Bomba tyka w Galerii Wilanów

opublikowano: 04-04-2016, 22:00

Miasto piętrzy trudności przed inwestorem. Zamiast sklepów może być międzynarodowy skandal

Budowane w Warszawie centra handlowe Galeria Północna (Białołęka) i Galeria Wilanów miały być sztandarowymi inwestycjami giełdowego Globe Trade Centre (GTC), którego głównym akcjonariuszem z końcem 2013 r. stał się fundusz Lone Star. Budowa pierwszej trwa, druga utknęła w formalnych przepychankach. GTC planuje niebawem złożyć wniosek o wznowienie postępowania w sprawie wydania pozwolenia na budowę Galerii Wilanów, zawieszonego w 2014 r. Wniosek ma zawierać projekt uwzględniający wiele postulatów radnych Wilanowa. To gest dobrej woli — deweloper nie musi ich spełniać, bo nie mają odzwierciedlenia w obowiązującym planie zagospodarowania przestrzennego.

— Z 19 ostatnich postulatów komisji strategii i planowania przestrzennego rady dzielnicy Wilanów, dotyczących naszego obiektu, zgodziliśmy się w pełni przyjąć 11, a cztery częściowo. Kolejne cztery, skrajnie ingerujące w charakter obiektu, odrzuciliśmy — podkreśla Rafał Twarowski, członek zarządu i dyrektor zarządzający spółki CH Wilanów. Nie posunęło to jednak sprawy do przodu. Inwestor zaczyna tracić cierpliwość.

— Lone Star jest zniecierpliwiony tym, że — choć próbujemy na wszelkie sposoby — nie możemy dojść do porozumienia z władzami Wilanowa i Warszawy — mówi Rafał Twarowski.

Jak twierdzi, jeśli miasto nadal będzie utrudniać realizację inwestycji, sprawa może nabrać międzynarodowego charakteru.

— Fundusz może się powołać na umowę o popieraniu i wzajemnej ochronie inwestycji między Polską a Stanami Zjednoczonymi, prosząc amerykański rząd o interwencję — informuje dyrektor CH Wilanów.

Ustawa po planie

GTC chciało początkowo wybudować dwa budynki — jeden o powierzchni najmu 130 tys. mkw., drugi — 40 tys. mkw. Całość uzupełniałoby 5,5 tys. miejsc parkingowych. Obowiązujący plan zagospodarowania przestrzennego pozwala na zabudowanie terenu obiektem o wielu funkcjach komercyjnych, w tym również handlowych, o znaczeniu „ponadlokalnym”. Ulica wymusza tylko podział centrum handlowego na dwa budynki.

Plan został uchwalony jeszcze na podstawie ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym z 1994 r., dokładnie 11 stycznia 2001 r. W połowie marca weszła zaś w życie nowelizacja ustawy z 1994 r. nakazująca wpisywanie do planów wprost możliwości budowy obiektów handlowych o powierzchni ponad 2 tys. mkw. Gminy mające wtedy plany zagospodarowania radziły sobie z tym na dwa sposoby. Jedne podejmowały uchwały wskazujące, że właśnie takie miały intencje, uchwalając plan, inne przystępowały do uchwalania planów od nowa, uruchamiając długą i konfliktogenną procedurę. Wilanów — będący wtedy formalnie gminą — poszedł pierwszą drogą. Radni podjęli stosowną uchwałę na początku października 2002 r. Pod koniec miesiąca zmienił się ustrój Warszawy i Wilanów stracił status gminy. Sprawa wydawała się jednak załatwiona, a przez prawie siedem następnych lat budową centrum handlowego nikt się nie interesował. W sierpniu 2009 r. koncepcja odżyła za sprawą Polnordu, będącego wówczas właścicielem gruntu. Spółka przymierzała się do rozpoczęcia inwestycji i chciała mieć pewność, że nie potknie się na prawnym niuansie. Wystosowała do Hanny Gronkiewicz- Waltz, prezydent Warszawy, pismo z prośbą o dostosowanie planu do „obowiązującego stanu prawnego”. Prace nad planem rozpoczęły się dopiero w 2012 r.

Raz zgodnie, a raz nie

W sierpniu 2010 r. GTC weszło do spółki z Polnordem, a we wrześniu 2012 r. przejęło całą nieruchomość. W sierpniu 2014 r. — na podstawie wciąż obowiązującego planu z 2001 r. — złożyło wniosek o wydanie pozwolenia na budowę. Przygotowując się do tego, firma załatwiła liczne formalności, uzyskała m.in. decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji wydaną przez stołeczny magistrat we wrześniu 2013 r. Napisano w niej, że „lokalizacja inwestycji jest zgodna z ustaleniami obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego”. Równy miesiąc po złożeniu wniosku o pozwolenie na budowę deweloper dostał z tego samego urzędu pismo, z którego wynika, że… brak wskazania w planie miejsca na duże obiekty handlowe uniemożliwia budowę. Postanowił zawiesić postępowanie.

— Zapadła decyzja, że lepiej włączyć się w prace nad nowym planem zagospodarowania i doprowadzić do jego szybkiego uchwalenia, niż brnąć w formalne przepychanki. We wniosku do rady miasta o podjęcie uchwały w tym zakresie biuro architektury i planowania przestrzennego m.st. Warszawy argumentowało to li tylko dostosowaniem zapisów planu do nowego, obowiązującego obecnie prawa — literalnie zgodnie z wnioskiem Polnordu — tłumaczy Rafał Twarowski.

W trakcie prac nad planem pojawiło się jednak wiele pomysłów modyfikujących przeznaczenie terenu. Najdalej idące sprowadzają się do przedzielenia głównego budynku dwiema uliczkami. — Nie ma sensu walczyć na zasadzie wszystko albo nic. Zgodziliśmy się zrezygnować z mniejszego budynku, stworzyć więcej placów publicznych, wcięcia elewacji, by nie przytłaczała wielkością. Jesteśmy odpowiedzialni społecznie i nie chcemy budować na złość komuś, ale są granice kompromisu. Próbuje się nam narzucić budowę lokalnego centrum handlowego, podczas gdy plan, na podstawie którego kupowaliśmy grunt, mówi o „ponadlokalnym” charakterze zabudowy. Poza tym, gdzie znajdziemy najemców sklepów w galerii wymagającej rozkładania parasola w deszczowy dzień — mówi Rafał Twarowski.

Tunele i tramwaj

Rafał Twarowski podkreśla, że jeśli warszawscy politycy przewrócą plan zagospodarowania do góry nogami, GTC nie tylko wystąpi o zrekompensowanie strat, ale wycofa się z realizacji uzgodnionego już z miastem układu drogowego o wartości 66 mln zł.

— Nie wybudujemy dwóch tuneli. Może jeden, a może żadnego. Wiadomo, że inwestycje planowaliśmy też pod siebie, bo galeria zwiększy ruch, ale drogi w Wilanowie już są niedrożne, a żaden deweloper mieszkaniowy czy biurowy nie buduje dróg publicznych — zaznacza Rafał Twarowski. Giełdowa spółka nie dąży jednak do konfrontacji. Jest gotowa potwierdzić notarialnie kilka zobowiązań, które z przyczyn formalnych nie mogą być usankcjonowane pozwoleniem na budowę.

— Chodzi m.in. o dofinansowanie budowy linii tramwajowej do Wilanowa. Godzimy się na to, ale nie da się tego wpisać do planu zagospodarowania, pozwolenia na budowę ani nawet umowy z Tramwajami Warszawskimi, bo inwestycja jest dopiero na etapie prac koncepcyjnych. W Wilanowie są problemy z miejscami w szkołach i przedszkolach. Jesteśmy gotowi na dyskusję, jak możemy pomóc także w tym zakresie, by poprawić komfort życia mieszkańców. Jesteśmy otwarci na kompromis, o czym zapewnialiśmy na ostatnim, trwającym pięć godzin spotkaniu z radnymi i przedstawicielami administracji miasta 30 marca — zapewnia Rafał Twarowski.

Choć miasto zajmuje się sprawą, Konrad Klimczak z biura prasowego warszawskiego magistratu przekazał nam, że urząd potrzebuje kilku dni, by odpowiedzieć na nasze pytania.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane