarce w ciągu roku, czy tylko projekty stymulowane wydatkami publicznymi. Jeśli to pierwsze, to nie ma tu żadnych kontrowersji: w 2023 r. nakłady brutto na środki trwałe wyniosły 603 mld zł. Ale jeśli to drugie, to należałoby tę kwotę doprecyzować: czy chodzi o wartość rozpoczynanych dopiero projektów i czy w tej puli są wydatki na obronność. Bo jeśli tak, to owszem, są to inwestycje, lecz w większości nie w polską gospodarkę.

Inwestycje musiały być najważniejszym punktem programu. Polska odblokowała KPO, składa już kolejne wnioski i płyną nad Wisłę kolejne miliardy euro. O inwestycjach trzeba było też powiedzieć, bo rządowi często zarzucano, że brakuje mu tu wizji i rozmachu poprzedników. A poza tym można je było dość łatwo wyciągnąć na rozwojowy sztandar, bazując na przyjętych już strategiach albo wynikach prac, które w rządzie toczą się od dawna.

Zamiast więc iść drogą ogłaszania wielkich projektów i narażenia się na zarzut hipokryzji (obecna ekipa wielokrotnie krytykowała poprzednią za gigantomanię), zdecydowano się na segmentację według dziedzin.

Co jest inwestycyjnym numerem jeden? Badania i rozwój ze szczególnym naciskiem na rozwój sztucznej inteligencji, co dziś jest w głównym nurcie zainteresowania polityków i ekonomistów. Zapowiedziano więc powstanie nowego instytutu, który ma się zajmować AI (jest już w oficjalnym programie prac rządu) i zwiększenie wydatków na ten cel, ale także odblokowanie rynku kapitałowego jako źródła finansowania innowacyjnych przedsięwzięć. I tu też sprawa jest już w toku — prace nad takim odblokowaniem trwają w Ministerstwie Finansów od dawna, jego przedstawiciele spotykają się z uczestnikami rynku niemal w trybie ciągłym i byłoby co najmniej dziwne, gdyby z tych spotkań nic nie wynikało. Stąd zapewne garść szczegółów, jaką podał minister Domański. Choć jak zmieni się podatek Belki — nadal nie wiemy.

Kolej też według planu

Kolejnym inwestycyjnym obszarem ma być infrastruktura, a dokładnie inwestycje w kolej. Tu też jest się na czym oprzeć — mamy już projekty w toku, jak budowa linii Y dla kolei dużych prędkości, której dwa odcinki są już na etapie uzyskiwania zgód środowiskowych. Tylko Y to koszt 77 mld zł, a więc znaczna część ze 180 mld zł, jakie mają zostać wydane na kolej do 2030 r. Podobnie plan wzmocnienia polskich portów — tu rząd chce wykorzystać dobrą passę portów, zwłaszcza portu w Gdańsku, które zyskały na znaczeniu po wybuchu wojny w Ukrainie. Zerwanie relacji gospodarczych między zachodnią Europą a Rosją to dla polskich portów duża szansa.

Z energetyką podobnie — projekt budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej jest realizowany, a plan modernizacji sieci elektroenergetycznych, o którym mówił minister Domański, to kluczowy element strategii PSE ogłoszonej w połowie marca 2024 r. Interesujące natomiast jest to, że żaden z przedstawicieli rządu nie mówił o rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie — tzw. ustawa wiatrakowa, która miała odblokować inwestycje, utknęła gdzieś w kancelarii premiera.

Deregulację sami sobie zróbcie

Rzecz jasna ważnym punktem planu przełomu jest też deregulacja. Ma pobudzić ducha przedsiębiorczości i tym samym wesprzeć gospodarczy rozwój. Deregulacja musiała się tu znaleźć, skoro pełniąc prezydencję w Radzie UE, Polska systematycznie wytyka nadmierne przeregulowanie, co ma być główną przyczyną utraty konkurencyjności unijnej gospodarki.

W tym przypadku także jesteśmy o włos od sukcesu — na początku kwietnia ubiegłego roku Ministerstwo Rozwoju i Technologii przedstawiło pakiet deregulacyjny, a w nim takie propozycje jak ograniczenie zakresu kontroli w firmach czy wprowadzenie zasady one in, one out, która zakłada, że każde nowe obciążenie dla przedsiębiorców musi wiązać się ze zlikwidowaniem istniejącego.

Premier nie wspomniał jednak ani słowem o pakiecie. Krzysztof Paszyk, minister rozwoju, choć był obecny na prezentacji, nie miał wystąpienia. Szef rządu ma inny pomysł — propozycje deregulacji powinni przedstawić sami przedsiębiorcy i najlepiej niech będą one takie, żeby nie wymagały zmian w ustawach. Rekomendacje zmian ma więc przygotować środowisko przedsiębiorców ze szczególnym udziałem Rafała Brzoski, szefa InPostu, którego premier bezpośrednio zaprosił do prac.

Minister rozwoju oczywiście podkreśla, że rekomendacje przedsiębiorców i jego pakiet wcale się nie wykluczają, ale też przyznaje, że wobec jego pakietu „jest naturalny opór wielu instytucji i urzędników”. I być może dopiero w przyszłym tygodniu Stały Komitet Rady Ministrów będzie o nim rozmawiał.

O mieszkaniach cicho sza

Obszary, który strategia przełomu nie objęła, to budownictwo mieszkaniowe, edukacja i ochrona zdrowia, a
wydają się niezbędne dla spełnienia celu, jaki nakreślił Donald Tusk pod koniec swojego wystąpienia. Szef rządu chciałby, aby w ciągu pięciu lat Polska przesunęła się w rankingu World Happiness Report z 35. miejsca do pierwszej dziesiątki.

O mieszkalnictwie nie powiedziano nic, bo nie jest żadną tajemnicą, że to w rządzie temat sporny. Za przygotowanie strategii mieszkaniowej odpowiada resort rozwoju, a minister Paszyk pytany o jej prezentację prosi o „jeszcze trochę cierpliwości”. Równolegle Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, głośno wyrażała niezadowolenie z faktu przesunięć pieniędzy z budżetu budownictwa społecznego na wsparcie dla powodzian, bo jak pisała w mediach społecznościowych — „może powstać wrażenie, że po prostu marginalizowana jest polityka konkurencyjna dla budownictwa deweloperskiego”.

Ochrona zdrowia to jeszcze większy problem. Strukturalne problemy z finansowaniem wydatków, które co jakiś czas kończą się zaburzeniem płynności NFZ, to nie jest wdzięczny temat do snucia rozwojowych planów. Zwłaszcza wobec przedsiębiorców, którym wcześniej obiecano obniżkę składki zdrowotnej.

Możesz zainteresować się również: