Czytasz dzięki

Biznes na małym TSUE

opublikowano: 28-10-2020, 22:00

Powstał wtórny rynek obrotu roszczeniami z tytułu prowizji kredytowych. Banki uważają, że jest nielegalny. Ale sądy myślą inaczej

We wrześniu minął rok od wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie prowizji od wcześniej spłaconych kredytów. Sędziowie orzekli, że instytucja finansowa ma oddać klientowi opłaty pobrane od zadłużenia uregulowanego przed terminem w proporcjonalnej wysokości. Orzeczenie obejmuje okres od 2011 r. i dotyczy co najmniej setek tysięcy kredytów konsumenckich. Już w IV kwartale ubiegłego roku giełdowe banki utworzyły 300 mln zł rezerw na ten cel. A to był dopiero początek, gdyż w styczniu 2020 r. tylko Santander odpisał na ten cel 357 mln zł. W lutym Alior poinformował o rezerwie w wysokości 180 mln zł.

W listopadzie 2019 r. giełdowy Votum opublikował informację, że „zmienia ofertę segmentu bankowego i dodaje do niego sprawy związane z tzw. małym TSUE”. Czas jednak zweryfikował plany. Paweł Wójcik, członek zarządu Votum Robin Lawyers, mówi teraz, że nowa linia biznesowa nie jest rozwijana, ponieważ rynek usług prawnych w zakresie małego TSUE nie powstał. System wypłaty prowizji w bankach przebiega bez większych problemów i w wielu przypadkach odbywa się w sposób zautomatyzowany. Są jednak tacy, którzy zauważyli dla siebie niszę na tym rynku. I nieźle na tym zarabiają.

— Jest grupa kancelarii prawnych, które zajmują się skupem wierzytelności wobec instytucji finansowych od klientów — mówi Iwona Gajek, dyrektor zarządzająca w BNP Paribas.

Mega prowizje

Generalnie są dwa modele biznesowe.

— Występujemy w roli pośrednika wobec banku. Nasze wynagrodzenie polega na succes fee. W przypadku polubownego załatwienia sprawy wynosi ono 30 proc. wartości roszczenia powiększonego o odsetki. Gdy sprawa kierowana jest do sądu, prowizja wynosi 50 proc. — wyjaśnia pracownica call center jednej z kancelarii odszkodowawczych.

Podział fifty-fifty to całkiem uczciwa cena.

Dysponujemy dokumentami, z których wynika, że wynagrodzenie może być znacząco wyższe. Zdarza się, że na dokumentach sądowych w przypadku pozwów wytaczanych instytucjom finansowym znajduje się informacja o wynagrodzeniu z tytułu cesji. Przykład: wartość roszczenia 5 tys. zł plus odsetki. Cena sprzedaży — 250 zł.

— Widzieliśmy przypadki, gdzie nabywcy wierzytelności, wykorzystując niewiedzę swych klientów, skupowali od nich roszczenia pieniężne nierzadko za kwotę nawet 40-krotnie niższą niż ta, która by im przysługiwała, gdyby zwrócili się do nas z prośbą o rozliczenie — twierdzi Ewelina Makowska, dyrektor działu prawnego w Vivusie.

Choć niektóre kancelarie prawne zapewniają w reklamie „zwrot prowizji na twoje konto nawet w 24 godziny” to w rzeczywistości, w razie postępowania sądowego, kredytobiorca pełną kwotę otrzymuje dopiero po pomyślnym zakończeniu sprawy.

— Zdecydowana większość postępowań sądowych przeciwko bankowi dotyczących art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim została wszczęta przez podmioty skupujące wierzytelności od konsumentów — mówi Kamil Biedroń, dyrektor biura obsługi prawnej Santander Bank Polska.

Z rozmów z instytucjami finansowymi wynika, że tego rodzaju pozwów jest całkiem sporo: kilka dziennie w przypadku pojedynczego banku.

— Analiza działań podmiotów skupujących roszczenia od konsumentów pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że znakomita większość tego rodzaju podmiotów w sposób nieetyczny wykorzystuje niewiedzę konsumentów — mówi prawnik zajmujący się rozliczaniem zwrotów prowizji w instytucji finansowej.

Iwona Gajek również uważa, że klienci wprowadzani są w błąd przez pośredników

co do konieczności dochodzenia roszczeń na drodze sądowej albo co najmniej z pomocą prawnika.

— Procedura odzyskiwania prowizji jest naprawdę prosta, nie wymaga wsparcia prawnika. Sytuacja jest kuriozalna, ponieważ mamy orzeczenie TSUE, które miało zabezpieczyć interes konsumenta, a chroni interes pośredników, którzy idą do sądu, powołując się na ustawę o ochronie konsumenta. Dlatego podjęliśmy decyzję, że nie akceptujemy roszczeń składanych przez firmy w oparciu o cesję wierzytelności. Mamy tu do czynienia z obrotem wierzytelności z udziałem profesjonalnego podmiotu — mówi Iwona Gajek.

To punkt widzenia banków. Inaczej na sprawę zapatrują się sądy, które do rozstrzygania sporów między dwoma podmiotami prowadzącymi działalność gospodarczą stosują prawo konsumenckie.

— Orzecznictwo sądów nie jest jednak jednolite. Co prawda przeważająca część sądów przyjmuje, że sprawy mają charakter konsumencki, ale znane są nam orzeczenia, w których sądy uznają, że wierzytelność po jej nabyciu przez profesjonalistę nie ma charakteru konsumenckiego — mówi Kamil Biedroń.

Rynek był świetny

Przedstawiciele sektora finansowego uważają, że działalnością kancelarii odszkodowawczych,szczególnie w kontekście zasad skup roszczeń, powinien zając się UOKiK. Urząd twierdzi, że nie docierają do niego skargi w sprawie pośredników.

„Niemniej dostrzegamy zjawisko odsprzedaży roszczeń — nie jest ono zakazane. UOKiK nie ma kompetencji do regulowania relacji związanych z wysokością ceny zbywanego świadczenia. W postępowaniach analizujemy inne działania kancelarii odszkodowawczych — np. czy i jak informują o warunkach świadczonych usług, czy nie stosują klauzul abuzywnych” — stwierdza UOKiK.

W internecie można znaleźć kilka kancelarii zajmujących się głównie lub wyłącznie odzyskiwaniem prowizji kredytowych. Niektóre zostały utworzone przez firmy prawnicze, inne zajmują się akwizycją klientów, których odsyłają do zewnętrznych kancelarii prawnych i dzieląc się prowizją.

— Rynek był świetny pod koniec 2019 r., kiedy klienci nie byli jeszcze świadomi, na jakich zasadach wypłacane są prowizje kredytowe. Teraz ludzie już wiedzą, jak odzyskać pieniądze, a banki, z wyjątkiem jednego, wypłacają pieniądze, i rynek się skończył — mówi szef jednej z kancelarii.

Jego zdaniem wysyp spraw sądowych obecnie jest efektem kumulacji umów podpisywanych z klientami na początku roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane