Bogdanka czeka na krok resortu
Zarząd ponowi propozycję utworzenia spółki pracowniczej
Obok Credit Suisse First Boston i El Kozienice spółka Management Bogdanka będzie trzecim podmiotem na krótkiej liście potencjalnych inwestorów dla podlubelskiej kopalni. Zarząd Bogdanki zapowiada, że jeśli nie odpadnie z przetargu, ponownie zaproponuje załodze przystąpienie do spółki.
Krótka lista potencjalnych nabywców akcji kopalni Bogdanka powinna zostać ogłoszona w najbliższy piątek. Do drugiego etapu przetargu Ministerstwo Skarbu Państwa może dopuścić trzech spośród czterech zainteresowanych. Na liście nie znajdzie się przypuszczalnie zarejestrowana w Irlandii spółka Ekopal z kapitałem z RPA.
Z punktu widzenia bieżących interesów Skarbu Państwa, najlepszym — spośród chętnych — inwestorem dla kopalni byłby CSFB, który jako jedyny zapłaciłby za akcje gotówką. Jak twierdzi Waldemar Janoszczyk, wiceprezes Bogdanki, ze wstępnych deklaracji Amerykanów wynika, że poważnie rozważają rozpoczęcie due diligence kopalni. Można się jednak spodziewać, że jeśli złożą ofertę wiążącą, zaproponują cenę sporo niższą od wartości księgowej spółki (około 380 mln zł). W przeciwnym razie fundusz nie miałby szansy uzyskania stopy zwrotu spełniającej jego oczekiwania.
— Rentowność netto Bogdanki wynosi około 4 proc. Tymczasem inwestorzy — zwłaszcza pasywni — liczą na 20-25-proc. zwrot z zainwestowanego kapitału — mówi prezes Janoszczyk.
Gdyby CSFB zdecydował się na zakup kopalni, jej zarząd stanąłby przed niełatwym zadaniem podniesienia w ciągu kilku lat wartości spółki do poziomu zadowalającego inwestora finansowego.
Alternatywa
Alternatywą wobec CSFB jest zaopatrująca się w Bogdance El Kozienice — największa krajowa elektrownia opalana węglem kamiennym. Producent energii od dawna deklarował chęć zakupu Bogdanki i zgodnie z tymi deklaracjami, przystąpił do przetargu. Praktycznie jednak sprzedaż podlubelskiej spółki Kozienicom byłaby prywatyzacją wyłącznie z formalnego punktu widzenia.
— Równie dobrze Skarb Państwa mógłby administracyjnie włączyć naszą kopalnię do grupy kapitałowej elektrowni — dodaje Waldemar Janoszczyk.
W prywatne ręce Bogdanka przeszłaby dopiero po sprzedaży Kozienic, którą MSP chce przeprowadzić wcześniej niż planowano, bo jeszcze w tym roku.
Kozienicki producent prądu kupuje od pobliskiej kopalni około 1 mln ton węgla rocznie. Po uruchomieniu w elektrowni kolejnych instalacji odsiarczania spalin jej zakupy w Bogdance będą mogły wzrosnąć aż do 2,5 mln ton. W ten sposób Kozienice staną się największym odbiorcą lubelskiego węgla. Obecnie jest nim El Połaniec (około 1,2 mln ton). Pozostali klienci Bogdanki to El Ostrołęka, Zakłady Azotowe w Puławach, EC Lublin Wrotków i okoliczne cementownie.
Waldemar Janoszczyk obawia się, że — jako spółka zależna elektrowni — Bogdanka stałaby się centrum kosztów.
— Możemy stracić szansę na rozwój. Właścicielowi prawdopodobnie zależeć będzie na jak najtańszym pozyskiwaniu paliwa — uważa wiceprezes, przyznając jednocześnie, że w polskich warunkach — przy braku rynku węgla — docelowym inwestorem dla kopalni może być tylko producent energii.
— Gdyby nasze akcje kupił inwestor pasywny, np. CSFB, po pewnym czasie i tak chciałby je odsprzedać. Najbardziej prawdopodobnym nabywcą byłaby firma z branży energetycznej — dodaje prezes Janoszczyk.
Trzecia droga
Niewykluczone, że Kozienice będą jednak skłonne zaoferować za Bogdankę więcej niż CSFB. Nie uczynią tego jednak wbrew woli ich jedynego akcjonariusza — Skarbu Państwa, zaś z punktu widzenia SP, taka transakcja byłaby przelewaniem z pustego w próżne.
Z drugiej strony, przejęcie dobrej kopalni (bez długów i o niskim, jak na polskie warunki, zatrudnieniu) mogłoby wzmocnić pozycję oddalonych od Śląska Kozienic i w przyszłości przynieść budżetowi wymierne korzyści. MSP rozważy prawdopodobnie taki scenariusz, jeżeli CSFB nie złoży oferty wiążącej lub zaoferuje zbyt mało.
Resort weźmie też zapewne pod uwagę trzecie rozwiązanie — sprzedaż kopalni spółce pracowniczej. Warunkiem jest jednak przekonanie przez zarząd załogi podlubelskiego przedsiębiorstwa, której dotychczas nie udało się namówić do udziału w przedsięwzięciu.
— Byliśmy bliscy porozumienia z załogą i złożenia wspólnej oferty. Ostatecznie jednak nie udało się zawiązać spółki pracowniczej — przede wszystkim z powodu rozbieżności dotyczących sposobu zarządzania — wyjaśnia Waldemar Janoszczyk.
Tajemnica Bud-Eko
Kierownictwo spółki postanowiło jednak nie rezygnować z pomysłu i złożyć ofertę, w obawie, że nie będzie innych chętnych na Bogdankę. Ze względu na zbyt długi okres oczekiwania na rejestrację nowej spółki zarząd kopalni zdecydował się kupić jakikolwiek istniejący podmiot, wyłącznie w celu wystąpienia w przetargu.
— Złożyliśmy ofertę jako spółka Bud-Eko — obecnie przemianowana na Management Bogdanka. Jeśli zakwalifikujemy się na krótką listę, ponowimy propozycję wobec załogi. Jeżeli przyłączy się do nas większość z ponad 3 tys. pracowników, przy wsparciu kredytowym ze strony BRE Banku, od którego otrzymaliśmy list intencyjny, będziemy w stanie przejąć 25-35-proc. pakiet akcji Bogdanki — uważa Waldemar Janoszczyk.



