Brakuje pozytywów

Michał Masłowski
opublikowano: 2003-01-13 00:00

Prezydent George Bush ogłosił program ożywienia amerykańskiej gospodarki. Wszystko praktycznie sprowadza się do jednej kwestii: obniżenia podatków. Można powiedzieć, że Amerykanie zachowują się modelowo, tj. na zastój w gospodarce proponują ekspansję fiskalną poprzez wydatki i obniżenie podatków. Wiadomości te spowodowały wzrosty na zachodnich rynkach, a nasze kontrakty kilkakrotnie testowały opór na poziomie 1240-1250 pkt. Efekt stycznia trwał jednak tylko do połowy tygodnia i w środę indeksy równie gwałtownie spadały. W czwartek spadki były kontynuowane do poziomu poniżej 1200 pkt, co stanowi naruszenie luki hossy z 2 stycznia, która wydaje się dosyć silnym oporem. Jej przełamanie będzie sygnałem do spadków aż do poziomu 1150-1160 pkt na kontraktach.

Wzrosty wywołane zapowiedziami ożywienia światowej gospodarki dość szybko zostały stłumione, m.in. przez dużą liczbę złych wyników spółek.

Po pierwszej fali zachwytu, analitycy dostrzegli możliwość powiększenia się, i tak dość dużego deficytu budżetowego w USA. Przestrzegają oni przed „stymulacją bez gwarancji”, co oznacza, że obniżenie podatków może skończyć się większą dziurą w budżecie i wzrostem gospodarczym na tym samym poziomie.

Problemy przeżywa również niemiecka gospodarka. Tu także mamy do czynienia z deficytem budżetowym. Rozwiązaniem kłopotów ma być jednak podwyższenie podatków. Coraz bardziej prawdopodobna staje się wojna w Iraku. Te wątpliwości skutkują odwrotem inwestorów na całym świecie od akcji. Na wykresach indeksów większości giełd rysują się formacje głowy i ramion, w Polsce z linią szyi na poziomie 1150 pkt. Istnieje poważna groźba, że rynek może spaść nawet do poziomu 1050-1060 pkt. Jest to poziom październikowych dołków. Poniżej jest już przepaść. Miejmy nadzieję, że do takiego scenariusza nie dojdzie.

Możesz zainteresować się również: